Znaleziono 0 artykułów
17.12.2020
Artykuł sponsorowany

Beauty Hall w Elektrowni Powiśle: Chwila przyjemności tylko dla ciebie

(Fot. Materiały prasowe)

Pora zadać pytanie, kiedy ostatnio, zupełnie bez okazji, zrobiliśmy dla siebie coś przyjemnego – zadbaliśmy o ciało i ducha. Większość z nas odpowie pewnie milczeniem. Niezręcznym, bo przecież troska o siebie wcale nie musi być skomplikowana ani czasochłonna. Aby przekonać się o tym na własnej skórze, wybrałam się do Beauty Hall w Elektrowni Powiśle. W niecałe dwie godziny udało mi się wypróbować aż trzy zabiegi. Wyszłam zrelaksowana, wyciszona i… z apetytem na więcej.

Na początek kilka faktów. W zlokalizowanej na drugim piętrze Elektrowni Powiśle strefie Beauty Hall mieści się dziewięć salonów oferujących łącznie ponad 300 usług – od klasycznego manikiuru i strzyżenia, aż po zabieg krioterapii i leczniczy ajurwedyjski masaż. Dzięki temu z łatwością można stworzyć rytuał pielęgnacyjny na miarę naszych potrzeb i upodobań. A także dopasować go do czasu i budżetu, jakie na tę cielesną (i duchową!) przyjemność chcemy przeznaczyć.

Tym, którym podejmowanie decyzji przychodzi z trudnością, pomoże concierge. Wykwalifikowana osoba, której stanowisko mieści się naprzeciwko schodów, między Juices&Bubbles Barem a salonem Duda Hair Design, pomoże w procesie rezerwacji, dobrania właściwego zabiegu (lub kilku, jeśli do pielęgnacji chcemy podejść kompleksowo), wskaże, które usługi warto ze sobą połączyć, a które lepiej odłożyć na kolejną wizytę. A że dawanie także może dostarczać dużo satysfakcji i przyjemności, wesprze też profesjonalną radą przed zakupem prezentowego vouchera. Concierge działa dyskretnie. Nie narzuca się – pomaga wtedy, gdy tego chcemy. Jeśli nie życzymy sobie asysty, nie będzie oferować jej na siłę.

(Fot. Materiały prasowe)

Mnie wita tuż przy wejściu, a jego obecność napawa mnie spokojem. Jestem w Beauty Hall po raz pierwszy. Przede mną trzy zabiegi, które udało się zmieścić w niecałych dwóch godzinach. Concierge będzie czekać na mnie po każdym i zaprowadzi na kolejny. Dopiero oswajam się z planem rozmieszczenia salonów, więc nie mogłam wymarzyć sobie lepszego przewodnika.

W pierwszej kolejności kieruję się do salonu Marty Bem, która pojęcie wellnessu wnosi na wyżyny. Owszem, zabiegi i masaże tam wykonywane poprawiają nastrój, ale przede wszystkim działają leczniczo. Nie bez powodu wszystkie nazywane są terapiami. Przekraczając próg aromatycznie pachnącego salonu, nie miałam pojęcia, że za niecałe pół godziny przekonam się o ich dobroczynnych skutkach.

(Fot. Materiały prasowe)

W ofercie salonu Marty Bem znalazły się akupunktura, kompleksowa analiza skóry, zabiegi na twarz, ajurweda i szerokie spektrum masaży, w tym relaksacja z terapią czaszkowo-krzyżową i rytuały przywracające witalność skóry. Mnie przypadł masaż balijski. Choć przeprowadzony został w czasie nieco krótszym, niż zakłada to standardowa oferta, zdążyłam poczuć wszystkie jego aspekty. Czy pisnęłam z bólu? Niejednokrotnie. Masażystka błyskawicznie znalazła problematyczne punkty w okolicach karku i kręgów szyjnych (obwińmy za to stres). Ból ostatecznie przerodził się w uczucie błogiej ulgi. Choć to podobno nie koniec. I powinnam wrócić, by jeszcze bardziej zregenerować te najbardziej napięte obszary.

(Fot. Materiały prasowe)
(Fot. Materiały prasowe)

Kolejny przystanek to salon Let’s Beauty. Kupicie tam produkty najlepszych polskich marek kosmetycznych (zarówno do pielęgnacji, jak i makijażu), ale specjalistki otoczą także opieką wasze brwi, rzęsy, paznokcie i całą twarz.

Masaż i rytuał pielęgnacyjny twarzy, jakiego tam doświadczyłam, na długo utrzyma się chyba w czołówce tych najlepszych. Był delikatny, ale skutecznie pobudził krążenie krwi. Rozświetlił skórę, ale nie obciążył jej nadmierną ilością olejków. A dzięki zastosowaniu aromatycznych produktów (m.in. Veoli Botanica i BOGNA Skin) zamienił się w iście holistyczny rytuał, którego zwieńczeniem było zapalone i rozpylone wokół mnie palo santo. Efekt? Blask jak z Instagrama.

Zachwycona tym zdrowym rozświetleniem zrezygnowałam z makijażu. Ale dziewczyny w Let’s Beauty wykonują także lekki make-up na bazie kosmetyków mineralnych. I znowu, nikomu niczego się tu nie narzuca. O wszystkim decyduje klient.

(Fot. Materiały prasowe)

Zwieńczeniem wizyty w Beauty Hall są odwiedziny Nail & Beauty Baru, który słynie z zabiegu na cztery ręce polegającego na jednoczesnym wykonywaniu manikiuru i pedikiuru przez dwie stylistki. Decyduję się na zabieg na dwie ręce, bo potrzebuję tylko manikiuru. Od dostępności kolorów (zarówno lakierów zwykłych, jak i hybrydowych) można dostać zawrotu głowy – samych odcieni z gamy nude jest kilkanaście. Dobrze, że wiem, czego chcę (gdy mówię: „coś jak frencz, ale bez frencza”, dziewczyny od razu wiedzą, o co chodzi). Niecałą godzinę później na paznokciach pojawia się piękny, półprzezroczysty beż.

Beauty Hall opuszczam zrelaksowana, wyciszona i… zaopiekowana. Gdy wychodzę, czuję, jak unosi się za mną zapach drzewnych olejków i resztek palo santo. Po chwili wracam, by w ramach świątecznego prezentu kupić przyjaciółce voucher na podobne doświadczenie. Z nadzieją, że tekst nie zepsuje jej niespodzianki.

 

Pełną ofertę Beauty Hall, a także opisy zabiegów znajdziecie na stronie https://elektrowniapowisle.com/pl/beauty-hall.

 

Michalina Murawska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę