Znaleziono 0 artykułów
06.04.2022

Trendy z lat 80., które powracają

06.04.2022
(Fot. ImaxTree, materiały prasowe)

Inspiracji szukamy na dnie archiwów, nie ograniczamy się do oczywistości i nic nie bierzemy na serio. Kultowe garsonki skracamy o dobre kilkanaście centymetrów, a ideą naked dressingu zwyczajnie się bawimy. Oto wszystkie trendy z lat 80. XX wieku, które powracają w sezonie wiosna–lato 2022.

Garsonki: Power of style

(Fot. ImaxTree, materiały prasowe)

W 1996 roku Joan Collins rozpoczęła głośną batalię sądową z wydawnictwem Random House o należny jej milion dolarów. – Pojawiałam się na rozprawach w stonowanych kolorach, prostych krojach. Wyglądałam na bezbronną, czułam, że przegrywam sprawę – wspominała aktorka „Dynastii” po latach. Wówczas znajomy prawnik zasugerował jej, by „znów wcieliła się w Alexis” – sposobem bycia i stylem. – Wierzyłam, że ubrania są moją zbroją. Wygrałam. Ot, czysta magia power dressingu i garsonki, którą do mody wprowadziły wprawdzie przedstawicielki nurtu à la garçonne (z franc. na chłopczycę) na początku XX wieku, ale apogeum jej popularności przypadało właśnie na lata 80. XX wieku. To wtedy zyskała na objętości, lansowała wąską jak liana talię i obfite biodra.

Dziś fason garsonek znów ulega zmianie. Skracają się o dobre kilkanaście centymetrów, nie potrzebują wzniesionych na poduszkach ramion (chociaż i one od kilku lat święcą triumfy) czy efektownego tła w postaci sali rozpraw lub wytapetowanej w panterkę rezydencji w Beverly Hills. Mogą być szyte ze skóry, jak u Versace i Lanvin, ledwo zasłaniać pośladki (patrz: kolekcje Miu Miu i Maisie Wilen na jesień–zimę 2022) lub bawić się ideą popartu (Casablanca). A zamiast lakierowanych pantofli i satynowej koszuli wystarczy im towarzystwo sneakersów oraz braletki do przełamania biurowego dress code’u.

Athletic attire: Z sali gimnastycznej na kort

(Fot. Acielle / Style Du Monde, ImaxTree, materiały prasowe)

Zanim na każdej siłowni w Ameryce zaczęto puszczać filmiki instruktażowe Mel B, cały świat ćwiczył z Jane Fondą. Pierwsza kaseta gwiazdy Hollywood, która na początku lat 80. XX wieku przebranżowiła się w specjalistkę od fitnessu, przez sześć lat utrzymywała się na szczycie listy najpopularniejszych VHS-ów (w sumie aktorka sprzedała ich 17 milionów). Tym samym otworzyła branżę na kobiety i zapoczątkowała modę na athletic attire. – Feel the burn! – powtarzała w fiołkowych legginsach, opiętym trykocie i włóczkowych getrach.

Dziś elementy te powracają, choć odrobinę nieśmiało. W końcu przez ostatnie lata były uznawane za synonim złego smaku. Dlatego jeśli projektanci decydują się na legginsy, na ogół wybierają szyte z lateksu (Versace) lub ze strzemionami, jak u mistrzów sportów zimowych czy jeździectwa. Body prezentują w bardziej normcore’owej odsłonie, a gdy sięgają po modele ze spandeksu, przełamują je biżuteryjnymi dodatkami (inspiracji szukajcie na pokazach Saint Laurent). Na dodatek poszerzają katalog inspirujących modę sportów o tenis, polo (Dior, Bottega Veneta) oraz jogging (Gucci, Ferrari). Znów z ejtisowym twistem.

Asymetria: No to na jedną nogę!

(Fot. ImaxTree, materiały prasowe)

„Pamiętajcie o tym, iż symetria jest estetyką głupców” – pisał w „Sowie, córce piekarza” Marek Hłasko. Tego samego zdania musieli być projektanci lat 80. XX wieku, którzy obsesyjnie cięli spódnice pod kątem 30 stopni, wieczorowe sukienki najchętniej szyli na jedno ramię, a wzory, choć harmonijnie, układali bez większego ładu i składu. Dziś podobne techniki stosują Jeremy Scott czy Victor Glemaud, którzy w ekstrawaganckich kreacjach stawiają akcent na lewą rękę. Christian Siriano burzy proporcje charakterystycznych dla siebie wycięć i prześwitów, a w PatBO zabawa kręci się na całego.

Gdybyście szukali inspiracji u źródła, zamiast stylowego koła ratunkowego czy telefonu do zaprzyjaźnionej stylistki wystarczy powtórka z „Dallas”. Celując w późniejsze sezony serialu, zobaczycie obłędną suknię Victorii Principal (ekranowej Pameli Ewing) z asymetrycznym rękawem z marszczonej żorżety. Warto.

Dżins: Denimowe déjà vu

(Fot. ImaxTree, materiały prasowe)
(Fot. ImaxTree, materiały prasowe)

Choć sam w sobie nigdy nie wyszedł z kanonu, w sezonie wiosennym zaskakuje formą. W takiej odsłonie pokochało go pokolenie dorastające na programach stacji MTV – w denimowych total lookach lub na katanach. A także w zakrawającym o granat indygo, potraktowanej kwasem bieli oraz w najbardziej pożądanej wersji ubiegłego wieku, czyli zdekatyzowanej. Fabrycznie lub własnoręcznie. Takiej, którą Aleksandra Boćkowska, autorka książki „Księżyc z Peweksu”, uznała za szczyt luksusu doby PRL-u, bliski posiadaniu harleya lub futra z norek.

W poszukiwaniu trików stylizacyjnych na najbliższe miesiące wystarczy spojrzeć na kolekcje Johna Richmonda, Coach (gdzie projektanci eksperymentują także z popularnym w latach 80. patchworkiem), a przede wszystkim Diesla. Znajdziecie tam denimowe braletki, rajbuty, trencze czy torebki. Déjà vu?

Maksymalizm: Million dollar style, baby

(Fot. ImaxTree, materiały prasowe)

 – Sztuczne kamienie biją na głowę prawdziwe – mawiała Coco Chanel, która w latach 40. XX wieku spopularyzowała plastikową biżuterię wśród przedstawicielek wyższych sfer. Te nieprzekonane zdanie zmieniły dopiero po seansie „Dynastii” z brawurową rolą Joan Collins. Miedziane klipsy, syntetyczne perły czy szklana kolia, której pozazdrościłaby sama Maria Antonina – kolekcja Alexis nie miała sobie równych. Do czasu aż współcześni projektanci nie zaczęli bawić się plastikiem.

Dzięki tworzywu sztucznemu w Paco Rabanne powstają kryształkowe kolczugi, Anthony Vaccarello ośmielił się wprowadzić masywne kolczyki, a Lanvin – kolorowe chokery. Ale obfitość, feerie barw i maksymalizm nie ograniczają się jedynie do biżuterii. Cekiny znów połyskują na sukienkach wieczorowych i tych na co dzień. Do łask powracają lśniąca satyna i majestatyczne płaszcze ze sztucznego futra (patrz: Balenciaga, Michael Kors). Obrastamy w piórka (zwłaszcza te marabucie, jak u Magdy Butrym) i nie rezygnujemy z tiulu. Wiosną i w jubilerstwie, i modzie liczą się warstwy.

Siateczka: We turned back time

(Fot. ImaxTree, materiały prasowe)

Podsumowując, mamy już coś starego, coś pożyczonego i coś niebieskiego. Brak czegoś nowego – podpatrzonego w przeszłości, ale noszonego dziś w zmodyfikowanej odsłonie. Poznajcie siateczkę. Dawniej ulubiony motyw punków, Madonny czy Cindy Lauper, obecnie bardziej odkrywa, niż zakrywa. Zniknęły podarte kabaretki, ponacinane nożem kuchennym podkoszulki i poszarpany tiul. Dominuje fokus na ciało, który uzupełnia zmysłowe peek-a-boo. Może trend należy zatem interpretować jako renesans Cher? Idąc tym tropem, z łatwością wychwycimy, że na wybiegach (Blumarine, Mugler, Saint Laurent, Rejina Pyo, Olivier Theyskens, Kwadian Editions) prym wiedzie naked dressing. Powracają charakterystyczne dla stylizacji wokalistki prześwity oraz kryształowe kolczugi. Pozostaje udać się do fryzjera na ostre cięcie na mulleta (czy – jak kto woli – czeskiego piłkarza), by jeszcze bardziej upodobnić się do królowej popu.

Pola Dąbrowska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę