Znaleziono 0 artykułów
07.03.2021

Jil Sander jesień-zima 2021: Nowe oblicze minimalizmu

07.03.2021
Fot. materiały prasowe

Tyle koloru nie było u Jil Sander już dawno. Wraz z odsłoną kolekcji na jesień-zimę 2021 dyrektorzy kreatywni domu mody Luke i Lucie Meierowie wychodzą ze sztywnych ram minimalizmu. Punktem wyjścia do ich projektów nadal jest prostota, lecz coraz śmielej romansują z kolorem i wzorami. Idzie nowe?

Niektórzy projektanci marzą. W bujaniu w obłokach i kreśleniu utopijnej wizji rzeczywistości odnajdują natchnienie i siłę do tego, by pokonywać przeciwności i kwestionować to, co może stworzyć człowiek. Inni mocno stąpają po ziemi. Uważają, że najlepszym źródłem inspiracji jest rzeczywistość. To realizm napędza ich kreatywność, daje cel do działania i podsuwa nowe pomysły.

To, że Jil Sander należy do drugiej grupy, projektantka sama potwierdziła w 2005 roku w rozmowie z niezależnym brytyjskim magazynem „AnOther”. – Krzesło jest krzesłem, tak jak para spodni jest po prostu parą spodni – mówiła wtedy. – Przyjęcie faktów takimi, jakimi są, dojrzenie ich w nowym świetle i nadanie im kształtu – to moim zdaniem najważniejszy aspekt procesu twórczego. Z założonej w 1969 roku marki odeszła w 2013 roku, lecz obecni dyrektorzy kreatywni Luke i Lucie Meierowie kontynuują jej wizję. Do tej pory mocno skupieni na skrajnym i funkcjonalnym minimalizmie (pierwsze projekty Sander tworzyła dla kobiet, które miały rywalizować na rynku pracy z mężczyznami), wraz z odsłoną nowej kolekcji nieco wychodzą poza jego monochromatyczne i spokojne ramy. Tak wygląda świat, który przyszło im w tym sezonie interpretować. Jest pełen sprzeczności i niedopowiedzeń, wymaga gotowości na nieprzewidziane zwroty akcji i elastyczności w dostosowywaniu się do zachodzących zmian.

Fot. materiały prasowe

Widać bowiem, że w ostatnich miesiącach zaczęły ścierać się dwa podejścia do konsumowania mody. Z jednej strony poszukujemy kolorowej odskoczni i nieco teatralnej mody, która daje oddech i radość, a z drugiej – inwestujemy w ponadczasowe fasony, wysoką jakość i projekty, które możemy stylizować na co najmniej kilka sposobów. Czy sprzeczności muszą się wykluczać? Zdaniem Meierów – nie. W nowej kolekcji próbują pogodzić te nurty. A przynajmniej znaleźć między nimi złoty środek. Bo minimalizm nie musi być przecież wyłącznie praktyczny. Jest w nim miejsce na odrobinę szaleństwa i frywolności. Na niespodzianki i marzenia.

Fot. materiały prasowe

Premiera kolekcji Jil Sander na jesień-zimę 2021 chyba nieprzypadkowo zbiegła się z wiadomością o nowym właścicielu marki. Od teraz znajdzie się ona w portfolio Only The Brave (OTB) – koncernu Renzo Rossa, który ma już pod skrzydłami Marni, Diesla i Maison Margiela. Wszystkie, podobnie jak Jil Sander, mają wieloletnią tradycję i charyzmatycznych dyrektorów kreatywnych, którzy odważnie mierzą się z dziedzictwem założycieli. W Marni konwencją ekscentrycznego luksusu bawi się Francesco Risso, w Dieslu od niedawna stanowisko dyrektora kreatywnego piastuje awangardzista Glenn Martens, a u Margieli John Galliano jest po prostu Johnem Galliano. Czyżby Lucie i Luke Meierowie dopiero mieli pokazać, na co ich stać? Jeśli tak, nowa kolekcja jest pysznym preludium do prawdziwej uczty.

 

 

Michalina Murawska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę