Znaleziono 0 artykułów
22.09.2020

Erdem: W cieniu Wezuwiusza

(Fot. Ina Lekiewicz)

Wszyscy w branży chcemy ewolucji, a nawet więcej – resetu – mówi Erdem Moralıoğlu przed pokazem kolekcji na sezon wiosna-lato 2021 podczas londyńskiego tygodnia mody.

W lutym przyszłego roku będę świętował jubileusz piętnastolecia pracy. W tym czasie miałem okazję spotkać wyjątkowe kobiety – mówi Erdem Moralıoğlu. Projektant ubierał Michelle Obamę, Kate Middleton i Gwyneth Paltrow, ale pozostaje pokorny i skromny. Gdy odwiedziliśmy 42-letniego projektanta na planie nagrania pokazu jego kolekcji na sezon wiosna-lato 2021, zastaliśmy go serwującego kawę i herbatę swoim pracownikom.

Dzięki zamiłowaniu do łączenia historycznych odniesień ze współczesnymi trendami Erdem stworzył estetykę, którą można rozpoznać na pierwszy rzut oka – długie do ziemi suknie charakterystyczne dla połowy stulecia, bogato zdobione roślinnymi wzorami i brokatami. Ten sezon nie jest wyjątkiem: jego kolekcja to zjawiskowa mieszanina XVIII-wiecznego krawiectwa, toile de jouy, greckich printów i ręcznie robionych haftów – w różach, beżach, granatach i oliwkowej zieleni.

(Fot. Ina Lekiewicz)
(Fot. Ina Lekiewicz)

Przed pokazem, który miał swoją premierę 21 września na stronie internetowej British Fashion Council, podczas londyńskiego tygodnia mody, Erdem dzieli się doświadczeniami związanymi z tworzeniem kolekcji w czasie pandemii.

Od czego zaczęło się twoje zainteresowanie modą?

Zawsze fascynowało mnie to, jak wyglądają kobiety, jak się poruszają i jak się ubierają. Wychowywałem się z siostrą bliźniaczką, więc mogłem obserwować kogoś, kto jest taki jak ja, jest częścią mnie, a jednocześnie jest moim przeciwieństwem. Zawsze interesowała mnie siła kobiecości. W końcu skupiłem się na tym, co noszą kobiety. Od szkoły podstawowej do szkoły średniej ciągle rysowałem, zafascynowany ideą narracji. Dorastałem na kanadyjskich peryferiach, co zmuszało mnie do ucieczki w świat marzeń.

Jak zaczynasz pracę nad kolekcją?

To może wydarzyć się na wiele różnych sposobów. Kolekcja „Cecil Beaton” na jesień-zimę 2020 wzięła swój początek w spotkaniu z kuratorem Robinem Muirem i zwiedzeniu wystawy w londyńskiej National Portrait Gallery. Kolekcja wiosna-lato 2020 była inspirowana podróżą do Meksyku, gdzie odkryłem zdjęcia Tiny Modotti. Wiosna-lato 2019 oparta była na historii wiktoriańskiej pary mężczyzn, Stelli i Fanny, którzy ubierali się w kobiece stroje. Na ten pomysł wpadłem, gdy na jednym z domów w Bloomsbury zobaczyłem dedykowaną im tabliczkę. Zawsze mam oczy szeroko otwarte.

Powiedz nam, co było inspiracją kolekcji wiosna-lato 2021.

Duża część inspiracji pochodzi z książki Susan Sontag „The Volcano Lover”. Dostałem ją od przyjaciela i czytałem w czasie izolacji. Akcja książki dzieje się w czasach zmian i towarzyszących im wątpliwości. Jej bohaterami są Lady Emma Hamilton, brytyjska modelka i aktorka, kochanka Lorda Nelsona, oraz jej mąż Sir William Hamilton, którzy żyli w cieniu Wezuwiusza – czegoś o wiele potężniejszego niż oni sami.

William Hamilton kolekcjonował greckie wazy. Miał obsesję na punkcie antyku, był też wulkanologiem. Zacząłem więc przyglądać się odzieży wierzchniej typowej dla XVIII-wiecznej arystokracji. W książce opisane są przechadzki zboczem Wezuwiusza, a to zainspirowało mnie do uszycia parek. Niektóre wzory mają greckie lamówki, które połączone z motywem toile de jouy, przywołują świat antyku.

(Fot. Ina Lekiewicz)

Znalazłem też fantastyczny portret Emmy Hamilton, na którym wygląda prawie, jakby była przebrana za mężczyznę. Ma na sobie biały szal, typowy dla XVIII-wiecznej mody męskiej. Ten obraz jest bardzo inspirujący – jakby stawała się swoim własnym kochankiem. Większość projektów ma coś białego w okolicach szyi.

Myślałem też o Susan Sontag i Nowym Jorku w latach 60. i 70. Na pokazie pojawia się okrojony dżins, bawełniana popelina i moherowy sweter, który spada z modelki. Prawie idealne zaprzeczenie dekadencji.

Pokaz zorganizowałeś w Gibberd Garden w Essex. Dlaczego wybrałeś to miejsce?

Był tam naturalny wybieg, stworzony przez aleję drzew. W pokazie organizowanym prawie w sekrecie kryje się coś pięknego. Nie podchodziłem do tego jak do cyfrowej prezentacji. Chciałem, by był to normalny pokaz, ale bez publiczności. Zwykle pokaz trwa 10 minut i nie ma możliwości jego powtórzenia, natomiast w tej formie czas został wydłużony. To daje wspaniałe poczucie wolności.

Do nagrania filmu użyłem drona. Nagranie wygląda trochę, jakby zrobione było kamerą na żurawiu, a nie dronem. Uchwyciliśmy dziwne perspektywy, filmowaliśmy między drzewami, w zwolnionym tempie, robiliśmy zbliżenia.

(Fot. Ina Lekiewicz)

Rozpocząłeś współpracę ze stylistą Ibrahimem Kamarą. Jak jego wizja uzupełnia twoje prace?

Ibrahim jest marzycielem, który uwielbia, gdy niesie go narracja, opowiadana historia. Zaczęliśmy współpracę od kolekcji resort w zeszłym roku i do tej pory zrobiliśmy razem pięć kolekcji.

Obsada pokazu była niesamowicie zróżnicowana. Moda w końcu odpowiada na problem z różnorodnością i inkluzywnością.

Przed nami jeszcze na pewno dużo pracy. Myślę, że ważne jest to, iż o tym rozmawiamy, ale przyszedł już czas na działanie.

Co było największym wyzwaniem dla ciebie i twojego zespołu, gdy pracowaliście w czasie pandemii?

Kolekcja resort w całości została stworzona podczas izolacji. Pierwsza część kolekcji na wiosnę-lato 2021 też. Ten dziwny czas daje nam nowy punkt widzenia, bo dużo czasu spędzamy w samotności. Nie mogłem pracować z moją ekipą.

Od lat ubierasz niesamowite kobiety. Z kim wyjątkowym pracowałeś ostatnio?

Do wrześniowego wydania amerykańskiego „Vogue’a” ubieraliśmy projektantkę i aktywistkę Aurorę James, która jest absolutnie wyjątkowa.

Jakie nadzieje wiążesz z przyszłością mody?

Interesujące jest to, jak obecna sytuacja zmusiła nas do znalezienia nowych sposobów na docieranie z modą do jej odbiorców. Metody, którymi się posługujemy, mogą być tak piękne jak pokazy. Ale dla mnie wydarzenie na żywo wiąże się z czymś niesamowitym, bardziej namacalnym. Dla tego, co robimy jest to wyjątkowo istotne.

Nieunikniona jest zmiana w tym, jak podróżujemy i w naszej tendencji do nadmiaru. Od czasu, gdy ponownie otworzyłem swój butik w Mayfair na początku lata, zauważam, że moje klientki się zmieniają. Wszyscy chcemy ewolucji. Chyba nigdy wcześniej nie mieliśmy do czynienia z takim resetem.

Alex Kessler
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę