Znaleziono 0 artykułów
06.03.2026

Agata Turkot o empatii, kolejnej wymagającej aktorsko roli i „Piekle kobiet”


06.03.2026
Agata Turkot o roli w serialu „Piekło kobiet” HBO Max (Fot. Filip Piotrowicz)

Agata Turkot po roli w filmie „Dom dobry”, który w minionym roku ustanowił rekord frekwencyjny w kinach, gra w serialu HBO Max „Piekło kobiet” o batalii o prawa kobiet w Polsce lat 30. XX wieku. O co, zdaniem laureatki Nagrody im. Zbyszka Cybulskiego, naprawdę warto walczyć?

Dwa dni temu wróciła ze Sri Lanki. Do Warszawy przywiozła słońce. Promienie wpadają teraz przez jej kuchenne okno. Niedawno przeprowadziła się z Dolnego Mokotowa na Ochotę. Poznaje topografię dzielnicy i oswaja nowe mieszkanie. Do Azji Agata Turkot uciekła po oszałamiającym „Domu dobrego” Wojciecha Smarzowskiego. Film, w którym zagrała kobietę doświadczającą przemocy domowej, w kinach zobaczyło rekordowe dwa i pół miliona widzów. – Potrzebowałam znaleźć się w zupełnie innym kontekście – języku, kulturze, religii. Odciąć się. Nie czuć się przez chwilę ani aktorką, ani Polką, ani czyjąś partnerką. Tylko wtedy mój układ nerwowy odpoczywa. Ale z początku wcale nie było mi łatwo się tam osadzić. Kupowałam już nawet bilet powrotny. Poleciałam z dwiema sprawdzonymi przyjaciółkami. Chciałabym odważyć się też kiedyś na samotny wyjazd – opowiada Agata Turkot, która za rolę Gośki otrzymała Specjalną Nagrodę Jury Warszawskiego Festiwalu Filmowego. – Przeżyłam szalone dwa, trzy miesiące. Nie spodziewałam się tego, co wydarzyło się wokół filmu, dostałam tyle uwagi. Z jednej strony to było piękne, budujące doświadczenie, ale z drugiej – czasem chciałam się schować. Są takie momenty w życiu, gdy się czegoś bardzo chce, a potem to się naprawdę wydarza. I wcale nie jest to zero-jedynkowe doświadczenie. To nie jest pełnia szczęścia, ten stan ma swoją ciemną stronę. Zastanawiałam się wtedy, czy to aby na pewno sukces. Bo jeśli tak, to może nie warto o niego zabiegać? Bo niełatwo go przyjąć, pozwolić temu cię wypełnić – tłumaczy. 

Agata Turkot za swój atut uważa empatię

Nadmierne współodczuwanie bywa obciążające, ale staram się je traktować jak dar, asa w rękawie, który pozwala mi uprawiać ten zawód na sto procent. Korzyści wynikające z empatii wydają mi się tak potężne, że niczego nie żałuję. Zaczynam coraz bardziej doceniać swoją wrażliwość, uczę się z nią żyć tak, żeby nie musieć wciąż uciekać, sprawdzam, jak długo mogę pracować, na ile mogę się poświęcić, a kiedy muszę się wycofać. To czucie, chłonięcie wszystkiego dookoła uznaję za rodzaj przewodnika – tłumaczy aktorka. Głębokie czucie czasem boli. Gdy w kontekście „Piekła kobiet” pytam o strajki kobiet, Agata przypomina sobie marsze sprzed 10 lat. – Wielotysięczny tłum, deszcz, czarne parasolki. Wspieram prowolnościowe i prokobiece inicjatywy, ale protesty mnie fizycznie wycieńczają. Czuję się wtedy bezużyteczna, przerażona. Nie lubię agresji, wulgaryzmów, gniewu. Trudno mi to udźwignąć, chłonę energię tłumu – dodaje. By się przysłużyć sprawie, przyjmuje więc wymagające role.

„Dom dobry” wywołał ogólnopolską dyskusję o przemocy domowej, dzięki Piekłu kobiet, powstałym z inspiracji pismami Tadeusza Boya-Żeleńskiego z lat 30. XX wieku, na pierwsze strony gazet zapewne powróci temat praw reprodukcyjnych. – Aborcja to punkt wyjścia, który pozwala nam pokazać wiele problemów kobiet. Poruszamy temat prawa do decydowania o sobie, o swoim ciele, o swojej przyszłości, o całym życiu. Serial pokazuje wszystkie kręgi piekła, jakie funduje się kobietom. Dzięki ubraniu w kostium – w subtelny, mniej dosłowny, pozbawiony populizmu sposób. Jednocześnie wydźwięk potęguje świadomość, że minęło sto lat i niewiele się zmieniło – tłumaczy Turkot. 

(Fot. Olga Sokal)

Cały tekst przeczytacie w marcowym numerze „Vogue Polska” z dwiema okładkami do wyboru. Możesz zamówić go z wygodną dostawą do domu lub w formie e-wydania.

 
Anna Konieczyńska
  1. Ludzie
  2. Portrety
  3. Agata Turkot o empatii, kolejnej wymagającej aktorsko roli i „Piekle kobiet”

Proszę czekać..
Zamknij