Znaleziono 0 artykułów
17.08.2020
Artykuł sponsorowany

Naturalnie skuteczne

(Fot. Materiały prasowe)

Organiczne składniki, hydrolaty zamiast zwykłej wody i mnóstwo nagród to mocne argumenty, żeby sięgnąć po wegańskie kosmetyki d’Alchémy. Przez tydzień w codziennej pielęgnacji testowałam wybrane produkty, by przekonać się, jak poradzą sobie z moją wrażliwą i wymagającą skórą. Oto rezultaty.

Na początku zawsze patrzę na opakowania. Metalowe tuby i ciężkie, bo wykonane ze szkła, buteleczki i słoiczki, w których zamknięto kosmetyki d’Alchémy, nawiązują do aptecznej estetyki. Nowoczesny charakter wprowadza białe liternictwo. Wygląd jest spójny z charakterem – ciemne, biofotoniczne szkło zapobiega utracie wartościowych składników i ogranicza konieczność użycia konserwantów, a w dodatku nadaje się do recyklingu. Same plusy.

(Fot. Materiały prasowe)

Na początek oczyszczanie

Pierwszy produkt, po który sięgam, to oczyszczający żel do mycia twarzy (Purifying facial cleanser). Pompką wyciskam solidną porcję. Zapach jest orzeźwiający, a żel na tyle delikatny, że przy codziennym użyciu moja cera naprawdę promienieje. Co najważniejsze, żel doskonale oczyszcza, nawet trudne do usunięcia pozostałości po makijażu. Następny krok to nawilżający tonik do twarzy w dyfuzorze (Hydrating dew toner). Jego skład opiera się na hydrolacie różanym, olejkach z róży damasceńskiej i ekstraktach z alg morskich. Doskonale nawilża i koi skórę, a przy tym cudownie pachnie, jak świeżo wyciskany grapefruit.

Teraz najważniejszy krok: pielęgnacja

Skórę delikatnie masuję i aplikuję kremy. Zaczynam od koncentratu pod oczy (Age-delay eye concentrate), który ma zniwelować oznaki starzenia. Krem ma bogaty skład, ale szybko się wchłania. Jego zapach jest miłym zaskoczeniem. Po kilku dniach regularnego stosowania zauważam, że skóra wokół oczu jest rozświetlona. Poprawia się też jej napięcie, jest odżywiona i robi wrażenie wypoczętej.

(Fot. Materiały prasowe)

Na resztę twarzy nakładam bogaty krem do cery przewlekle suchej (Super rich multi-hydrator). Jest treściwy – łączy olej z pestek winogron, arganowy i lniany z ekstraktami wąkroty azjatyckiej, rokitnika, szałwii i rozmarynu. Nakładam grubą warstwę. Już po pierwszej nocy moja przesuszona sierpniowym słońcem skóra odzyskuje formę – jest nawilżona, miękka w dotyku i elastyczna. Po kilku dniach nabiera blasku, a zmarszczki wygładzają się.

Ten esencjonalny produkt stosuję przed snem wymiennie z drugim lżejszym, przeciwstarzeniowym kremem do cery suchej i wrażliwej (Loss of elasticy skin renewer), którego używam na dzień. Po zapachu rozpoznaję niektóre składniki: róża damasceńska i lawenda. Z etykiety odczytuję pozostałe – oczar, cebulki krokusa, żeńszeń, pszenica. Krem, mimo bogatej zawartości, szybko się wchłania nawet bez wklepywania, po kilku dniach widocznie ujędrnia i napina skórę, która znów staje się promienna i sprężysta. Co ciekawe, sprawdził się również pod mój letni makijaż. Taką rutynę oczyszczania i odżywiania skóry twarzy stosuję codziennie przez tydzień, przeplatając ją peelingami.

(Fot. Materiały prasowe)

Nie zapominam o złuszczaniu

Z metalowej tuby wyciskam niewielką ilość pasty (Natural microdermabrasion peel), którą rozprowadzam na czystej twarzy. Zapach goździków, róży i cynamonu ożywia wspomnienia z dzieciństwa. Omijam okolice oczu i delikatnie masuję kolistymi ruchami. Dzięki temu jeden ze składników – puder ryżowy – działa mechanicznie, pobudzając ukrwienie skóry i usuwając martwy naskórek. Zanim zmyję, pozwalam, by peeling działał jeszcze kilka minut na skórze, tak jak maska. Po takim zabiegu twarz jest świetnie oczyszczona i gładka w dotyku, a efekt utrzymuje się przez kilka dni. 

A co z dekoltem?

Obiecałam sobie, że zadbam też o szyję i dekolt, które wyróżniają się cienką i wrażliwą skórą. Żeby ją odżywić i wzmocnić, sięgam po wypełniacz zmarszczek do szyi i dekoltu (Neck & décolletage wrinkle refill). Lekki w konsystencji krem z aplikatora wchłania się natychmiast i pachnie białymi kwiatami i różą. W jego składzie znajdują się, znane z innych kosmetyków d’Alchémy, hydrolaty z kwiatów i owoców, a za działanie napinające i wypełniające zmarszczki odpowiada ekstrakt z kwiatów elektrycznej jeżówki. Ten kosmetyk jest niepozorny i może wydawać się fanaberią, ale po kilku dniach stosowania różnica jest zauważalna gołym okiem. Skóra szyi i dekoltu staje się głęboko nawilżona, napięta, ma zdrowy koloryt, wygląda młodziej. 

Jak oceniam kosmetyki po tygodniu regularnego używania? Przez tydzień towarzyszyło mi poczucie luksusu, wynikające z bogactwa naturalnych ekstraktów i urzekających zapachów. Co więcej, ta alchemiczna magia preparatów szła w parze z ich skutecznością. Obok marki na pewno nie można przejść obojętnie. Kosmetyki d’Alchémy zostaną na mojej półce na dłużej.

Hanna Miłobędzka
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę