Znaleziono 0 artykułów
07.04.2021

Premierowo na Vogue.pl: Wiosenna kolekcja marki Elementy

Fot. Sonia Szóstak

Polska marka do perfekcji opanowała balans między klasyką a modowym sznytem. Zrównoważona jest też kampania towarzysząca premierze nowej kolekcji. W tym sezonie po obu stronach obiektywu stanęły kobiety – po jednej fotografka Sonia Szóstak, po drugiej modelka i przedsiębiorczyni Maja Salamon.

– Szczególny w tej kolekcji jest kontekst jej powstawania – mówi Marta Garbińska-Włodarczyk, współzałożycielka i projektantka marki Elementy. – W 2015 roku, kiedy zaczynaliśmy działalność, postawiliśmy sobie bardzo ambitne cele. Chcieliśmy stać się odpowiedzialną alternatywą dla sieciówki, choć wtedy jeszcze nie do końca wiedzieliśmy, co to dla nas oznacza – mówi. Transparentny proces, odpowiedzialne materiały, współpraca z lokalnymi podwykonawcami, brak wyprzedaży i dostępność cenowa to tylko kilka wyzwań, które pokonywali przez ostatnie lata. – Zmaganie się z własnymi założeniami było dla nas czymś codziennym, dziś, w obliczu pandemii, trudności jest jeszcze więcej, szczególni że bardzo chcemy rozwijać się dalej – mówi Marta. 

Fot. Sonia Szóstak

Z zewnątrz trudno tę walkę zobaczyć. Widać za to kolejne sukcesy, coraz bardziej wyszukaną estetykę projektów i kampanii oraz poszerzenie oferty o nowe kategorie ubioru. Rok temu marka wprowadziła do sprzedaży denim z dobrego surowca, jesienią zadebiutowała z odpowiedzialnymi dzianinami. – Swetrów, choć kojarzą się z zimą, będzie u nas sporo i latem. Możliwości dzianiny i świetni dostawcy przędz tak nas zainspirowali, że namnożyło się nam w kolekcji dzianinowych projektów – mówi Marta. 

To nie koniec nowości. W środku lata można spodziewać się premiery linii ubrań do domu i na noc, marka ciągle rozwija dział akcesoriów, a w dalekich planach ma męską linię odzieży. Elementy chcą ubierać klientki od stóp do głów, a nawet więcej, bo wkrótce rozszerzą działalność o wnętrza i ciało. – Zaczęliśmy od świec, ale to był tylko początek. Przed nami kolejne współprace – mówi.

Projektowanie kolekcji na wiosnę poprzedziła głęboka refleksja nad potrzebami klientek. – Zauważyliśmy, że polska moda ostro zwróciła się w kierunku dresów i ubiorów domowych. Nie chcieliśmy, żeby tak było u nas. Ważną częścią procesu projektowania wiosennej kolekcji było właśnie zaplanowanie proporcji. Znajdziesz u nas dresy, ale w znacznej mierze skoncentrowaliśmy się na płaszczach i sukienkach, czyli fasonach, które zawsze były ważne dla naszych klientek. Część z tych modeli uszyliśmy z tkanin, które mieliśmy na stanie. Mamy własną małą szwalnię, gdzie powstają prototypy i część naszych ubrań. Tam też składujemy niewykorzystane materiały. Przyjrzeliśmy się naszym zapasom i zamiast zamawiać duże ilości materiałów postanowiliśmy pracować z tym, co mamy – tłumaczy. W efekcie powstała kolekcja złożona z większej niż zazwyczaj ilości modeli, za to mocniej niż zwykle limitowanych. Letnie i jesienne dropy też powstaną z resztek

Fot. Sonia Szóstak

Pospolite ruszenie w kierunku czyszczenia szaf przyczyniło się do startu projektu Relove. –Pomysł na to, żeby odbierać od klientów używane ubrania z naszą metką, pojawił się już dawno. Rozmawialiśmy o tym kilka lat temu, ale uznaliśmy, że jeszcze nie czas i odłożyliśmy go na bok. W końcu ten trend przyjął się na rynku, a nasza koncepcja ożyła – tłumaczy Marta. Dziś każdy klient może wymienić rzeczy, których już nie nosi na rabat. Marka zreperuje ubranie, jeśli tego wymaga i ponownie wprowadzi je do obiegu. Ubrania Relove można kupić w butikach stacjonarnych w specjalnie wyznaczonych strefach – ich dizajn z odrębną identyfikacją graficzną burzy skojarzenia z zakupami w second handach, a cena jest bardzo okazyjna. To nie tylko zrównoważony model sprzedaży, ale także otwarcie się na szerszą grupę klientów. Dziś w Elementach znajdą dla siebie coś ci, którzy świadomie wybierają wyłącznie rzeczy z drugiego obiegu, a także ci, którzy dopiero uczą się kupować modę odpowiedzialną i nie są gotowi zapłacić za nią pełnej ceny. Na wieszaki Relove trafiają także ubrania z procesów reklamacyjnych, niektórych zwrotów i pojedyncze niewyprzedane modele z całej historii marki. – Do tej pory trzymaliśmy je w kartonach, teraz mogą ucieszyć kogoś, kto je przegapił – mówi Marta. Zadowoleni są wszyscy. Jedyna trudność to utylizacja tych ubrań, które nie nadają się już do noszenia.

Fot. Sonia Szóstak

Pomysł jest świetny, choć trudno sobie wyobrazić, że ktoś chciałby rozstać się z jednym z trenczy z nowej kolekcji, parą idealnych denimowych spodni czy z dzianinową sukienką w prążek. Elementy do perfekcji opanowały balans pomiędzy klasyką, a modowym sznytem. Pełna równowagi jest też kampania towarzysząca premierze nowej kolekcji. W tym sezonie po obu stronach obiektywu stanęły wyjątkowe kobiety – po jednej fotografka Sonia Szóstak, po drugiej modelka i przedsiębiorczyni Maja Salamon. Sesja jest zapisem ich intymnego spotkania. Wykonane w naturalnym ciepłym świetle portrety charakteryzuje delikatność gestu, naturalność i moc spojrzenia.

Fotograf: Sonia Szóstak
Asystent Fotografa: Szymon Gosławski
Stylizacja: Julia Bieńkowska | Made it Management
Makijaż i włosy:  Kama Jankowska | ART FACES
Modelka: Maja Salamon | D’VISION
Studio: Daylight Studio
Produkcja: Elementy

 

Kamila Wagner
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę