Znaleziono 0 artykułów
19.04.2022
Artykuł sponsorowany

Niebieska matcha w pielęgnacji

19.04.2022
Gabriela Banach. #AmbasadorkaBielenda2022 / (Fot. Materiały prasowe)

Pielęgnacja twarzy oparta na jednym z najbardziej instagramowych superfoodów, a do tego zaskakujące formuły (serum w sztyfcie czy krem ubity na piankę) to nowa linia kosmetyków Bielenda Blue Matcha. Nie mamy wątpliwości, że najbardziej odświeżający rytuał pielęgnacyjny tegorocznej wiosny upłynie pod hasłem blue.

Od zdrowych niebieskich smoothie bowl, przez błękitne odżywcze koktajle, aż po fotogeniczną latte. Blue matcha to najbardziej instagramowy superfood ostatnich miesięcy. Przyszedł czas, by trafił na zupełnie inną półkę i dopełnił rytuał „osiędbania”. Debiutuje w kosmetykach z linii pielęgnacyjnej Bielenda Blue Matcha.

Błękitny pył: Źródło cennych składników

Blue matcha to nie tylko wizualna uczta, ale i bomba antyoksydantów, a także źródło składników o prozdrowotnych i wyciszających właściwościach. Była z powodzeniem stosowana w starożytnych Indiach, dlatego to składnik często kojarzony z ajurwedą. Oprócz nieco innego, choć również wschodniego pochodzenia, niebieska matcha różni się od tej bardziej popularnej – zielonej – tym, że nie jest herbatą. Pod nazwą „blue matcha” kryje się sproszkowana roślina o niezwykłej barwie kwiatów – klitoria ternateńska. Ma bardziej ziemisty smak i pozbawiona jest pobudzających właściwości, za to można uznać ją za prawdziwy eliksir piękna. Antyoksydanty zawarte w niebieskich kwiatach wzmacniają bowiem syntezę kolagenu i elastyny, wspomagając regenerację skóry, redukując zmarszczki i inne objawy starzenia się cery. Klitoria jest też naturalnym źródłem bioflawonoidów, stosowanych często w kuracjach pobudzających wzrost włosów. Co więcej, regularne spożywanie niebieskiej matchy pozwala zadbać o wzrok, pamięć, a nawet skołatane nerwy.

Krople korygujące zwężające pory z linii Blue Matcha marki Bielenda, ok. 28 zł / (Fot. Materiały prasowe)

Pielęgnacja z nutą blue: Nowa linia Bielenda


Blue Matcha to aż osiem kosmetyków, w których znalazło się od 92 do 97 proc. składników pochodzenia naturalnego. Dla kogo jest przeznaczona? Przede wszystkim dla osób ze skórą przesuszoną, choć z produktów do oczyszczania twarzy i szybkiej regeneracji mogą korzystać wszyscy, którzy szukają sposobu na ukojenie cery. Niebieska matcha, ze względu na swoje urodowe właściwości, odgrywa w kosmetykach główną rolę, ale w formułach nowej linii znalazły się też inne składniki aktywne: woda z limonki, woda morska, fermenty z zielonej herbaty, olej z malin, kwas hialuronowy, kwas poliglutaminowy, witamina C, kwasy AHA i PHA, betaina salicylowa, niacynamid, ekstrakt z ogórka, ekstrakt z trawy cytrynowej, skwalan, probiotyki, prebiotyki, wąkrotka azjatycka i woda kokosowa. Sporo. Wszystkie produkty mają delikatny niebieski kolor, a do tego wegańskie receptury. Są również cruelty free, co potwierdziła organizacja PETA.

Serum nawilżająco-kojące w sztyfcie z linii Blue Matcha marki Bielenda ok. 28 zł / (Fot. Materiały prasowe)

Choć już sam składnik, jakim jest niebieska matcha, jest dosyć wyjątkowy, na uwagę zasługują też nieoczywiste i rzadko spotykane formuły produktów.

Największy efekt „wow” robi serum w… sztyfcie. Niebieski, półprzezroczysty wkład o przynoszącej ulgę żelowej formule wspiera regenerację skóry, nawilża i uelastycznia oraz łagodzi podrażnienia. Forma sticku to uśmiech w stronę lat 90. i modnych wtedy wykręcanych produktów, a także ukłon w stronę uproszczenia pielęgnacji, która dzięki poręcznemu w użyciu patentowi zajmuje tylko sekundę i może być stosowana w każdych warunkach. Chciałoby się napisać: „wash & go”. Produkt bogaty jest również w kwas hialuronowy o właściwościach kojących i odświeżających oraz oczyszczającą betainę, która wspiera walkę z zaskórnikami. Serum można stosować rano (również pod makijaż) i wieczorem.

Krem-tonik 2w1 nawilżająco-tonizujący z linii Blue Matcha marki Bielenda, ok. 26 zł / (Fot. Materiały prasowe)

Kolejny produkt inny niż wszystkie to korygujące krople zwężające pory. Przeznaczone są do codziennej pielęgnacji każdego rodzaju cery, szczególnie tej z miejscowymi niedoskonałościami. Oprócz niebieskiego antyoksydantu w formule kosmetyku znalazły się delikatnie złuszczające kwasy AHA oraz łagodniejsza wersja kwasu salicylowego – betaina salicylowa, która skutecznie wspiera walkę z zaskórnikami, oczyszcza, ale nie podrażnia skóry. Dodatkowo zawarty w kroplach niacynamid reguluje wydzielania sebum i zmniejsza widoczność rozszerzonych porów, a kojący ekstrakt z liści zielonej herbaty łagodzi podrażnienia. Wisienką na torcie (choć bardziej kojarzy się z bazą na tort) jest ferment drożdżowy, który wygładza, odżywia i wspiera zdolność skóry do regeneracji.

Na uwagę zasługują też dwa tonery przywracające skórze naturalne pH. Pierwszy to esencja tonizująca w mgiełce oparta na wodzie cytrusowej. Lekko energetyzuje, ale przede wszystkim odświeża, nawilża i koi. Drugi to nawilżająco-tonizujący krem-tonik 2 w 1, czyli kolejny przyspieszacz codziennej urodowej rutyny. Ma formułę lekkiej mgiełki i daje uczucie zanurzenia się w lotnej chmurce, która natychmiast odświeża. Oprócz regenerującej blue matchy w jego składzie znalazł się pachnący olej z pestek malin o działaniu nawilżającym i wygładzającym oraz ożywcza trawa cytrynowa.

Oczyszczanie: Delikatne i bardzo delikatesowe

Z czym należałoby „zmiksować” blue matchę, by uzyskać oczyszczającego skórę drinka? Na przykład z wodą kokosową i aloesem, tak jak w wodzie micelarnej do demakijażu z linii Bielenda Blue Matcha. To pierwszy i najważniejszy krok w codziennej pielęgnacji, który przy okazji usuwania makijażu twarzy, oczu i ust wycisza skórę. Kolejny to kąpiel twarzy godna narodzin bogini Wenus – są w niej i woda morska, i piana. Mowa o specjalnej piance do mycia, która usuwa resztki makijażu oraz wszystkie zanieczyszczenia naskórka. Boska formuła została wzbogacona o cynk PCA, który koi i łagodzi.

Woda micelarna do demakijażu z linii Blue Matcha markie Bielenda, ok. 20 zł / (Fot. Materiały prasowe)

Piankowy krem: Skóra miękka jak marshmallow

Największe organoleptyczne wrażenie robi najbogatszy pod względem formuły kosmetyk – krem-pianka nawilżająco-balansujący. Superfood został zamknięty tu w konsystencji chmurki, nadając jej delikatny niebieski odcień (łatwo wyobrazić sobie, że to smoothie bowl dla skóry). W słoiczku z kosmetykiem znalazły się też skwalan, który zmiękcza skórę i wspiera jej ochronę przed negatywnym działaniem czynników zewnętrznych, oraz prebiotyki. Krem-pianka zapewnia odpowiedni poziom nawilżenia cery, wspiera jej ochronę przed utratą wody, przywraca balans i wpływa korzystnie na mikrobiom. Lekka konsystencja nie obciąża skóry, ale dla poszukujących czegoś jeszcze lżejszego marka zamknęła blue matchę w konsystencji galaretki w kolejnym produkcie. To niebieski krem-żel nawilżająco-kojący, który wspiera zatrzymujący wodę i intensywnie nawilżający kwas poliglutaminowy oraz znany kwas hialuronowy. Krem-żel zabezpiecza skórę przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi oraz eliminuje uczucie nieprzyjemnego napięcia i suchości. Obydwa deserowe produkty, zarówno galaretkowaty krem-żel, jak i puszysty krem-pianka, sprawdzą się pod makijażem oraz jako pielęgnacja nocną (na lekki jak chmurka, regeneracyjny sen).

Krem-pianka nawilżająco-balansująca z linii Blue Matcha marki Bielenda, ok. 26 zł / (Fot. Materiały prasowe)

 

Redakcja Vogue.pl
Proszę czekać..
Zamknij