Znaleziono 0 artykułów
18.06.2020

Najpiękniejsze ogródki restauracyjne w Warszawie

Loreta Bar (Fot. materiały prasowe)

Ukryte w podwórkach kamienic, w dawnych fortach, na tarasach lub wyrastające wprost na chodnikach – oto nasze ulubione ogródki w Warszawie. Warto je odwiedzić nie tylko ze względu na okoliczności przyrody, ale także świetne jedzenie i koktajle.

Ale Wino, ul. Mokotowska 48

Jeden z moich ulubionych ogródków restauracyjnych. Raz, że lokalizacja – nieco tajemnicza, ot gdzieś za winklem, za szlabanem, w głębi ocienionego przez drzewa podwórka. Dwa, że jedzenie – choćby te chrupiące szparagi z pikantną emulsją dosmaczoną sosem sambal oelek czy kwiaty cukinii faszerowane musem z koziego sera i palonych bakłażanów, które pojawiają się w menu wraz z rozpoczęciem letniego sezonu.

Ogródek w naturalny sposób ograniczają ściany połamanego budynku, w którym zwyczajnie urzęduje restauracja, a przed letnimi niespodziewanymi ulewami chroni majestatyczny płócienny żagiel. Kameralności i uroku dodają donice z ziołami i jadalnymi kwiatami wykorzystywanymi przez szefa kuchni w daniach. Z ogródka prosto na talerz.

Bar Wieczorny, ul. Wiśniowa 46

Bar Wieczorny mógłby się z powodzeniem nazywać Bar Najmniejszy. Jednak niedostatki metrażu Wieczorny z powodzeniem nadrabia rozległym ogrodem znajdującym się na plecach kamienicy. Z ulubionym koktajlem (lub mocktajlem, bo w tych ekipa Wieczornego też jest genialna) można przysiąść pod starymi wiśniami i kwitnącym jaśminowcem, które potęgują smakowe doznania. Do siedzenia czekają kanapy, rozstawione na trawniku leżaki i koce. W sezonie czekają nas tu atrakcje w postaci koncertów i DJ-skich setów.

The Cool Cat TR (Fot. materiały prasowe)

Bibenda, Nowogrodzka 10

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Wieczory na patio, lato w mieście, szpycery, bajery.

A post shared by Bibenda (@bibendanowogrodzka) on

Wchodząc w letnim sezonie do Bibendy, przejdziemy obok niewielkiego, zajmującego część chodnika ogródka. Jednak lepiej zanurzyć się głębiej i przechodząc przez główną salę, zająć miejsce w wewnętrznym ogródku wypełniającym zabytkowe podwórko studnię, tak charakterystyczne dla warszawskiego Śródmieścia. Z niebem zamiast sufitu i odrestaurowanymi fasadami budynku zamiast ścian można poczuć się jak w wyjątkowej sali jadalnej i spędzić tu czas aż dzienne światło zastąpią migające, rozpięte nad stolikami lampki.

Najlepiej przyjść tu z przyjaciółmi, bo wtedy można zamówić więcej dań z sezonowo zmieniającej się karty. Póki można, łapcie wszystko, co ze szparagami, oraz botwinkowe kopytka, które na pewno wejdą w poczet naszych ulubionych dań szefowej kuchni Agaty Zięby.

Eden Bistro (Fot. Materiały prasowe)

Charlotte Bouillon, Nowy Świat 6/12

Jak poczuć się jak w Paryżu bez ruszania się z miasta? Wystarczy odwiedzić Charlotte Bouillon – najmłodszy z lokali popularnej mini-sieci, którego ogródek przypomina te z miasta świateł. Niewielkie stoliki ustawione wzdłuż witryny restauracji, zwrócone frontem do ulicy, przywodzą na myśl paryskie kawiarnie i stanowią idealny punkt obserwacyjny tętniącego obok życia.

Można oddać się konwersacji nad croque madame albo niespiesznie popijać kawę. W menu znajdziecie francuskie klasyki śniadaniowe (croissanty, bagietki, tartinki) oraz bardziej konkretne dania obiadowe, np. bulion z domowym makaronem czy wołowinę po burgundzku.

The Cool Cat TR, Marszałkowska 8

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

🌿YEY!🍀Przywieźliśmy ogródkowe meble!🌳Już w poniedziałek na legalu u nas usiądziecie!☘️

A post shared by The Cool Cat TR (@the_cool_cat_tr) on

Mam słabość do ogródków, które wyrosły w niespodziewanym miejscu – gdzieś w podwórku, przy murku, gdzie nikt by się ich nie spodziewał. Tak nieco jest z ogródkiem śródmiejskiej filii Cool Cat Baru, która znajduje się przy siedzibie teatru TR. Pośród drzew rosnących między kamienicami właścicielom udało się stworzyć przestrzeń pomagającą złapać oddech podczas szybkiego lunchu w ciągu tygodnia czy leniwego, weekendowego śniadania (a te podawane są tutaj przez cały dzień!). Gdy zapada zmrok, nad stolikami zapalają się lampki, a na stolikach talerze ustępują miejsca koktajlom z coolcatowej składanki, np. Maxx Get A Way z yuzu, pandanem i rumem czy wściekle niebieski Eiffel 65 Blue z ginem, prosecco i cytryną.

Eden Bistro, ul. Jakubowska 16

Ogródek Eden to prawdziwy ogródek – podobny do tych, jakich wiele na zielonej Saskiej Kępie. Tu stare drzewo, tam szklarnia skrywająca bujną zieleń, a między nimi stoliki czekające na gości. Ogrodowej aury dopełnia roślinne menu, w którym – zwłaszcza w daniach lunchowych – przewijają się sezonowe smaczki, np. zielone szparagi, botwinka czy młode ziemniaki. Do tego firmowa lemoniada albo naturalne wino.

Forty (Fot. materiały prasowe)

Forty, ul. Racławicka 99a

Rozsiane tu i ówdzie na mapie Warszawy zabudowania starych fortów, nieco ukryte przed wzrokiem przechodniów i porośnięte bujnym starodrzewiem, to prawdziwe enklawy w betonowej dżungli. Czas zdaje się tutaj płynąć nieco inaczej.

Przy Racławickiej czeka na was w dodatku coś przepysznego. Od ubiegłego roku w jednym z zabytkowych, ceglanych budynków działa restauracja Forty. Młodsza siostra Ale Wino proponuje utrzymane w podobnym stylu, ale jednak odmienne i autorskie menu. Nie dość, że cała restauracja znajduje się praktycznie w parku, to wraz z nadejściem letniego sezonu wzbogaciła się o pokaźny ogródek rozstawiony na drewnianym deku.

Po obiedzie (koniecznie spróbujcie zielonych szparagów na dwa sposoby, bao z boczniakiem i pikantnej młodej kapusty) można przenieść się z krzeseł na leżaki i wypić finałową kawę lub koktajl (a tutejsi barmani naprawdę wiedzą, co robią!).

Flaming & Co., ul. Chopina 5

Zielona enklawa między ruchliwymi ulicami Śródmieścia oferuje wytchnienie w cieniu majestatycznych drzew. Ogródek Flaminga co. urządzono w stylu przywołującym na myśl sielskie popołudnia w nadmorskim Hamptons. Na gości czekają białe, drewniane meble, kanapy z poduchami, a dla najmłodszych – kamerlany  plac zabaw. Od wiosny ogród Flaminga urzeka  starannie dobranymi i wypielęgnowanymi kwiatami, a tutejsze letnie menu, oparte na świeżych warzywach, owocach morza i aromatycznych ziołach ma od lat wiernych fanów. Idealny wybór na bardziej eleganckie spotkanie czy popołudniowy koktajl z przyjaciółmi.

Loreta Bar, ul. Widok 9

Bar, który może się pochwalić nie tylko pięknym tarasem, ale i jednym z najfajniejszych widoków na Warszawę. Znajdująca się na ostatnim piętrze hotelu Puro Loreta z miejsca ujęła serca zarówno gości odwiedzających stolicę, jak i jej mieszkańców. Ciekawe koktajle (moimi faworytami na letnie wieczory są zdecydowanie White Cosmo z likierem z kwiatów czarnego bzu oraz ultraorzeźwiający Upside Down z rabarbarem i prosecco), oryginalny wystrój wzbogacony o dzieła polskich młodych artystów oraz widok na dachy i ukwiecone balkony okolicznych kamienic, szklane biurowce i Pałac Kultury – jeśli dodać do tego zachód słońca oraz mrugający zalotnie neon Maurycego Gomulickiego, to mamy receptę na udany wieczór.

Raffles Europejski Grill, ul. Krakowskie Przedmieście 13

Wielkomiejski sznyt, ale w wakacyjnym wydaniu. Na letni sezon Raffles Europejski Grill wychodzi na taras z widokiem na plac Piłsudskiego, oferując tym samym odrobinę wytchnienia w sercu miasta. Do skorzystania z jego uroków i wygrzewania się w słońcu zachęcają dodatkowo sezonowe propozycje od chefa Beñata Alonsa, choćby chłodnik z pieczonych buraczków z czarnym bzem i robioną na miejscu maślanką, szparagi z serem Tête de moine i ziarnami żyta albo – wkraczając w słodkie propozycje – sernik z sera Brillat-Savarin z rabarbarem.

Wozownia Bar, Plac Trzech Krzyży 16

Ogródek tak dobrze schowany przed wzrokiem przechodniów, że niektórym za pierwszym razem trudno do niego trafić. Na podwórku, do którego prowadzi jedna z bram odchodzących od Nowego Światu, twórcom Wozowni udało się zmieścić cały mikrokosmos. W starym budynku ulokowano bar, kuchnię zamknięto w przeszklonym kontenerze, a dla gości przygotowano dwie przestrzenie. Oszklony zimowy ogród hołduje dizajnowi lat 80. – aksamitne kotary tworzą kameralne zakątki, centralny biało-czarny „zapiecek” jest idealny, by przy nim przycupnąć w zimniejsze dni. W słoneczne lepiej zająć miejsce przy jednym ze stołów ustawionych w skrzynkowym ogrodzie użytkowym, pełnym aromatycznych ziół, pomidorów, sałat i innych zielonych składników wykorzystywanych w kuchni Wozowni.

Menu też przywołuje na myśl leniwe chwile w ogrodzie – do wyboru mamy rustykalne kanapki na firmowym drożdżowym chlebie, przekąski świetnie pasujące do orzeźwiających szprycerów (papryczki padrón z solą morską, oliwki i hummus z warzywami, kawałki parmezanu) czy bardziej konkretne, ale wciąż bezpretensjonalne dania (risotto z groszkiem, Rigatoni alla Norma).

Małgorzata Minta
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę