Znaleziono 0 artykułów
18.01.2022

Ślub Chloë Chevalier i Nathaniela „Nate’a” Palmera w Los Angeles: prostota i elegancja

Fot. Dina Chmut

Para, która zajmuje się na co dzień organizowaniem modowych eventów, stanęła przed niezwykłym zadaniem. W czasie intymnej ceremonii, która odbyła się późnym latem, państwo młodzi postawili na projekty Ricka Owensa.

Związek Chloë Chevalier i Nathaniela „Nate’a” Palmera zaczął się od długiego kontaktu wzrokowego. – Jedno spojrzenie… tyle wystarczyło – mówi Chloë. Oboje byli wtedy na konferencji w Los Angeles. – Gdy po raz pierwszy zobaczyliśmy się później w lobby hotelu Ace, nie zamieniliśmy ani jednego słowa – dodaje Chloë.

„Masz wiadomość” 2.0

Pamiętam, że najpierw zwróciłem uwagę na jej piękne kręcone włosy, które spowodowały, że zatrzymałem się i zacząłem się na nią po prostu gapić – wspomina Nate, który jest asystentem prezesa domu mody Bottega Veneta. – Byłem zbyt nieśmiały, by się z nią przywitać. Kilka miesięcy później prowadzący konferencję zrepostował na Instagramie zdjęcie Chloë, które podpisał: „Moja ulubiona paryżanka”. – Obserwuję go i natychmiast rozpoznałem dziewczynę, o której ciągle marzyłem – mówi Nate. – W końcu zdobyłem się na odwagę, by napisać do niej prywatną wiadomość, wątpiąc, że mi odpisze. Na szczęście odpowiedź nadeszła, a my i zaczęliśmy budować relację na odległość.

Związek na odległość: linia Paryż – Nowy Jork

Chloë – modelka i przedsiębiorczyni – mieszkała wtedy w Paryżu, Nate w Nowym Jorku. Pisanie wiadomości naturalnie przeszło w randkowanie, wkrótce głównym priorytetem stało się odwiedzanie się nawzajem. Przez trzy lata ich związek funkcjonował na odległość. – Pandemia i będące jej efektem zamknięcie granic było testem, jak długo przetrwa – mówi Nate. – Prawie półtora roku spędziliśmy osobno, przysięgając sobie, że kiedy znów się spotkamy, zostaniemy razem na całe życie.

Konsensualne zaręczyny

Choć oboje pracują w branży mody, Chloë i Nate nie lubią się wyróżniać i unikają tak powszechnego w tej branży blichtru. – Staramy się, by rzeczy, którymi się otaczamy, były proste i praktyczne, kładziemy nacisk na jakość – mówi Nate. Z tego powodu nie było więc oświadczyn per se. Decyzję o zaręczynach podjęli razem, a w jednej z niezliczonych rozmów na FaceTimie uzgodnili, że całe to zamieszanie związane z oświadczynami nie jest im potrzebne. Po prostu chcieli wziąć ślub. – Życie jest zbyt krótkie, by grzęznąć w niepotrzebnych konwenansach – mówi Nate. – Kochamy się i nie potrzebowaliśmy publicznie tego demonstrować.

Organizacja wesela jak modowego eventu

Podobne podejście prezentowali w czasie przygotowań do ślubu. Miał on być kameralnym wydarzeniem zaplanowanym na 26 sierpnia w kaplicy Albertson Chapel w Los Angeles. – Nasze zawody wymagają skrupulatnego planowania i dbałości o szczegóły – mówi Nate. – Jesteśmy przyzwyczajeni do planowania wydarzeń dla innych ludzi i marek. Sprawdzenie, na ile jesteśmy w stanie zorganizować ten ważny dzień jako mały, ale efektowny event, było dla nas dobrą zabawą i okazją, by wyjść poza granice naszej kreatywności. Z drugiej strony było to trudne, ponieważ przez większość czasu tak bardzo skupiamy się na tym, by inni ludzie przeżyli coś wspaniałego, że trudno było nam stwierdzić, co będzie dla nas dobre.

Suknia ślubna od Ricka Owensa, klasyczna biżuteria Messika i szpilki od Toma Forda

Zarówno panna młoda, jak i pan młody byli zdecydowani w swoich modowych wyborach. – Szukałam czegoś prostego, ale bardziej awangardowego niż to, co zazwyczaj ubierają panny młode – wyjaśnia Chloë. – Oglądając nasze zdjęcia, chcę widzieć ponadczasowość. Ponieważ nie organizowali dużego wesela, Chloë wiedziała, że nie chce typowej sukni ślubnej. – Uwielbiam Ricka Owensa za to, że sprawia, iż kobieta się wyróżnia – mówi. – Moja suknia idealnie łączyła w sobie prostotę i elegancję.

Jeżeli chodzi o welon, nie mógł być pospolity. – Chciałam, by uzupełniał moje ubranie, a nie je zakrywał – mówi Chloë. Biżuteria musiała być klasyczna i ponadczasowa. – Messika była strzałem w dziesiątkę. Natomiast wybierając buty, postawiła na klasyczne białe szpilki od Toma Forda.

– Jak wspominała Chloë, oboje szukaliśmy prostych i ponadczasowych looków – dodaje Nate. – Jednocześnie chcieliśmy wyrazić naszą miłość do mody, dobrej jakości krawiectwa i dbałości o szczegóły. Rick Owens wie, jak sprawić, by detale prostych projektów wybrzmiewały, były ekscytujące. Właśnie taki od zawsze był mój styl. Dlatego na ceremonię wybrałem marynarkę i tank top od Ricka Owensa. Spodnie i buty również wpisują się w moje uwielbienie dla detali – poza tym są ponadczasowe.

Przed ołtarzem

Gości przyjeżdżających na mszę witał Nate. Gdy ceremonia się rozpoczęła, Chloë przeszła przez nawę główną przy dźwiękach „As the Deer” w wykonaniu najlepszego przyjaciela pana młodego, Matthew Johnsona, i muzyka gospel, Micaha Stampleya. – Gdy zaczęłam iść do ołtarza ze swoim tatą i zobaczyłam twarze najbliższych przyjaciół i rodziny, natychmiast się rozpłakałam – wspomina Chloë. – Nate’owi i mnie towarzyszyło tak wiele niepewności, gdy najpierw nie widzieliśmy się przez ponad rok, a potem gdy nie wiedzieliśmy, czy moja rodzina będzie mogła przylecieć do Stanów… Wspaniale było zobaczyć wszystkich zebranych w jednym miejscu.

Ślubu udzielił im biskup Dale Bronner. – Nate powiedział słowa przysięgi prosto z serca, w tak niewinny i elokwentny sposób, że wydawało się, jakby ćwiczył je wcześniej – wspomina Chloë. – Potem ja przeczytałam swoją przysięgę, którą szczegółowo przedtem spisałam, by uniknąć momentu zawahania. Angielski nie jest moim językiem ojczystym.

– Miałem wrażenie, że poza naszą dwójką nie ma tam nikogo – mówi Nate. – Było to tak intymnie. Słowo „radość” nie jest w stanie oddać tego, co czułem. To raczej poczucie, że wiem, bez cienia wątpliwości, że idziemy w dobrym kierunku, w stronę ulubionego miejsca na ziemi.

Para młoda pocałowała się, a potem stanęła przy ołtarzu, by ich rodzice i mentorzy mogli wygłosić kilka słów oraz podzielić się nadzieją na przyszłość ich związku.

Stylowe after party

Po ceremonii państwo młodzi udali się na sesję zdjęciową w lofcie znajdującym się w centrum Los Angeles. Nate przebrał się w garnitur Bottega Veneta i buty Sea Salt Puddle tej samej marki. Po zdjęciach nowożeńcy skierowali się do 71 Above, restauracji w wieżowcu, z której rozciąga się widok na całe miasto, gdzie odbyło się przyjęcie. Po kolacji grupa ich przyjaciół zorganizowała after party na dachu The Edition West Hollywood.

– Żałuję tylko jednego, że z powodu pandemii reszta naszych przyjaciół nie dotarła na nasz ślub – mówi Chloë. – Poza tym nasze wesele było dokładnie takie, jak sobie wymarzyliśmy… proste.

– Plan był taki, i nadal jest, że w Paryżu zorganizujemy większe spotkanie dla tych członków rodziny Chloë i przyjaciół, którzy nie mogli pojawić się w Los Angeles – dodaje Nate. – Rodzina jest dla niej bardzo ważna i żałujemy, że nie było z nami większej liczby jej członków. Cieszę się jednak, że wykorzystaliśmy szansę na wyrażenie naszej miłości właśnie w taki sposób. Nie pozwoliliśmy, by ktoś ingerował w to, czego chcieliśmy i potrzebowaliśmy dla naszego związku.

Artykuł ukazał się na Vogue.com.

Chwila spokoju przed wielkimi emocjami.

Suknia projektu Ricka Owensa i welon od Gigi Burris.

Zbliżenie na detale.

Przygotowania do ceremonii w West Hollywood Edition. Makijaż: Dion Xu. Włosy: Sarah Shears.

Widok z West Hollywood Edition.

Miłość na dachu West Hollywood Edition.

Toast od przyjaciół i rodziny w West Hollywood Edition.

I żyli długo i szczęśliwie.

Para, czekając na rozpoczęcie ceremonii, słucha piosenki „As the Deer” i patrzący sobie głęboko w oczy. Kwiaty: Bizimova Ekaterina.

Moment przysięgi. Ślubu udzielił biskup Dale Bronner.

Pocałunek w kaplicy Albertson Chapel.

Nate obserwujący, gdy Chloë idzie do ołtarza. Jego marynarkę i tank top zaprojektował Rick Owens.

Para zawsze stara się znaleźć radość w najmniej oczekiwanych momentach. Chloë ma na sobie kolczyki Messika, Nate garnitur i buty Bottega Veneta.

Nate i 100 proc. szczęścia.

Obietnicę pięknego i długiego życia odzwierciedlał bukiet kwiatów Bizimova Ekaterina.

Para obiecała sobie, że już zawsze będzie się wspierać.

Razem na zawsze.

Dekoracja stołu z innej perspektywy.

Zdrowie! Para wypiła za życie i miłość!

Zabawa przy kolacji.

Toast!

Dekoracja stołu w restauracji 71 Above.

Alexandra Macon
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę