Znaleziono 0 artykułów
24.01.2021

Y/Project jesień-zima 2021: Niezwykła codzienność

24.01.2021
Fot. Giovanni Giannoni, mat. prasowe

Z wykształcenia jest architektem wnętrz, a karierę w modzie zaczynał pod skrzydłami Jeana Paula Gaultiera. Niedawno został nowym dyrektorem kreatywnym Diesel. Glenn Martens, król paryskiej awangardy i dyrektor artystyczny francuskiej marki Y/Project, której stery objął po śmierci jej założyciela, niezmiennie pokazuje, że w modzie liczy się przede wszystkim indywidualizm. A ready-to-wear i haute couture nie muszą się wykluczać.

Choć projekty Belga Glenna Martensa najczęściej zalicza się do streetwearu, określenie to jest nieco krzywdzące. Owszem, projektant bierze na warsztat modę codzienną, ale próżno w jego kolekcjach szukać wariacji na temat bluz z kapturem, dizajnerskich T-shirtów czy przekombinowanych dresowych kompletów. Bliżej mu do awangardy, która nie jest rezultatem artystycznego bujania w obłokach, a wyrasta z pragmatyzmu i klasyki.

Fot. Giovanni Giannoni, mat. prasowe

Zanim trafił do Paryża, zdobył porządne wykształcenie w rodzinnej Belgii – najpierw uzyskał dyplom architekta wnętrz, a następnie ukończył prestiżową Akademię Sztuk Pięknych w Antwerpii na wydziale projektowania mody. Był pierwszym studentem na roku, któremu to się udało. We francuskiej stolicy trafił do atelier Jeana Paula Gaultier. Został  tam młodszym projektantem odpowiedzialnym za kobiece pre-kolekcje i linię G2. W międzyczasie pracował nad własną marką, którą powołał do życia w 2012 roku – przetrwała trzy sezony.

Fot. Giovanni Giannoni, mat. prasowe

Miejscem, w którym w pełni miał rozwinąć skrzydła, stało się Y/Project – wspólna inicjatywa projektanta Yohana Serfaty’ego i biznesmena Gilesa Elaloufa. Gdy Glenn dołączył do zespołu jako asystent Serfaty’ego, Y/Project skupiało się wyłącznie na modzie męskiej. Gdy założyciel zmarł w 2013 roku, jego wspólnik zaproponował Martensowi objęcie funkcji dyrektora kreatywnego. Martens podjął wyzwanie. Najpierw rozszerzył ofertę marki o linię dla kobiet, a potem uczynił z niej jeden z najciekawszych i najbardziej oryginalnych konceptów na paryskiej mapie mody. Zmiany w Y/Project wprowadzał stopniowo. Przede wszystkim z szacunku dla zmarłego Serfaty’ego. Wiedział, że sporo mu zawdzięcza.

Fot. Giovanni Giannoni, mat. prasowe

Y/Project była i jest marką niezależną. W mieszczącym się w 10. dzielnicy Paryża studiu pracuje 10 osób. Łącznie marka ma 20 pracowników. I nigdy nie korzystała z zewnętrznych inwestycji. Jej jedynym zastrzykiem finansowym było 300 tys. euro otrzymane w ramach nagrody w konkursie ANDAM w 2017 roku.

Nietypowy jak na panujące w branży standardy jest nie tylko sposób prowadzenia biznesu. Osobliwy jest także w Y/Project proces powstawania kolekcji. Martens i jego zespół podchodzą do niego bardzo spontanicznie. Jak projektant podkreśla często w wywiadach, w jego atelier nie panują żadne zasady: – Gdy zaczynamy pracę nad danym projektem, zazwyczaj nie mamy pojęcia jaki będzie efekt końcowy.

Fot. Giovanni Giannoni, mat. prasowe

Czy to znaczy, że Martens nie szkicuje? I tak, i nie. Pomysły na kolekcje są bowiem abstrakcyjne, ale projektant przelewa na papier technikę, jaką chciałby pomysł zrealizować. Robocze rysunki służą za instrukcję dla członków zespołu. W tym stażystów, bo w teamie Martinsa nawet najmniej doświadczeni projektanci biorą czynny udział w powstawaniu kolekcji.

Mimo że w atelier Y/Project powstaje sporo autorskich tkanin i wzorów, to konstrukcja ma dla Martensa pierwszorzędne znaczenie. To dzięki niej może realizować wizję mody, która jest jednocześnie pragmatyczna i luksusowa, sportowa i elegancka. Jak mówi, nic nie inspiruje go bardziej niż dualizm.

Pozorne sprzeczności w jego projektach funkcjonują bowiem jak idealnie pasujące do siebie elementy. Z klasycznego trencza wyrastają barokowe wstawki z gabardyny. Spodnie stanowią hybrydę garnituru i dżinsów. Atłasowa spódnica maksi połączona jest ze sportową koszulką polo, i to w dodatku uszytą w całości ze skośnych szwów. A z zabudowanych sukni balowych wychodzą bawełniane topy z golfem.

Fot. Giovanni Giannoni, mat. prasowe

Choć jeszcze do niedawna Martens organizował osobne prezentacje dla mężczyzn i kobiet, tworzy bez podziału na płeć. Na pokazach modelki i modele często prezentują te same projekty, tyle tylko że w innych wersjach kolorystycznych albo z lekko zmodyfikowanymi detalami. Belg wierzy, że to siła osobowości dźwiga strój, a dobry projekt to taki, który każdy może nosić na swój sposób. Bez względu na to, czy jest się zakochaną w twórczości wnuczka staruszką (babcia Glenna uwielbia jego płaszcze) czy młodym fanem awangardy.

Fot. Giovanni Giannoni, mat. prasowe
Fot. Giovanni Giannoni, mat. prasowe
Fot. Giovanni Giannoni, mat. prasowe
Fot. Giovanni Giannoni, mat. prasowe
Fot. Giovanni Giannoni, mat. prasowe

 

Michalina Murawska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę