Znaleziono 0 artykułów
15.10.2021

Niezłomna Susan Sontag

W 1972 roku /(fot. Getty Images)

Nazywano ją najinteligentniejszą kobietą w Ameryce, była literacką gwiazdą, bohaterką popkultury. Przez niektórych została też uznana za najbardziej znienawidzoną osobę w USA. Susan Sontag nieustannie wzbudzała kontrowersje. I robi to nadal po swojej śmierci. Właśnie ukazała się najnowsza biografia legendarnej pisarki.

Pisała o wojnie, AIDS, fotografii, mediach i polityce. I o swoim życiu – szokującym, kreatywnym, budzącym kontrowersje. Robiła to po mistrzowsku, ale jej bezkompromisowość wielu nie przypadła do gustu. Oskarżano ją o kazirodczy związek z synem. Wiązała się głównie z kobietami, ale nie lubiła jednoznacznego określenia orientacji seksualnej. O małżeństwie napisała: „ten, kto je wymyślił, był genialnym dręczycielem”. A kiedy po atakach na World Trade Center potępiła politykę Busha i stwierdziła, że Ameryka zasłużyła sobie na zamachy, naraziła się niemal całej ojczyźnie. Susan Sontag żyła tak, jak pisała – po swojemu, nie bacząc na zdanie innych.

Sontag przy pracy, 1971 rok /(Fot. Getty Images)

Mówiło się, że Susan Sontag jest genialnym dzieckiem

W swoich dziennikach zapisała, że dzieciństwo było dla niej koszmarem, ponieważ wtedy nie mogła o sobie decydować. Urodzona jako Susan Rosenblatt w zamożnej nowojorskiej rodzinie amerykańskich Żydów, czytać nauczyła się w wieku trzech lat. To właśnie książki z imponującej domowej biblioteki były w pierwszych latach życia jej jedynymi towarzyszkami. Matka Sue dnie spędzała na kanapie, zamroczona lekami i alkoholem. Ale przez większość czasu nie było jej wcale, bo towarzyszyła ojcu dziewczynek – Sue i Judith – w Chinach, gdzie robił interesy. Susan wspominała, że ojciec był w jej życiu tak nieobecny, iż praktycznie nie zauważyła jego śmierci – miała wtedy sześć lat. O tym, że pan Rosenblatt zmarł, dziewczynki dowiedziały się zresztą długo po fakcie. Wkrótce potem matka oznajmiła im, iż ponownie wyszła za mąż. Nathan Sontag dał córkom żony swoje nazwisko. Ale – jak wynikało z dzienników, które Susan zaczęła prowadzić jeszcze jako dziewczynka – był niemiłosiernie nudny, a przez to godny pogardy.

Susan szybko dała się poznać jako genialne dziecko. W szkole podstawowej przeszła przeskoczyła kilka klas, wcześniej zaczęła studia. Na uczelni zrozumiała, że ich program nie do końca spełnia jej wymagania, ale też odkryła swoją seksualność dzięki romansowi z Harriet Sohmers. Za jej sprawą Susan poznała świat gejowskich klubów San Francisco. Homoseksualizm był wówczas wciąż piętnowany przez amerykańskie społeczeństwo. A Susan potrzebowała nowych wyzwań, dlatego z Berkeley przeniosła się na oferujący wyższy poziom, nazywany wówczas kuźnią najlepszych umysłów Ameryki, uniwersytet w Chicago. Decyzja nie tylko zaważyła na drodze zawodowej Sontag, lecz także miała duży wpływ na jej życie prywatne.

W 1986 roku /(Fot. Getty Images)

„Notatki o kampie” przyniosły Susan Sontag rozgłos

Starszy od Susan o dekadę wykładowca, Philip Reiff, oświadczył się siedemnastoletniej wybrance po tygodniu znajomości. Miesiąc później byli małżeństwem, jak dość szybko zrozumiała Sontag, potwornie niedobranym. Kiedy zorientowała się, że jest w ciąży, zdecydowała się na aborcję. Nielegalny bolesny zabieg okazał się taką traumą, że kiedy wkrótce po nim Susan odkryła, że znów spodziewa się dziecka, postanowiła urodzić. Chłopiec otrzymał imię David, na cześć rzeźby Michała Anioła. W późniejszych latach Sontag stworzyła z nim bliską relację – tak bliską, że niektórzy oskarżali ją, że tworzy z synem kazirodczy związek. W wieku czterech lat chłopiec powiedział Susan, że zostanie jej mężem, kiedy tatuś umrze.

Kiedy Davidem zajmowała się niania, Sontag z chaotycznych notatek męża stworzyła książkę. Publikacja zatytułowana „Freud. Umysł moralisty” została podpisana wyłącznie nazwiskiem Reiffa. Żadne z późniejszych dzieł profesora nie zostało przyjęte z równym entuzjazmem.

Później Susan zrobiła magisterium z filozofii i wyjechała do Europy – najpierw na stypendium do Oksfordu, następnie do Paryża. Tam odnowiła romans z Harriet Sohmers, poznała przedstawicieli elity intelektualnej, z Simone de Beauvoir na czele. Kulturalny tygiel Paryża sprawił, że Susan powzięła dwie ważne decyzje. Po pierwsze – musi zacząć pisać pod własnym nazwiskiem. Po drugie – małżeństwo to, jak później napisze, „najohydniejsza rzecz pod słońcem”, a ten, kto je wymyślił, „był genialnym dręczycielem”. Po powrocie do Stanów oświadczyła mężowi, że chce rozwodu. Reiff czuł się upokorzony jej decyzją i w ramach zemsty chciał odebrać prawo do opieki nad synem. W tym celu posunął się do obnażenia przed sądem homoseksualnych relacji Susan. Ale choć proces stał się pożywką dla prasy, w której Susan nazywano „bezbożną żoną światowej sławy profesora”, strategia zawiodła – po długiej batalii sąd orzekł, że David ma zostać przy matce, a ojcu zakazał kontaktów z dzieckiem.

W 1993 roku /(Fot. Getty Images)

Nareszcie wolna, Susan wraz z Davidem postanowiła zacząć nowe życie w Nowym Jorku. Za sprawą romansu z pochodzącą z Kuby artystką Marią Irene Fornés trafiła w sam środek nowojorskiej bohemy artystycznej. Jednocześnie zaczęła pisać swoją pierwszą powieść – „Dobroczyńcę”. Ale choć książką zachwycała się sama Hannah Arendt, sławę przyniosła Sontag dopiero kolejna publikacja – opublikowany rok później esej „Notatki o kampie”. Sontag nobilitowała w nim kulturę uznawaną wcześniej za niską, przekonywała, że sztuczność, przesada i parodia są pełnoprawną częścią doświadczeń kulturowych. Tytułowy esej, opublikowany najpierw w magazynie „Partisan Review” – wówczas najlepszym amerykańskim magazynie literacko-społecznym – stał się prawdziwym przełomem w debacie o kulturze. A Susan Sontag zapewnił rozgłos.

Sontag chciała być Dostojewskim swoich czasów

W połowie lat 60. stała się prawdziwą gwiazdą. Wzięła udział w jednym ze słynnych „screen testów” Andy’ego Warhola – filmowych portretów nowojorskich celebrytów i znajomych kontrowersyjnego artysty. Zaprzyjaźniła się też z Jackie Kennedy, a z bratem jej zmarłego męża miała romans. Bujne życie towarzyskie nie tylko nie zaszkodziło pisarstwu Susan, lecz wręcz dało jej siłę. Choć to eseje przyniosły Sontag największa sławę, ona największą przyjemność czerpała z pracy nad powieściami. W dzienniku napisała, że pragnie zostać Dostojewskim swoich czasów. Ale tworząc fikcję, Sontag przemycała w niej również swoje bezkompromisowe poglądy. I nie przejmowała się krytyką. Pisała wprost o sprawach najtrudniejszych – również prywatnych.

W wieku 42 lat, podczas rutynowego badania, usłyszała diagnozę: rak piersi z przerzutami do węzłów chłonnych, w najpoważniejszym, czwartym stadium. W tamtych czasach lekarze często okłamywali pacjentów odnośnie do rokowań. Ale Susan naciskała tak długo, aż powiedziano jej, że na tym etapie wyzdrowieć udaje się około 10 procentom chorych. „Ktoś musi być tymi 10 procentami” – odpowiedziała Sontag. Wyszła z choroby, włosy po chemioterapii odrosły gęste, ale siwe. Fryzjerka, farbując je, zostawiła jedno białe pasmo, które stało się później znakiem rozpoznawczym Susan.

Swoje doświadczenie opisała w opublikowanej w 1978 roku książce „Choroba jako metafora”. „Choroba jest nocną półkulą życia. Naszym uciążliwym obywatelstwem. Ale nie chcę tu opisywać, jak to jest, gdy się migruje do świata chorych i jak się w nim mieszka, pragnę natomiast przedstawić wyobrażenia, które czynią z choroby rodzaj kary” – pisała Sontag. „Choroba” jest dziś uznawana za klasykę eseju. Tuż po publikacji wywołała gorący odzew czytelników zmagających się z podobnym problemem. Sontag zasypywano listami z podziękowaniami.

Na uniwersytecie Princeton, 1966 rok /(fot. Getty Images)

W ostatnich chwilach życia przy Susan Sontag była Annie Leibovitz

Zdecydowanie w mniej przyjaznym tonie utrzymane były listy, które zaczęła dostawać po tym, jak w artykule w magazynie „New Yorker” skomentowała zamachy z 11 września 2001 roku. Skrytykowała w tekście politykę George’a Busha, Amerykę nazwała „samozwańczym imperium” i zarzuciła, że kraj zasłużył sobie na tę tragedię, a terrorystów zabroniła nazywać tchórzami. Po publikacji tego tekstu wysyłano do niej listy pełne pogróżek i inwektyw.

W ogniu krytyki mogła liczyć na wsparcie dwóch najbliższych osób – syna Davida oraz ostatniej partnerki – Annie Leibovitz. Kobiety poznały się, gdy fotografka miała zrobić Sontag zdjęcie na okładkę książki. Wybuchł między nimi romans, szybko stały się nierozłączne. Ale związek dwóch tak silnych osobowości nie mógł być łatwy. Wszyscy byli pod wrażeniem tego, jaką opiekę Annie roztoczyła nad Susan. Nie tylko hojnie obsypywała ją prezentami – takimi jak penthouse w Chelsea z widokami na Empire State Building i rzekę Hudson i marmurowymi kominkami w pokojach albo apartament w Paryżu z widokiem na katedrę Notre Dame. Pisało się, że w trakcie trwania ich związku Leibovitz przekazała Sontag i jej bliskim 8 milionów dolarów. Tymczasem po śmierci Sontag wyszło na jaw, że znęcała się nad partnerką psychicznie, nieustannie nazywając ją głupią, obrażała ją i znieważała również publicznie.

To Annie Leibovitz opiekowała się Susan Sontag, gdy ta zachorowała. Najpierw na mięsaka macicy – agresywny nowotwór, który udało się pokonać dzięki ostrej terapii z użyciem leku na bazie platyny. Kuracja okazała się skuteczna, ale miała tragiczne skutki uboczne. Kilka lat później Susan Sontag zapadła na ostrą postać białaczki. Tym razem lekarze nie dawali żadnych szans na wyzdrowienie. Ale Susan walczyła, zdecydowała się na przeszczep szpiku. Nie przyjął się, choć pisarka do końca wierzyła, że uda się jej wyzdrowieć. Ostatnie chwile jej życia Annie Leibovitz uwieczniła na serii zdjęć. Umieściła je w autobiograficznym albumie „A Photographers Life”, obok portretów gwiazd. Widać na nich, że nawet umierając, Susan Sontag nie chciała stracić swojej siły.

* „Sontag. Życie i twórczość”, Benjamin Moser, przeł. Krzysztof Kurek, Agora 2021.

 

 

 

 

 

Natalia Jeziorek
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę