Znaleziono 0 artykułów
15.02.2022

Dominatrix couture: Zwiastun ery sekspozytywności?

15.02.2022
Fot. Getty Images

Fantazje mieszają się z rzeczywistością, gdy na wybiegach (ostatnio choćby podczas paryskiego tygodnia mody couture) pojawiają się projekty inspirowane strojem dominy, a w centrum uwagi znajdują się skóra, uprzęże i lateks. Tak jak przed laty, budzą różne uczucia.

Moda i seks od dekad nierozerwalnie się ze sobą wiążą, a inspiracje te – od odważnych kolekcji Versace z początku lat 90. po gorsety Muglera w stylu BDSM – okazały się trendem, który nie przemija. W drugiej dekadzie XXI wieku nieco przestarzałe spojrzenie na to, co jest seksowne, zostało wyparte przez pojawienie się stylu cottagecore – wiele kobiet zamieniło wtedy odważne ubrania na bardziej skromne i luźniejsze w formie. Ostatnie kilka lat udowadnia jednak, że stylizacje otwarcie nawiązujące do fantazji erotycznych powracają – nie po to, by przyciągać spojrzenia, ale jako wyraz buntu. 

Helena Christensen w pokazie Versace jesień-zima 1992 (Fot. Vogue Runway)

Tydzień mody BDSM

Zacznijmy jednak od początku. Seks wszedł do mainstreamowego słownika modowego wraz z pojawieniem się skórzanych kurtek, frędzli i innych ozdób, takich jak ćwieki, w latach 70., gdy szczególnie widać je było w kolekcjach Jeana-Paula Gaultiera. Prawie 20 lat później kolekcję jesień-zima ’92 Gianniego Versace, zatytułowaną „Miss S&M”, zdominowały obcisłe topy bez ramiączek, obroże z metalowymi elementami i warstwy uprzęży naszyte na sukienki couture. Wielu uważa, że był to moment, gdy świat BDSM wyszedł z cienia i znalazł się w świetle fleszy tygodnia mody. Recenzje kolekcji były mieszane. Krytyczka mody Suzy Menkes pisała na przykład: „Nie chcę, by kobiety były obiektami seksualnymi. Ale w końcu każda kobieta ma prawo wyboru”. 

Kim Kardashian na Met Gali 2021 w projekcie od Balenciagi (Fot. Getty Images)

Nikt nie przyczynił się bardziej do powrotu stylu dominy niż Kim Kardashian, która na Met Gali 2021pojawiła się ubrana od stóp do głów w projekt haute couture od Balenciagi, składający się z body, ciągnącej się po ziemi sukni z peleryną i maski zasłaniającej twarz. Po piętach deptała jej Kim Petras, która na występ podczas zeszłorocznego wręczenia MTV Video Music Awards założyła lateksową maskę od Richarda Quinna. Kourtney Kardashian – siostra Kim i narzeczona perkusisty Travisa Barkera – przeszła ogromną stylową rewolucję, by stać się gorliwą zwolenniczką estetyki dominatrix, czego dowodem może być jej sznurowana sukienka z tworzywa PCW. 

Lateks na wybiegu

Thiery Mugler Ready-to-Wear wiosna 1992

Nieporozumieniem byłoby analizowanie fetyszystycznej mody, nie wspominając o wpływie, jaki miał na nią Thierry Mugler, znany z promowania odważnego krawiectwa i zamiłowania do gorsetów. Jeżeli chodzi o podnoszenie zasłony milczenia spowijającej modę inspirowaną seksem, buntownicze kolekcje Muglera z lat 80. i 90. – których charakterystycznymi elementami były pejcze, łańcuchy, szpilki i lateksowe total looki – stały się bazą dla wprowadzenia prowokacyjnej seksualności do modowego mainstreamu, tym samym torując drogę współczesnym modowym influencerkom. 

Przyglądając się kolekcjom z sezonu jesień-zima 2019, trudno było oprzeć się wrażeniu, że haute couture inspiruje się dizajnem z pogranicza bondage – praktyk seksualnych bazujących na krępowaniu partnera. Najbardziej widoczne było to w kolekcji Clare Waight Keller dla Givenchy, gdzie prezentujące ją modelki przeszły po wybiegu w lateksowych projektach od Atsuko Kudo, składających się z legginsów zestawionych z eleganckimi fasonami oraz obcisłych kombinezonów założonych pod tradycyjne suknie balowe. W tym samym roku dom mody Alexander McQueen upodobał sobie laserowo cięte obcisłe topy bez ramiączek i obroże, z kolei marka Marine Serre ubrała swoje modelki od stóp do głów w ściśle przylegające do ciała lateksowe kostiumy. Christopher Kane, który ma słabość do ryzykownych projektów, wykorzystał gumę, lateksowe rękawiczki i łańcuchy z kryształami. 

Alexander McQueen jesień-zima 2019 (Fot. Vogue Runway)

Fokus na sekspozytywność

Kolejny sezon – w roku 2020 – to czas, gdy świat nagle dotknęła pandemia. Długie okresy lockdownu w oczywisty sposób zainspirowały nas do podejścia „wygoda przede wszystkim”, a charakterystycznym dla tego czasu strojem były elastyczne spodnie dresowe. Trendem roku stał się styl athleisure, a instagramowe tablice wypełniły się niewymuszonymi domowymi stylizacjami. Wydaje się więc sensowne, że teraz – gdy ostrożnie wracamy do takiego życia, jakie znaliśmy kiedyś – miękkie dresy i koszule nocne odchodzą w cień, zastępowane przez seksowniejsze i odważniejsze ubrania: krótkie, podkreślające sylwetkę sukienki i większe dekolty. 

W historii inspirowanych fetyszem ubrań na pierwszy plan wysuwa się fakt, że moda odgrywa ogromną rolę w przełamywaniu tematów tabu, a także odzwierciedla zmieniające się nastroje i postawy. To, co kiedyś uznawano za niekonwencjonalne i niezbyt istotne, ze śmiałością weszło do mainstreamu. BDSM inspiruje zarówno streetwear, jak i haute couture, przez co staje się jedną z wielu subkultur – takich jak kultura modsów, punk czy grunge – pojawiających się na wybiegach. 

Najbardziej wpływowe pary, takie jak Megan Fox i Machine Gun Kelly oraz Kourtney Kardashian i Travis Barker, robią wiele na rzecz powrotu seksownych ubrań do łask (trudno zapomnieć o zdjęciu z gali Video Music Awards 2021, na którym Kardashian ubrana jest w sznurowaną sukienkę), dodatkowo chętnie publicznie okazując sobie uczucia. Kardashian przeszła ostatnio metamorfozę stylu, zakochując się w skórzanych lookach, często oplecionych siecią uprzęży. Fox i Machine Gun Kelly poszli o krok dalej, zakładając pierścionki zaręczynowe z kolcami po wewnętrznej stronie i nadając nowy wymiar koncepcji czerpania przyjemności z bólu. To żadna nowość dla Julii Fox, nowej dziewczyny Ye Westa i byłej profesjonalnej dominy, będącej zdeklarowaną miłośniczką skórzanych ubrań i kabaretek. 

W rozmowach o BDSM często zapomina się, że są to praktyki seksualne, u których podstaw leżą obopólna zgoda, wzajemna komunikacja, przyjemność i pożądanie. To, co teraz obserwujemy, to demontaż kultury obwiniającej kobiety o ich seksualność. Zamiast tego wchodzimy w nowy, odważny świat, który jest gotowy mówić o autonomii i sekspozytywności, zastępujących wstyd wywoływany przez krytyczne spojrzenia. Więc gdy na wybiegach widzimy skórzane uprzęże i obcisłe lateksowe kombinezony, prawdopodobnie właśnie jesteśmy świadkami początków ery, w której wolność seksualna w końcu zajmie miejsce, na jakie zasługuje. 

Artykuł ukazał się oryginalnie na Vogue.in.

Arushi Sinha
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę