Znaleziono 0 artykułów
13.07.2020

Barbie Ferreira: Przełamując stereotypy

13.07.2020
(Fot. materiały prasowe Becca)

Gwiazda serialu „Euforia” robi też karierę w modelingu. Na początku nazywano ją „plus size”, ale na szczęście dziś branża otwiera się na nowe piękno, które przełamuje dotychczasowe kanony. – Ludzie są znudzeni oglądaniem ciągle tego samego. Chcą zobaczyć coś, z czym mogą się utożsamiać – mówi Barbie Ferreira.

Do nowego domu w Los Angeles 23-letnia Barbie Ferreira wprowadziła się w zeszłym roku. Przed naszą rozmową skończyła układać puzzle. – Sprawiło mi to dużo przyjemności – mówi. Choć minął już rok od premiery serialu HBO „Euforia”, gdzie zagrała ciałopozytywną dominę Kat Hernandez, nadal jest wokół niej dużo zamieszania.  

Ferreira dorastała między New Jersey a Nowym Jorkiem. Karierę modelki rozpoczęła w 2013 r. w wieku 16 lat. Sfrustrowana brakiem reprezentacji dla modelek o pełniejszych kształtach, postanowiła sama zrobić sobie zdjęcia i wysłać je do American Apparel. Marka natychmiast ją zatrudniła. W tym samym czasie rozpoczęła się dyskusja na temat ciałopozytywności, a Ferreira została twarzą tego ruchu. Status potwierdziła nieretuszowaną kampanią dla bieliźnianej marki Aerie. Wtedy znalazła się na Liście najbardziej wpływowych nastolatków 2016 r. tworzoną przez magazyn „Time”. Chociaż chce występować w filmach, nie pożegnała się z modelingiem – w tym roku została twarzą światowej marki beauty Becca, a jakiś czas temu za pośrednictwem Zooma wzięła udział w kampanii marki Jacquemus na wiosnę/lato 2020.

Z Zendayą i Sydney Sweeney, koleżankami z planu (Fot. Getty Images)

Kiedy zaczęłaś eksperymentować z makijażem?

Kiedy byłam bardzo młoda, najbardziej lubiłam naprawdę ciężki makijaż – czarny eyeliner. Gotycki, emo look. Oglądałam też tutoriale na YouTubie, z których dowiedziałam się, jak nakładać podkład. Oczywiście na początku był pomarańczowy.

Czy kiedy byłaś młodsza, czułaś się piękna?

Jako nastolatka w ogóle się sobie nie podobałam. Robiłam sobie strasznie pretensjonalne zdjęcia, na których miałam mocny makijaż i wrzucałam je na Tumblr, ale nigdy nie pokazywałam ciała.

Kiedy to się zmieniło?

Kiedy zaczęłam pracę jako modelka, wiedziałam, że nie mogę się dłużej ukrywać. To zmusiło mnie do pokochania siebie. To, że znalazłam się przed obiektywem aparatu, nauczyło mnie więcej o sobie, niż byłabym w stanie kiedykolwiek nauczyć się sama. Zawsze czułam się taka mała… To znaczy, mała emocjonalnie, ale duża fizycznie. Czułam, że nie jestem nikim szczególnym. Ale internetowa społeczność, która mnie wspiera, otworzyła mi oczy.

 

Jak modeling wpłynął na twoje podejście do ciała?

Na początku myślałam, że jestem duża. Ale gdy teraz patrzę na zdjęcia, widzę, że większość nastolatków jest tego rozmiaru – to bardzo przeciętny rozmiar.

Kiedy pracowałaś jako modelka, często używane były określenia, takie jak „plus size” czy „o okrągłych kształtach”, które dziś wydają się już przestarzałe. Jak je postrzegasz?

Na początku pomagały mi zdefiniować pewną społeczność. Bez tych określeń czułabym się bardzo samotna. Nie miałam do nich określonego stosunku dopóki, lata później, pomyślałam: „OK, nadal podkreślamy, że wszystkie te piękne modelki są w pewnym sensie inne”. To jest coś, na co się nie zgadzam.

Ludzie określają cię jako aktywistkę na rzecz ciałopozytywności – jak się czujesz w tej roli?

Kwestia ciałopozytywności pojawia się przy okazji każdej mojej aktywności. To nie pomaga w normalizacji kwestii wagi. Rozpoczęcie kariery, która historycznie wiązała się z bardzo sztywnymi standardami piękna, spowodowało, że ludzie wyobrażali sobie mnie jako ciałopozytywną aktywistkę. Na początku uznawałam tę rolę, ale z biegiem czasu odkryłam swoją własną wersję ciałopozytywności, w której nie chodzi tylko o rozmiar. Teraz wydaje mi się, że potrzebna jest rewolucja. W Hollywood i świecie mody kanon powinien zostać przełamany, żeby każdy, kto jest inny, mógł znaleźć tam swoje miejsce. Ja czuję się silniejsza dzięki mojej pracy. Wszystko, co miałam do powiedzenia, już powiedziałam. Teraz czas na działanie.

A czego nauczyła cię „Euforia”?

Zmieniła moje życie. Już nie potrzebuję zewnętrznego uznania za to, jak wyglądam. Zaczęłam za to oczekiwać uznania za mój talent. To dało mi pewność siebie, jakiej nigdy wcześniej nie miałam.

W „Euforii” (Fot. materiały prasowe HBO)

Jak opisałabyś podejście Kat do piękna?

W pierwszych odcinkach Kat nie miała na sobie zbyt wiele makijażu. Kiedy zaczęła występować w bardziej gotyckich stylizacjach, to był rodzaj deklaracji. Przydarzyło się jej coś traumatycznego, kiedy ktoś nagrał ją uprawiającą seks, co jest najbardziej przerażającą rzeczą na świecie. To tak, jakby mówiła: „OK, teraz mam tę zbroję, w której wyglądam jak ktoś straszny, kto przejmuje kontrolę nad tym, co dzieje się w tym pokoju”. To jej sposób na ogłoszenie wszem i wobec, że nie jest już osobą, którą można pomiatać.

Jak makijaż wpływa na twoje samopoczucie?

Malowanie się to jedna z najfajniejszych rzeczy. Dla mnie to rodzaj terapii. Nie noszę zbyt mocnego makijażu, ale kiedy już go nakładam, robię to po to, by poczuć się w określony sposób – czy to słodko, czy jak twardzielka, lub by wywołać określoną emocję… To twoje odbicie. Odbicie tego, jak się czujesz i jak chcesz być postrzegana przez świat.

Niedawno zostałaś twarzą marki beauty Becca. Jakie to dla ciebie doświadczenie?

To spełnienie marzeń! Mogę pracować z marką, która ma genialne produkty, pozwala mi uczestniczyć w pracy nad nimi i zapraszać moich przyjaciół do kampanii. W firmie Becca zrozumiano, że należy się rozwijać i że ważne jest poczucie przynależności do ich produktów i makijaży.

Jakbyś się czuła, gdybyś jako dorastająca dziewczyna zobaczyła kampanię dla Becca?

To, że widzisz ludzi, z którymi możesz się identyfikować, ma ogromne znaczenie. Ważne jest, by zrozumieć, że świat beauty ustanawia standardy piękna, standardy makijażu, skóry, rozmiaru. Kiedy widziałam dawne kampanie, myślałam: „Nigdy taka nie będę, choćby nie wiem co”.

Fantastycznie jest widzieć tak dużą zmianę. Ludzie są już znudzeni oglądaniem ciągle tego samego. Chcą zobaczyć coś, z czym mogą się utożsamiać.

Jaką radę dałabyś młodszej sobie?

Powiedziałabym sobie: „Trzymaj się dziewczyno. Spotka cię wiele krytyki, ale będzie warto”.

Tish Weinstock
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę