Znaleziono 0 artykułów
15.03.2022

Założycielki marki Sleeper: ukraińsko-rosyjski duet o wojnie

15.03.2022
Asya Veretsa i Kate Zubarieva, twórczynie marki Sleeper / Fot. materiały prasowe

Udało im się stworzyć niezwykły duet, a swoimi ubraniami podbić serca takich gwiazd jak Millie Bobby Brown czy Brie Larson. Założycielki ukraińskiej marki Sleeper – Asya Veretsa i Kate Zubarieva – starają się prowadzić biznes, choć codziennie w nocy sprawdzają, czy ich bliscy wciąż żyją. O piekle, które przeżywają, opowiadają z wyjątkowej perspektywy: Ukrainki i Rosjanki.

­Budzimy się o trzeciej nad ranem i sprawdzamy wiadomości – mówi Asya Veretsa. – Budzimy się i sprawdzamy, czy nasze rodziny i przyjaciele żyją – dodaje jej biznesowa partnerka Kate Zubarieva. Jest blada, zła i smutna. Na ramionach ma jasnoniebieski sweter w kolorze ukraińskiej flagi. Co jakiś czas szybko zaciąga się e-papierosem. Asya jest na pozór spokojna, przyznaje jednak, że pewne rzeczy musi wypierać z umysłu, by móc dalej funkcjonować.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

A post shared by Asya Varetsa (@asyavaretsa)

Piżamowa rewolucja

Kate i Asya to założycielki Sleeper, działającej w Kijowie marki modowej, która od 2014 roku stanowi dowcipną, lekką część branży odzieżowej. Ich pogodne lniane sukienki odkrywające ramiona, inspirowane koszulami nocnymi, stały się trendem jeszcze przed pandemią, a obszyte piórami i okrzyknięte „imprezowymi piżamami”, które wypuściły w 2017 roku, do tej pory cieszą się ogromną popularnością wśród celebrytek. Noszą je m.in. Millie Bobby Brown, Brie Larson czy Chloë Grace Moretz, przez co ubrania Sleeper stały się kultowym produktem na światowym rynku.

Piekło wojny

Jednak życie nie jest teraz ani zabawne, ani pogodne. Choć żadna z właścicielek marki nie mieszka teraz w Ukrainie (Asya rok temu przeprowadziła się z mężem i dzieckiem do Danii, a Kate tymczasowo przeniosła się do Turcji ze swoim chłopakiem), Kijów to ich dom i miejsce, gdzie stworzyły markę Sleeper. Ponad 120 zatrudnionych przez nie osób pracowało w tym mieście do 24 lutego. Założycielki firmy z przerażeniem obserwowały, jak Rosja atakuje ich kraj, wywołując największy konflikt w Europie od czasów II wojny światowej. Gdy rozmawiamy na Zoomie, dziewięć dni po rozpoczęciu inwazji, 60-kilometrowy konwój rosyjskiego wojska ciągle czeka pod Kijowem. Poprzedniej nocy została zaatakowana zaporoska elektrownia atomowa. 

Pracownia marki Sleeper w Kijowie / Fot. materiały prasowe

Gdy pytam Kate, jak się czuje, odpowiada: – Bardzo źle. To piekło. Wyobrażasz to sobie? – pyta. Jej rodzice są teraz na zachodzie Ukrainy. – Dziś mój ojczym wstąpił do wojska. Moja mama robi siatki kamuflujące, by pomóc w obronie. Mieszka teraz z rodziną poetów, więc wkładają w nie wiersze dla armii – by leczyć dusze i dodawać ludziom siły – tłumaczy Kate.

To, co codziennie widzi i co słyszy w relacjach z Ukrainy, wywołuje w niej silne emocje. Mieszkanie jej przyjaciela w Kijowie zostało wysadzone przez rakietę, jego samochód zniszczony, a on mieszka teraz w schronie. – Rosyjskie wojsko morduje ludzi na ulicach. Używają systemu Smiercz, który wystrzeliwuje wiele rakiet na raz do niszczenia budynków mieszkalnych. Zabijają ludzi, którzy próbują uciekać. W Mariupolu, Chersoniu, wszędzie. Nasza koleżanka Enya jest w Chersoniu ze swoją mamą. Od czterech dni nie mają wody i prądu. Wczoraj kobieta została tam zgwałcona przez rosyjskiego żołnierza – mówi Kate.

Rozdarte serce Rosjanki

Asya mierzy się z innego rodzaju piekłem. Jest Rosjanką. – Cała moja rodzina to Rosjanie. Moi rodzice są w Moskwie. Moja matka nie wierzy propagandzie, mój ojciec – tak naprawdę nie wiem – mówi, jakby była już z tym faktem pogodzona. – Wiem, że moi dziadkowie wierzą w to, co słyszą w rządowych mediach, ale to już bardzo starzy ludzie i niewiele mogę z tym zrobić. Moi przyjaciele nie wiedzą, co robić. Myślą o opuszczeniu kraju. Mogę ich jedynie wspierać i rozpowszechniać prawdziwe informacje, ale nie mogę ich zmusić, by się na to zdecydowali. Staram się o tym nie myśleć, ale nie wiem, kiedy znowu zobaczę się z rodziną. Świat się dzieli. Zawsze mówiliśmy w tym samym języku, jak jedna wielka społeczność, ale wątpię, żebyśmy kiedykolwiek do tego wrócili. Nie po czymś takim. To zrozumiałe. Gdy ktoś przychodzi do twojego domu i odbiera ci wszystko, nigdy mu tego nie wybaczysz ani nie zapomnisz – mówi Asya.

Pracownia marki Sleeper w Kijowie / Fot. materiały prasowe

Ale, jak mówi, nie na tym chcą się teraz skupiać. – Inni ludzie potrzebują natychmiastowej pomocy. Niestety nie jestem w stanie zmienić zachowania jednego szaleńca chowającego się w bunkrze, a nawet nie jestem w stanie zmienić opinii niektórych z moich rosyjskich przyjaciół i rodziny. Ale wiem, że jeśli będziemy robić swoje i utrzymamy markę Sleeper na powierzchni, zapewnimy bezpieczeństwo tym 120 pracownikom. To na tym się teraz skupiamy. W samolocie też najpierw zakłada się maskę sobie, by można było pomóc swoim bliskim – tłumaczy Asya.

Niektórzy z ich pracowników nadal są w Kijowie. Część wróciła do rodzinnych miast, by być z rodzicami. – Myślę, że największym wyzwaniem dla wielu ludzi w Ukrainie jest to, że nie chcą zostawiać swoich rodziców. Wielu z naszych pracowników to dojrzali ludzie, a ich rodzice są bardzo starzy. Nie chcą albo nie mogą opuścić swoich domów – mówi Asya.

W oczekiwaniu na pokój

Inne pracownice odbyły długą podróż na zachód Ukrainy, gdzie przekroczyły granicę. Jedna z nich, nie mając doświadczenia jako kierowca, wzięła samochód i jechała 13 godzin, z matką, dwoma przyjaciółkami i psem. Gdy przekroczyły granicę, Kate i Asya pomogły im dotrzeć do Stambułu, gdzie mają zamiar reaktywować produkcję i przygotować zamówienia na nadchodzący sezon. – Wynajęłyśmy mieszkania, które tam na nie czekają. To nie ceny gazu są teraz najważniejszym problemem na świecie, musimy zatrzymać tego małego szarego człowieczka siedzącego w schronie z innymi członkami KGB, który bombarduje niewinnych Ukraińców. Nikt nie czuje się teraz bezpiecznie. Mam nadzieję, że brytyjscy, amerykańscy i europejscy przywódcy odważą się wspierać Ukrainę w obliczu rosyjskiej agresji. Musimy być silni i musimy dążyć do pokoju – apeluje Kate.

Ciągle liczymy na pozytywne rozwiązanie. Mamy nadzieję, że niedługo wrócimy, że to zło się zakończy. Nasza firma powstała z myślą o dawaniu ludziom miłości i światła. Mamy nadzieję, że świat to słyszy i się do tego przyłączy ­– dodaje Asya.

Artykuł ukazał się oryginalnie na Vogue.co.uk.

Kate Finnigan
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę