Znaleziono 0 artykułów
08.07.2020

Opalenizna bez słońca

Fot. Arthur Elgort, Conde Nast

Jeśli nie plaża, to co? Zdrowa opalenizna z tubki! Samoopalacze i bronzery dają niemal natychmiastowy efekt, piękny koloryt i gwarancję bezpieczeństwa. 

Śródziemnomorski brąz

Przygotowując się do domowego opalania, dzień wcześniej zrób peeling. To podstawa wygładzenia zrogowaciałej warstwy naskórka. Dzięki temu możemy uniknąć smug i zacieków. Depilację pastą cukrową lub woskiem też należy wykonać na kilka dni przed zastosowaniem produktu brązującego. Jeśli zrobimy w odwrotnej kolejności, kolor ulotni się wraz z wierzchnią warstwą naskórka. Kolejnym krokiem jest nawilżanie. Przesuszona cera w połączeniu z produktem opalającym to przepis na nierównomierny koloryt. Nie bez znaczenia jest też wybór odcienia samoopalacza. Blondynki, rude i brunetki o porcelanowej skórze nie powinny sięgać po kosmetyki brązujące w kolorze ciemnej czekolady. Zbyt intensywna opalenizna będzie wyglądać nienaturalnie, a nierówności będą kontrastować z naturalnym kolorytem cery.

Fot. Getty Images

Jak działają samoopalacze? Inaczej niż promienie UV, które aktywują melanocyty w komórkach skóry do wytworzenia melaniny. Barwnik ten jest tarczą ochronną przed promieniowaniem. Natomiast w samoopalaczach cukier DHA, czyli dihydroxyaceton, oddziałuje na aminokwasy w warstwie rogowej naskórka (oprócz niego „opalają” także m.in. wyciąg z łupin orzecha włoskiego, olej z nasion marchewki czy olej rokitnikowy). Zabarwia wtedy jej koloryt na ciemniejszy. Nie wywołuje powstawania melaniny, więc brąz pochodzący z samoopalacza nie jest zabezpieczeniem przed promieniowaniem UVA czy UVB (i tak należy stosować kremy do opalania!). Zastanawiając się nad wyborem produktu, warto przyjrzeć się jego konsystencji. Dostępne są lekkie serum – Sun 365 Gradual Self Tan Lancaster czy Super Soin Autobronzant Hydratant Visage Sisley, a także mgiełki, żele, olejki (Bielenda, Lirene, Lancaster) i kremowe balsamy do ciała. A także płyny, pianki albo spreje (Vita Liberata, Fake Bake, Mine Tan, St. Tropez oraz B.Tan). Łatwiejsze w aplikacji są konsystencje kremowe, ale to kwestia przyzwyczajenia.

Krem BB, Vita Liberata (fot. materiały prasowe)
Serum, Lancaster (fot. materiały prasowe)

Balijska czekolada

Teoria opanowana? Czas na praktykę! Wybierz sposób aplikacji. Sprawdzą się piankowe rękawice (Vita Liberata, Sisley, Fake Bake). Najlepiej aplikować kosmetyk kolistymi ruchami, żeby go dokładnie wmasować. Rękawice są gwarancją, że ani paznokcie, ani wnętrza dłoni czy przestrzeń między palcami się nie zabarwią. Można też skorzystać z zabiegu opalania natryskowego. Trwa 15-20 minut, a opalenizna utrwala się w ciągu 12 godzin. W tym czasie nie należy brać prysznica, stosować perfum, itp. Ciało i twarz są po zabiegu równomiernie opalone przez tydzień. Następnie pozostałości opalania natryskowego warto złuszczać peelingiem. 

Kolekcja Brazilian Body, Eveline (fot. materiały prasowe)

Kiedy można się spodziewać efektu po domowym samoopalaczu? To zależy od preparatu. Bardzo jasnej karnacji polecam stosowanie produktów brązujących stopniowo. Nakłada się je po kąpieli jak balsam nawilżający. A subtelny złocisty kolor widać po dwóch-trzech dniach (Nivea, La Mer, Dove). Są też preparaty zmywalne, ekspresowe, np. 10-minute Tan Vita Liberata, który aplikuje się na skórę, po 10 minutach zmywa, a efekt opalonego ciała jest widoczny już po czterech-sześciu godzinach. Niezależnie od produktu, lepiej przyjrzeć się skórze, na którą nałożyło się samoopalacz w świetle dziennym, aby wykonać ewentualną korektę. I uważać przy wystających częściach ciała (kolana, łokcie lub kostki), aby nie nałożyć na nie zbyt dużo produktu. Ostrożnie też z bezbarwnymi sprejami! Aplikując je na skórze ze zbyt niewielkiej odległości, można sprowokować powstanie zacieków. Zawsze, niezależnie od konsystencji samoopalacza, warto go albo wmasować, albo wklepać, nie pozostawiając mokrej warstwy.

Olejek do ciała, Nuxe (fot. materiały prasowe)

Kalifornijski glow

Co zrobić, gdy powstają nierówności? Zmywalne bronzery do ciała lub twarzy, a także kremy BB, CC (kultowy jest Body Blur Vita Liberata, który nadaje jeden z najpiękniejszych w tonie kalifornijskich brązów) wyrównują niedoskonałości, niwelują widoczność żylaków lub popękanych naczynek i malują skórę na piękny kolor. Ich tajną bronią są złociste drobinki, które odbijają światło. Mogą zawierać brązowy pigment albo tylko złote partykuły. Obłędnie działa na skórę suchy olejek Huile Prodigieuse Or Nuxe ze złotymi drobinkami, a także Pat & Rub oraz Hagi Cosmetics (pachnie trawą cytrynową) i bardziej ekonomiczna wersja, czyli rozświetlający olejek do ciała Brazilian Body Eveline Cosmetics. Ważne, aby po nałożeniu olejkowego bronzera chwilę odczekać, zanim sięgnie się po letnie ubrania z cienkich tkanin.

Bronzer, Smashbox (fot. materiały prasowe)
Samoopalacz Pat&Rub ( fot. materiały prasowe)

Makijaż do ciała bardziej naturalnie prezentuje się w złocistej lub złoto-brązowej wersji niż perłowej. Złote drobiny nadają ciepły koloryt, który podkręca opaleniznę lub ją imituje. Takimi produktami warto podkreślać odkryte nogi, dekolt czy ramiona. Bronzerami można też modelować ciało. Tam, gdzie chce się stworzyć głębię i światłocień (np. zagłębienia kości obojczykowych, przestrzeń między piersiami, zewnętrzne części ud lub ramion), nakłada się ciemniejszy bronzer (działa wyszczuplająco!). Natomiast wystające części – piersi, czy szczyty obojczyków – podkreśla się jaśniejszym rozświetlaczem, co je uwypukla. To idealny trik, zwłaszcza do zdjęć!

Samoopalacz, Bioderma ( fot. materiały prasowe)

Słoneczny makijaż

Dzięki produktom bronzującym skóra wygląda na wypoczętą. Oczywiście, pod warunkiem że wybierze się odpowiedni odcień. Bronzery zbyt pomarańczowe, terrakotowe, z nutą czerwieni podkreślają naczynka, niedoskonałości, odcinają się od naturalnej opalenizny. Lepiej wybrać produkty do makijażu w tonacji neutralnej albo w nieco chłodniejszej (tzw. kamienne brązy – idealne odcienie znajdują się w Bobbi Brown, Benefit i Smashbox).

Krem rozświetlający, Origins (fot. materiały prasowe)

Co jeszcze warto wiedzieć? Wysokie czoło można optycznie zmniejszyć, nakładając bronzer u nasady włosów. Jeśli czoło jest szerokie, bronzer aplikuje się na skroniach. Sposób na optyczne skrócenie długiego nosa? Szczypta produktu brązującego położona na jego czubku. Technika wyszczuplająca nos szeroki: nakładanie bronzera po jego obu stronach. Jak wymodelować twarz, żeby zdawała się smuklejsza? Uśmiechnąć się i położyć pędzlem opaleniznę z puderniczki w zagłębieniach pod policzkami.

Lato to sezon błysku. Hitem sezonu jest rozświetlacz Sheer Healthy Glow Highlighting Fluid z linii Les Beiges de Chanel. Rozprowadza światło jak sprytny makijażysta, wygładzając skórę do granic. Można go nakładać na same szczyty kości policzkowych, czubek nosa i podbródek albo na całą skórę twarzy, aby uzyskać efekt blur. O tej porze roku ważniejsze niż tuszowanie niedoskonałości jest podkreślenie struktury skóry. Nie zapominając oczywiście o najważniejszej letniej inwestycji, czyli kremie z SPF 30-50. To podstawa pięknej skóry teraz i za wiele lat. 

Maria Kowalczyk / nostressbeauty
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę