Znaleziono 0 artykułów
27.08.2021

It’s a match: W związku z kobietą wreszcie mogę być sobą

Ilustracja: Izabela Kacprzak

Zgodnie z raportem „Sytuacja społeczna osób LGBTA w Polsce za lata 2015-16” przygotowanym przez Kampanię Przeciw Homofobii, prawie jedna trzecia osób LGBTQ+ w Polsce uważa, że ich orientacja seksualna to osobista sprawa. Boją się odrzucenia. Bohaterka naszego cyklu odnalazła szczęście u boku kobiety, ale boli ją, że rodzinie wciąż łatwiej postrzegać jej partnerkę raczej jako przyjaciółkę.

Pierwsze doświadczenie z kobietą miałam w liceum, ale szybko je wyparłam. Potem obie spotykałyśmy się z mężczyznami. Czułam, że jestem w niej zakochana, ale nie potrafiłam tego nazwać. Mimo że było między nami dużo czułości i intymności fizycznej, udawałyśmy, że jesteśmy przyjaciółkami. Dopiero na terapii doszło do mnie, że nie zaakceptowałam tego, co się wtedy działo. Dziś i ja, i ona jesteśmy w stałych związkach z kobietami.

Rodzina jest najważniejsza

Przełomem okazał się wyjazd na studia. Dostałam się na psychologię do Warszawy, gdzie poznałam osoby, które były otwarcie homoseksualne. Uważałam się za osobę biseksualną, ale świadomie nie wiązałam się z kobietami. W domu słyszałam, że najważniejsza jest rodzina. Rodzice są tolerancyjni wobec osób LGBTQ+, ale nie chcieliby, żeby to dotyczyło ich córki, bo w ich wyobrażeniu było to życie, które wyklucza stabilizację, założenie rodziny.

Pandemiczny miesiąc miodowy

Żyjąc na „wyparciu” przez kilka kolejnych lat randkowałam z mężczyznami. Poznałam sporo fajnych facetów, ale jak dochodziło do próby zbliżenia, zdarzało mi się uciec z randki. W końcu trafiłam na terapię, a niedługo później przez wspólnego przyjaciela poznałam Igę. Poczułam chemię. Dla nas obu to było mocno wyzwalające doświadczenie eksploracji seksualności. Szybko związałyśmy się ze sobą także emocjonalnie. Ona miała już za sobą związek z kobietą, ale kiedy się poznałyśmy, od jakiegoś czasu była z mężczyzną. Ja w tym samym tygodniu przyjęłam ofertę pracy w moim rodzinnym mieście, 350 km dalej. Do mojej przeprowadzki w listopadzie został nam miesiąc. Przez cztery miesiące żyłyśmy na odległość. W grudniu ona podjęła decyzję, że pojedzie za mną. Wprowadziła się do mnie razem z psem na początku marca 2020 roku, tydzień przed wybuchem pandemii. To był nasz miesiąc miodowy, przyspieszony kurs związku, bo byłyśmy tylko dla siebie.

Wsparcie daje poczucie bezpieczeństwa

Rodzinie powiedziałam o niej, gdy już byłyśmy razem. Jesteśmy bardzo zżyci, a ja byłam tak zakochana, że chciałam, aby jak najszybciej ją poznali. Zderzyłam się ze ścianą. Z jednej strony bardzo starali się być wspierający, ale było to dla nich trudne. Choć minęły już prawie dwa lata, nie do końca się pogodzili z moją sytuacją. Moja babcia o nas nie wie, choć jest bardzo bystrą kobietą. Podejrzewamy, że się domyśla, ale nie pyta. Nie okazujemy sobie za bardzo uczuć przy mojej rodzinie. W efekcie podświadomie łatwiej im postrzegać Igę bardziej jak moją przyjaciółkę To dla mnie trudne. Ostatnio usłyszałam od brata, że nie rozumie, jak mogę się czuć bezpiecznie, jak nasz związek może dać nam poczucie stabilizacji. Zaczęłam się tłumaczyć, dopiero potem narósł we mnie gniew. Tak, trudno jest mi poczuć się bezpiecznie, ale to jest tego warte. Jeśli czuję się bezpiecznie, to dzięki sojusznikom. Tworzymy z Igą normalny związek – nasze życie składa się z zakupów, prania, codzienności. Obie chcemy mieć dzieci. Czekając, aż świat będzie na to gotowy, wychowujemy psy.

Ilustracja: Izabela Kacprzak

Po zeszłorocznej kampanii prezydenckiej zerwałam kontakt ze wszystkimi znajomymi, którzy nie byli otwarcie wspierający. Jeśli ktoś toleruje osoby LGBTQ+, bo musi, nie mam siły przekonywać go, żeby walczył u mego boku. Zrywam kontakt. 

To dla mnie nowość, bo zawsze byłam grzeczną dziewczynką, miałam najlepsze stopnie, śpiewająco zdałam maturę, nie przeszłam fazy buntu. Moja partnerka jest zupełnie inna. Potrafi stawiać na swoim, a przy tym jest dobrą, ciepłą, opiekuńczą osobą. Zanim ją poznałam, tkwiłam w relacjach, w których to ja dawałam, a nie brałam, słuchałam, opiekowałam się. Pierwszy raz spotkałam kogoś, z kim złapałam równowagę.

Marta Krupińska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę