Znaleziono 0 artykułów
03.06.2021
Artykuł sponsorowany

Barber z tradycjami. Rozmawiamy z ambasadorem marki Seb Man

Fot. Materiały prasowe

Rozmawiamy z Marie-Pascal Bernard, posiadaczem królewskiego tytułu czeladniczego II stopnia uprawniającego do strzyżenia członków rodziny królewskiej, ambasadorem marki kosmetycznej Seb Man.

Jak zostałeś barberem?

Zupełnie inaczej wyobrażałem sobie swoją przyszłość – wśród książek, w bibliotece, z teczką pełną dokumentów. Planowałem poświęcić się pracy naukowej, skończyć filozofię i teologię, a potem zgłębiać prawo kanoniczne. Moi bliscy spodziewali się, że wykorzystam talent w watykańskiej dyplomacji. Chciałem działać wśród ludzi. Właśnie dlatego postanowiłem skupić się na pracy, która angażuje całą uwagę i zmusza do osobistego rozwoju. Pomysł, by zostać barberem, pojawił się, gdy po długiej chorobie i kilku miesiącach spędzonych w łóżku poczułem gotowość, by odpowiedzieć na uporczywie stawiane przez życie pytania…

Przeprowadziłeś się do Wielkiej Brytanii?

Tak, tu dojrzewałem. Jestem na wskroś brytyjski. To kraj wielowiekowych tradycji, głębokiej refleksji obywatelskiej, rządzony przez monarchię i jej przeciwwagę konstytucyjną. Tam pielęgnuje się talenty, nagradza innowacje, wspiera pracowitość. To kraj wielu kultur, narodowości, kolorów. Ogromnym wsparciem dla tradycji rzemieślniczej jest dwór królewski, na czele z Jego Wysokością Księciem Walii.

Czujesz się rzemieślnikiem czy artystą?

Nie myślę o wykształceniu, bo traktuję życie jako czas nieustannej pracy nad samym sobą. Jestem jedynie tym, który obcina włosy. Mstisław Rostropowicz, legendarny rosyjski wiolonczelista, zapytany, dlaczego wciąż gra, odpowiedział: „Bo nadal się uczę”.

Celem mojej pracy nie są wyżyny artyzmu czy rzemiosła, dokładność i doskonałość, tylko miłość. Dlatego tak bardzo zabolało mnie, gdy w jednym z nagłówków napisano o mnie „Ostatni z rzemieślników”.

Rzemiosło to temat stale otwarty. Nie wypowiedziano w nim jeszcze ostatniego słowa. Nieodłącznymi elementami są praca manualna oraz zdolności czysto techniczne. Takie rozumienie tego zawodu jest zgodne z tradycją, która sięga początku XII wieku.

Dlaczego zdecydowałeś się wrócić do Polski?

Przyjechałem do Polski dla samej idei powrotu, dla polskich krajobrazów, dla poczucia przynależności. Odrzuciłem zaproszenie na studia malarskie w Paryżu. Niedawno zdałem siebie sprawę, że z roku na rok w Polsce jest coraz mroczniej, smutniej, niebezpieczniej. Obserwuję ten kraj i Polaków ze sporym dystansem i mając porównanie z innym narodem i kulturą, zachodzę w głowę, dlaczego sami tak siebie niszczymy. Szczególnie doskwiera mi brak dialogu społecznego, ciągła wojna polsko-polska.

Jakie są punkty obowiązkowe wizyty u barbera?

Praca barbera jest bardzo prosta. Nauczyła mnie jej moja mama, która stała się dla mnie przykładem dbałości o innych. Sama nie jest fryzjerką, tylko wspaniałą, ciężko pracującą kobietą. – Co byś zjadł? Na co masz ochotę? – te pytania można usłyszeć od niej najczęściej. Przetłumaczyłem je na język mojego zawodu.

Z jakich kosmetyków korzystasz najczęściej?

Produkty marki Seb Man wybrałem intuicyjnie. Wybór był dla mnie oczywisty, wręcz podskórny. Doceniam zapach oraz dizajn kosmetyków Seb Man. Całość jest spójna, a przez możliwość miksowania produktów ze sobą pozostawia przestrzeń dla kreatywności.

Czy wśród klientów są wyłącznie stali bywalcy, czy nadal zdarzają się wizyty mężczyzn, którzy dopiero zaczynają przygodę z barberem?

Pracuję w Polsce od ośmiu lat. Przyjaźnię się z wieloma klientami. Każdy jest dla mnie równie ważny. Nie pracuję z celebrytami, bo nie rozumiem ich potrzeb. Mijamy się w wartościach. Każda głowa i każde włosy to dla mnie nowa przygoda. Niezależnie od tego, czy już kogoś znam, czy też mamy ze sobą styczność po raz pierwszy. To kwestia szacunku oraz rzemieślniczego honoru. Po wielokroć czuję też wzruszenie, bo nierzadko prowadzę moich klientów przez życie: strzygę ich na śluby, chrzciny dzieci, towarzyszę im, gdy odchodzą ich bliscy. Zdjęcia uwieczniające zadbane przeze mnie włosy trafiają do rodzinnych albumów. To zaufanie to dla mnie największa radość.


Seb Man to linia profesjonalnych kosmetyków do włosów i zarostu. W skład linii wchodzą trzy grupy produktów: do pielęgnacji (szampony, odżywka i tonik), do stylizacji (wosk, pomada, glinka, żel i lakier) oraz produkty do groomingu (krem do golenia, balsam i olejek). Łączy je receptura z wyciągiem z guarany oraz orientalny, drzewno-korzenny zapach, bazujący na nutach różowego pieprzu, bergamotki i bursztynu.

Twórcy postawili na jakość, wygodę i prostotę użycia produktów, odpowiadając w ten sposób na potrzeby aktywnych mężczyzn z pokolenia milenialsów.

Produkty do nabycia m.in. w salonie St. Patron przy ul. Targowej 23/105 w Warszawie.

Urszula Zwiefka
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę