Znaleziono 0 artykułów
18.02.2019

Burberry jesień-zima 2019-2020: Made in England

Pokaz Burberry (Fot. Getty Images)

Riccardo Tisci inspiruje się londyńskimi legendami mody: Johnem Galliano i Vivienne Westwood, by stworzyć inkluzywną wizję, w której znalazło się miejsce zarówno dla brit popu, jak i punka, angielskiej arystokracji i buntowników, Królowej i jej poddanych. W czasach brexitu ten przekaz wybrzmiewa niezmiernie aktualnie. 

Riccardo Tisci stworzył Givenchy na nowo. Wydawało się, że bez niego francuski dom mody straci tożsamość. Żałoba po Włochu nie trwała jednak w Paryżu zbyt długo. „Umarł król, niech żyje królowa!” – zakrzyknęli buyerzy, influencerki i krytycy, zachwycając się wyrafinowanymi konstrukcjami ubrań Clare Waight Keller. Jej pozycję przypieczętowała nagroda dla najlepszej brytyjskiej projektantki odebrana z rąk księżnej Sussex, której suknię ślubną Waight Keller wcześniej uszyła. Podczas gdy Brytyjka znalazła dla siebie miejsce w Paryżu, Tisci umościł się w Londynie.

Pokaz Burberry (Fot. Imaxtree)

Przechodząc do Burberry, projektant nie miał łatwego zadania. Jego poprzednik, Christopher Bailey wprowadził dom mody w XXI wiek, trwale odciskając swoje piętno na kultowej kratce. Spektakularne były nie tylko jego kolekcje, ale także kampanie reklamowe, a strategia marketingowa przyniosła rekordowe dochody. Tisci balansuje więc między kontynuowaniem dzieła Brytyjczyka a wydeptywaniem własnej ścieżki. Konsekwentnie używa także motywów sprawdzonych podczas pracy w Givenchy. Koronki, mrok i seksapil ustępują miejsca puchówkom, streetowi i sportowemu szykowi.

Pokaz Burberry (Fot. Imaxtree)

W kolekcji na sezon jesień-zima 2019/2020 dominowały, oczywiście, okrycia, bo bez nich Burberry by nie było. Oprócz kożuchów, dwurzędówek i budrysówek zaistniały także puchówki, szczególnie w rozmiarze oversize, które przypominają polskie projekty MMC. Pierwsze skrzypce grają trencze, które momentami zbliżają się fasonem do pelerynki.

Pokaz Burberry (Fot. Imaxtree)

Motywy zaczerpnięte z historii domu mody Burberry to dla Tisciego pretekst, żeby złożyć hołd brytyjskiej kulturze, modzie i sztuce. Przeskalowane sylwetki kontrastujące ze skórzanymi gorsetami à la Vivienne Westwood, dekonstrukcja w duchu Johna Galliano towarzyszy grzecznemu britpopowi, punk przenika się z arystokratycznym kostiumem. Tisci nazwał kolekcję „Tempest”, by nawiązać do szekspirowskiej „Burzy” (w końcu to Szekspir tak jak w Polsce Mickiewicz napisał współczesny język), ale także, całkiem zwyczajnie, angielskiej pogody. Osławiony London rain, który szybko ustępuje miejsca tęczy i palącemu słońcu, jest dla projektanta metonimią kultury Made in England. Zrodzonej z kontrastu, kontestacji i przekory.

Pokaz Burberry (Fot. Imaxtree)
Pokaz Burberry (Fot. Imaxtree)

Pokaz podzielił gości, ale ubrania się sprzedadzą. Zwłaszcza że wraz z pokazem zadebiutowała nowa it-bag z nadchodzącej linii TheTitleBag. Kto nie może sobie pozwolić na kupno całej kolekcji, zainwestuje w torebkę.

Pokaz Burberry (Fot. Imaxtree)

 

Anna Konieczyńska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę