Znaleziono 0 artykułów
02.08.2022

Nieoczywiste kierunki na city break

02.08.2022
Innsbruck (Fot. Getty Images)

Tętniący sztuką Rejkiawik, Bukareszt z socrealistyczną architekturą, Edynburg, który zainspirował świat Harry’ego Pottera – wybieramy pięć nieoczywistych destynacji na city break na lato 2022.

Bukareszt: Hipsterski socrealizm

(Fot. Getty Images)

City break w cieniu socrealistycznej architektury to niesamowita przygoda. Bo Bukareszt to nie tylko Pałac Parlamentu (Palatul Parlamentului), który rozmiarami dorównuje Białemu Domowi w Waszyngtonie. To także wybitna kultura kawowa – kawiarnie serwujące specialty coffee ciężko zliczyć. Na uwagę zasługują słynny Steam, położony wśród zieleni Artichoke, oraz mikroskopijny Zissou. Niedocenione rumuńskie wina, których nie uświadczy się nawet w najmodniejszych miejscach w Warszawie, można próbować w lokalnych wine barach, takich jak Marvin w eleganckiej dzielnicy Eroilor czy modne OTOTO. Wrażenie robią także bogato zaopatrzone księgarnie oferujące literaturę w wielu językach – selekcje dorównują tym, których oczekiwałoby się raczej po londyńskim Waterstones. Warto odwiedzić Cărturești, księgarnię Modul zlokalizowaną zaraz obok bukaresztańskiego uniwersytetu oraz angielskojęzyczną Cărturești & friends – Marta Knaś

Edynburg: W świecie Harry’ego Pottera

(Fot. Getty Images)

Jedno z najpiękniejszych miast świata położone jest na siedmiu wzgórzach. To w tutejszej kawiarni J.K. Rowling wymyślała magiczny świat Harry’ego Pottera. Zresztą Victoria’s Street była najprawdopodobniej inspiracją dla ulicy Pokątnej, na której Harry i inni uczniowie Hogwartu kompletowali magiczny ekwipunek. Ale magia stolicy Szkocji to nie tylko popularna saga. Warto zgubić się wśród średniowiecznych kamienic i zwiedzić jedną z najstarszych fortec w Wielkiej Brytanii. Następnie usiąść na trawie w Princes Street Gardens, by potem podziwiać architekturę Nowego Miasta. Budynki w tej części Edynburga powstały w XVIII w. Na każdym kroku czekają tu urocze kawiarnie, restauracje oraz puby, w których znajdziemy ogromny wybór whiskey. Nie można zapomnieć o muzeach, do których wstęp jest w większości bezpłatny. Mroczne podziemia Edynburga zobaczycie, zwiedzając Mary King’s Close. To zabytkowy budynek znajdujący się pod budynkami przy Royal Mile, który na chwilę przeniesie was do XVII w. Zapierającą panoramę miasta zobaczycie z Calton Hill, a miłośników górskich wędrówek zachwyci Hollyrood Park, z którego można podziwiać panoramę miasta, zatoki i pobliskie wyspy – Kasia Pietrewicz

Innsbruck: Noce i dnie na świeżym powietrzu

(Fot. Getty Images)

Mówisz Austria, myślisz Wiedeń. Widzisz Tyrol, przypominasz sobie włoskie szczyty. Tymczasem najlepsza destynacja na nieoczywisty city break powstaje z mariażu tych dwóch miejsc. Austriacki Tyrol i jego stolica, Innsbruck, to idealny kierunek dla marud wśród maruderów, wiecznie niezdecydowanych i spontanicznie powstałych grup znajomych, które jeszcze nie do końca znają swoje potrzeby i nawyki. Kompaktowe miasto zamknięte pasmem górskim Nordkette, przecięte turkusowo-zieloną rzeką Inną, nad którą stoją malownicze kamieniczki – dawne domy rzemieślników (wyglądają niczym z planu filmu Wesa Andersona), tętni młodzieńczą energią. Ale bez obaw, fani historii też kilka razy wezmą tu głęboki wdech, chociażby na widok Złotego Dachu na starówce, składającego się z ponad 2 tys. pozłacanych dachówek, które najlepiej oglądać, gdy odbijają promienie zachodzącego słońca, czy kościoła dworskiego Hofkirche z robiącym piorunujące wrażenie grobowcem cesarza Maksymiliana I. Entuzjaści aktywnego wypoczynku, którzy nawet gdy decydują się na city break, nie chcą tracić kontaktu z naturą, docenią alpejskie szlaki, zarówno piesze, jak i rowerowe (świetne do zjeżdżania, zwłaszcza na elektrycznym rowerze), które zaczynają się kilka kroków od centrum Innsbrucka. Zapierające dech w piersiach widoki i klimat niczym z reklamy słynnej czekolady gwarantowane! Miasto można podziwiać też z góry, wjeżdżając widokową kolejką Hungerburgbahn, której stacje zaprojektowała jedna z najsłynniejszych architektek na świecie Zaha Hadid, jedząc przy okazji lunch z najpiękniejszym widokiem na świecie. Na koniec to, co w city breakach najważniejsze, czyli nocne życie. Sprzyjają mu liczne roof bary. Dobre samopoczucie następnego dnia gwarantowane – świeże powietrze i krystalicznie czysta woda z lodowca (do pobrania w miejskich źródełkach) zafundują organizmowi detoks, na który wybierając się do każdego innego miasta w Europie, próżno liczyć – Agnieszka Zygmunt

Rejkiawik: Sztuka, muzyka, natura

(Fot. Getty Images)

Po pandemii powróciły festiwale, rave’y i kameralne koncerty w kawiarniach muzycznych, maratony filmowe, zajęcia z dziergania, wystawy i wiele więcej. Rejkiawik ma również do zaoferowania hipsterskie bary z winami naturalnymi, takie jak Mikki Refur, przytulne kawiarnie ze świeżo paloną kawą (moją ulubioną jest Reykjavik Roasters) oraz piekarnie, do których prowadzi aromat cynamonu, np. popularna Brauð & Co. A jeśli zapragniecie wyskoczyć poza miasto, możecie odwiedzić wulkaniczne wyspy Westmana, przespacerować się po lodowcu Sólheimajökull albo wybrać się na kąpiel w wypływającej z gorącego źródła rzece Reykjadalur – Julia Właszczuk

Gdynia: Polski Tel Awiw

(Fot. Getty Images)

Modernistyczna architektura, modne knajpki i, przede wszystkim, jedyna w swoim rodzaju, ostra, świeża bryza od morza. Zamiast komercyjnego, turystycznego, przereklamowanego Sopotu i momentami zbyt monumentalnego Gdańska, wybieram najskromniejsze z trójmiejskiej triady. W Gdyni staram się spędzać jak najwięcej czasu – zaczynam wtedy dzień od spaceru z psem przez las w kierunku orłowskiego mola (po drodze łapię flat white z Bike Cafe), potem idę z dzieciakami na plażę, a na lunch jadę do centrum – do Mora Bistro, które przypomina amerykański diner, Haosu z azjatycką kuchnią fusion albo na pizzę do Serio. W chłodniejsze dni, a tych nad Bałtykiem nie brakuje, zamawiam zupę z Umi Ramen. A gdy pada, odwiedzam Muzeum Miasta Gdyni albo Muzeum Emigracji pięknie położone w porcie. W ostatnich latach Gdynia stała się drugim domem nie tylko dla mnie, lecz także dla wielu warszawskich znajomych. Czasami łatwiej umówić się z nimi w Must Bake’u nieopodal placu Górnośląskiego niż stołecznym Śródmieściu Południowym. To najlepiej świadczy o nadmorskim luzie. Tu zmienia się perspektywa – Anna Konieczyńska

Redakcja Vogue.pl
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę