Znaleziono 0 artykułów
21.02.2020

Moschino jesień-zima 2020-2021: Niech jedzą ciastka!

(Fot. Getty Images)

Jeremy Scott, który zazwyczaj inspiruje się popkulturą – bohaterami Disneya, Barbie albo McDonald’s, tym razem zabiera nas w podróż w przeszłość, do lat 80. XVIII w., by opowiedzieć o współczesnych niepokojach społecznych.

W Hongkongu trwają protesty przeciwko opresyjnemu rządowi, w Chile – przeciwko podwyżkom cen biletów komunikacji miejskiej, nie mówiąc już o zamieszaniu związanym z brexitem… Dużo się dzieje – mówił Jeremy Scott, tłumacząc, dlaczego zdecydował się zainspirować stylem Marii Antoniny.

(Fot. Imaxtree)

W jego kolekcji można jednak wyczuć zdecydowanie więcej niepokoju niż w kostiumach z filmu Sofii Coppoli z 2006 r. Projektant Moschino nie potraktował bowiem garderoby nieszczęsnej francuskiej królowej, którą ścięto na gilotynie, zbyt dosłownie. Wplótł natomiast w każdą kreację z wybiegu cień tragicznego końca monarchini, która zasłynęła stwierdzeniem: „Nie mają chleba? Niech jedzą ciastka!”. W czasie niepokojów społecznych, które targały Francją w latach 80. XVIII w., pozostała niewzruszona na potrzeby ludu. Za to spotkała ją sroga kara. Scott budując paralelę między końcem XVIII w. a rokiem 2020, chce podkreślić, że rządzących, którzy nie wsłuchują się w potrzeby obywateli, może spotkać podobny los. Na razie jednak projektant sygnalizuje, że nieczułym władzom nie bez powodu przeciwstawiają się tłumy.

(Fot. Getty Images)
(Fot. Imaxtree) 

Walka trwa, ale to nie znaczy, że nie należy nam się moment radości. Wszyscy potrzebujemy pocieszenia. A moją rolą jest dawanie ludziom szczęścia – twierdzi Scott. Chociaż wymowa jego pokazu jest więc niezmiernie poważna, realizacja, jak zwykle u dyrektora kreatywnego włoskiego domu mody, jest dowcipna, kiczowata, pełna przepychu.

Swoje Marie Antoniny ubrał co prawda w sukienki z panierami, czyli stelażami mającymi zwiększyć objętość kreacji, ale skrócił kreacje drastycznie tak, by ledwie zakrywały uda. Chociaż sięgnął do lat 80. XVIII w., a nie XX w., wiele było akcentów z pogranicza rocka i dyskoteki. Długość mini nawiązywała oczywiście do przemian obyczajowych lat 60., pojawił się też dżins – uniwersalny symbol wolności oraz skórzane ramoneski, noszone niezmiennie przez buntowników. Co nie zmienia tego, że Scott przeplatał te bardziej współczesne motywy bezpośrednimi odwołaniami do stylu francuskich arystokratek, np. nadrukiem toile de Jouy. Ale przede wszystkim pokaz miał być spektaklem. Dlatego projektant użył cukierkowych barw – kanarkowego żółtego, błękitu i różu, uformował sukienki w kształt deserów albo podkreślił ramiona ogromnymi kwiatami, bufkami XL. Buty – sznurowane albo z kokardkami – miały nawiązywać do tych z francuskiego dworu, ale też były przeskalowane.

(Fot. Imaxtree) 

O tym, że inspiracje nie były tak dosłowne, świadczy scenografia. Chociaż nad głowami gości zawieszono kryształowe żyrandole, to wnętrze pałacu zostało oddane tylko za pomocą fasady. Czyżby Scott chciał dać nam znać, że współczesne rządy chwieją się w posadach?

Anna Konieczyńska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę