Znaleziono 0 artykułów
04.03.2020

Gładko poszło

04.03.2020
Street style podczas tygodnia mody w Paryżu (Fot. Edward Berthelot, Getty Images)

W przeciwieństwie do innych metod depilacji, ma usunąć niechciane owłosienie na zawsze. Na temat zabiegu pokutuje jednocześnie wiele mitów, które warto obalić. 

Na czym polega?

Pierwszy laser do usuwania owłosienia wymyślono w 1996 r. Przewagą tej metody jest to, że nie powoduje podrażnienia skóry, wrastania włosków, a wykonana w serii, pozwala na długo cieszyć się gładką skórą. Jak to działa? Laser pozwala zniszczyć włos pod wpływem temperatury.

Laser do epilacji działa na zasadzie selektywnej fototermolizy. Celem zabiegu są komórki macierzyste odpowiedzialne za wzrost nowego mieszka włosowego i nowego włosa. Ponieważ nie ma możliwości bezpośredniego oddziaływania na te komórki (nie absorbują one światła), wykorzystujemy melaninę zawartą w łodydze włosa jako czynnik pochłaniający światło lasera i generujący ciepło – wyjaśnia Franciszek Strzałkowski, lekarz medycyny estetycznej z Kliniki Strzałkowski, i dodaje: – Ciepło niszczy włos i mieszek włosowy, nie uszkadzając przy tym otaczających tkanek. W tym miejscu więc włos już nie wyrasta. Epilacji poddają się tylko włosy będące w fazie wzrostu (anagenu), więc w każdym zabiegu efekt trwałej epilacji osiąga się w 15-30 proc. włosów poddawanych naświetlaniu. Dlatego zabiegi trzeba powtórzyć, gdy kolejne włosy znajdą się w fazie anagenu (po 6-8 tygodniach na twarzy i po 8-12 tygodniach na ciele), więc będą miały wykształcone łodygi z odpowiednią zawartością melaniny.

Brunetki, blondynki…

Czy laser usuwa także jasne włosy? Melanina, barwnik obecny w komórkach skóry i włosów, odpowiada za karnację i kolor włosów. Światło lasera najlepiej „widzi” ciemne włosy na jasnej skórze. Dlatego u brunetek najszybciej pojawia się efekt gładkiej skóry.

Dawniej laserów neodymowo-jagowych używało się do usuwania jasnych, a laserów diodowych do ciemnych włosów. Dziś większość dobrych laserów usuwa każdy kolor włosa (nawet rude, które są wyjątkowo oporne na jego działanie), pod warunkiem że jest kontrast pomiędzy kolorem skóry a włosa. Energia świetlna zostaje zaabsorbowana przez najciemniejszy ośrodek w skórze. Laser ma „widzieć” włos, aby go usunąć. Oczywiście im włos grubszy i ciemniejszy, tym szybszy będzie efekt – wyjaśnia Wiola Kaniewska, kosmetolog z Kliniki Elite Centrum Laseroterapii.

Elsa Hosk (Fot. Gotham, Getty Images)

W epilacji laserowej stosowane są trzy długości fali. Każda z nich dopasowana jest do innego typu włosów i skóry. Żadna nie jest optymalna do wszystkich. Jasne i ciemne włosy przy jasnym fototypie (I, II i III) usuwa fala o długości 755 nm. Na ciemne fototypy (III, IV i V) działa fala o długości 810 nm. Na ciemne włosy, przy ciemnym fototypie (IV, V i VI) działa fala o długości 1064 nm. Natomiast najnowsze lasery zawierają dwie długości fal. Dzięki temu zabieg jest skuteczny do usuwania włosków zarówno jasnych i cienkich, jak i ciemnych i grubych.

Epilacji laserowej nie warto jednak odkładać na później. Lasery, niezależnie od długości fali, nie usuną siwych włosów, bo pozbawione są one melaniny.

Raz na zawsze?

Czy laser usuwa owłosienie na zawsze? Niestety nie, bo nie wszystkie włosy są w tym samym momencie w fazie wzrostu, więc zabieg należy powtarzać, najczęściej od 4 do 8 razy (choć zdarza się i więcej).

Już po jednym zabiegu widać dużą różnicę. Włosy wypadają wtedy po kilku tygodniach. Natomiast przestrzegam przed przerywaniem serii laseroterapii. Włosy są w różnej fazie wzrostu i właśnie dlatego warto wykonywać regularne powtórzenia co kilka tygodni, aby się skutecznie ich pozbyć. U jednej pacjentki oznacza to cztery zabiegi, u innej – osiem. Wszystko zależy od uwarunkowań danej osoby. Raz do roku należy wykonać zabieg powtarzający, bo skóra się regeneruje, a wraz z nią mieszki włosowe, i ok. 10 proc. włosów rocznie się „odnawia” – wyjaśnia Wiola Kaniewska.

W miejscu, w którym laser trafił na włosy w fazie anagenu i uszkodził dno mieszka włosowego oraz jego komórki macierzyste, włos już nie odrasta. Natomiast przy źle dopasowanym do włosków parametrze lasera, zdarza się, że należy wykonać więcej zabiegów.

Street style podczas tygodnia mody w Paryżu (Fot. Edward Berthelot, Getty Images)

Gładka skóra jak aksamit. Bez wrastających włosków, blizn czy bólu. Dobrze wykonaną serię epilacji laserowej przechodzi się raz w życiu – mówi Wiola Kaniewska.

I dodaje, że często do Kliniki Elite pacjenci przychodzą na epilację laserową twarzy, która nadal w mediach stanowi temat tabu, a jest problemem dotykającym bardzo wiele osób w różnym wieku – od nastolatek po kobiety w wieku menopauzalnym. Kobiety usuwają wąsik, brodę albo baki, a mężczyźni – bardzo gęsty i mocny zarost. Popularna jest oczywiście epilacja nóg i bikini u kobiet, a także pleców i pach u mężczyzn.

Sezon na gładką skórę

Czy na epilację można się decydować tylko jesienią i zimą? To nie do końca prawda. Natomiast najważniejszą kwestią jest to, kiedy miało się ostatni kontakt ze słońcem oraz kiedy planuje się kolejny. Zabiegu laserowego usuwania owłosienia nie przeprowadza się na skórze opalonej (warto odczekać ze względu na możliwość wystąpienia poparzenia). A także wtedy, kiedy planuje się wyjazd w słoneczne rewiry lub na narty. I jeśli chce się przeprowadzić całą serię zabiegów, oczywiście najlepiej jest rozpocząć je właśnie w okresie jesiennym. Chyba że nie ma się w planach wakacji i opalania.

Zabieg wykonuje się około 4 tygodnie po ostatniej większej ekspozycji na słońce. Skóra nie musi być idealnie biała. To mit. Chodzi o to, żeby nie była świeżo opalona i aby melanocyty nie były pobudzone przez promieniowanie UV. Także te z solarium, z czym wielu pacjentów oszukuje i do czego się nie przyznaje, narażając się na dodatkowy odczyn pozabiegowy lub oparzenie... – mówi Wiola Kaniewska.

W okolicach zakrywanych przed słońcem, jak bikini czy pachy, zabieg można wykonywać przez cały rok. Ale w innych miejscach konieczna jest ochrona przed promieniowaniem UV przez minimum miesiąc przed i po epilacji. To ochrona przed powstaniem przebarwień.

Hailey Bieber (Fot. Neilson Barnard, Getty Images)

Przed zabiegiem nie wolno stosować miejscowo preparatów z pochodną witaminy A (retinolem) w przypadku depilacji twarzy, zażywać substancji światłouczulających, m.in. ziół (dziurawca) niektórych leków przeciwzapalnych i antybiotyków. Powinno się ogolić skórę maszynką dzień przed zabiegiem (a nie tego samego dnia), aby uniknąć wzmożonego podrażnienia. I pozostawić mały nieogolony obszar (kwadrat 2x2 cm), aby operator lasera mógł ocenić kolor, grubość i gęstość włosów. W dniu zabiegu nie należy używać kremów, balsamów, dezodorantów w miejscach, które będą poddawane działaniu lasera. Natomiast po zabiegu może wystąpić lekkie podrażnienie, miejscowy rumień, obrzęk. I utrzymywać się do 72 godzin po epilacji. Powinno się wówczas unikać sauny, gorących kąpieli, siłowni lub basenu. Przez 7-30 dni może się wydawać, że pojawiają się nowe włosy na skórze. Ale jest to proces wypychania przez skórę martwych, naświetlonych włosów.

Bez znieczulenia?

Czy laser boli? Są osoby, które nie odczuwają bólu, i takie, dla których zabieg jest trudny do wytrzymania. Między innymi dlatego niektóre gabinety decydują się na stosowanie znieczulenia miejscowego.

No pain, no gain! Celem zabiegu jest podgrzanie mieszka włosowego do temperatury termicznego zniszczenia [powyżej 45-60⁰C przyp. red.] i jeśli skóra nie jest znieczulona, to nie może nie boleć. To zależy też od progu bólowego pacjenta, ale zabiegi trwałej epilacji zawszy były i będą bolesne. Aby zmniejszyć te doznania, można: schładzać skórę szafirową stopką aplikatora, użyć zewnętrznej chłodziarki bądź cryo-sprayu albo znieczulić skórę miejscowo, np. kremem Emla. Dziś lasery są wyposażone w systemy chłodzenia [jak Diolaze XL czy Thunder, które chłodzą skórę przed, w trakcie i po zabiegu przyp. red.], dzięki czemu zabiegi są bardziej komfortowe dla pacjentów. U osób wrażliwych warto jest rozpocząć serię zabiegów od trybu dynamicznego, w którym temperatura docelowa jest niższa i osiągana stopniowo. Po 1-2 zabiegach (mniej włosów, włosy rzadsze) wracamy do trybu statycznego – wyjaśnia lek. Franciszek Strzałkowski.

Street style podczas tygodnia mody w Mediolanie (Fot. Christian Vierig, Getty Images)

I dodaje, że ból nie jest jednak wyznacznikiem skuteczności zabiegu. Prawidłowe reakcje kliniczne po epilacji to obrzęk i rumień okołomieszkowy, zapach palonych włosów, widoczne spalone końcówki włosów, zaczerwienienie skóry.

Lasery starszej generacji były dużo mocniejsze i agresywniejsze dla skóry. Dziś są mocne, ale bezpieczniejsze dzięki systemom chłodzenia, a przede wszystkim technologii generowania impulsu i czasu przegrzewania dna mieszka włosowego. Unia Europejska zabrania używania urządzeń starszej generacji ze względu na bezpieczeństwo pacjentów i ryzyko wystąpienia poparzeń. Zabieg odbywa się znacznie szybciej niż kiedyś. 15-20 lat temu do depilacji ud potrzebne były dwie i pół godziny, dziś wystarczy 30-20 minut. Zabiegi są znacznie mniej odczuwalne, a przez wielu pacjentów uznawane za bezbolesne. Choć oczywiście to wciąż kwestia indywidualnych odczuć i progu bólu – mówi Wiola Kaniewska.

 

Maria Kowalczyk / nostressbeauty
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę