Znaleziono 0 artykułów
05.11.2020

Carolina Herrera jesień-zima 2020-2021: Wielki gest

Misa Kuranaga (Fot. Elizaveta Porodina/Vogue International)

Dyrektor kreatywny marki Carolina Herrera, Wes Gordon do prezentacji kolekcji na sezon jesień-zima 2020-2021 zaprosił berlińską artystkę Elizavetę Porodinę i najlepsze baletnice świata.

Tancerzy wysłano na urlop, teatry zamknięto, balet w czasie pandemii zniknął. Chciałem, żeby artyści, którzy całe życie pracowali na swoją pozycję, znów mogli zatańczyć – mówi Wes Gordon, dyrektor kreatywny Caroliny Herrery.

Wendy Whelan (Fot. Elizaveta Porodina/Vogue International)

Razem z fotografką Elizavetą Porodiną i znanymi na całym świecie tancerkami baletu: Wendy Whelan (New York City Ballet), Ako Kondo (Australian Ballet Melbourne), Natashą Diamond-Walker (Martha Graham Dance Company), Misą Kuranagą (San Francisco Ballet) Inès McIntosh (Opéra National de Paris) i Claudią Monją (Joburg Ballet), Gordon stworzył serię żywych obrazów wykonanych przez Zooma. Baletnice, ubrane w jesienno-zimową kolekcję Caroliny Herrery, zostały sfotografowane podczas tańca w domu. – Moje dwie obsesje w Herrerze to kolor i kwiaty. Na zdjęciach Elizavety tancerki wyglądają jak kolorowe kwiaty.

Wes i Elizaveta rozpoczęli pracę nad projektem od przeglądu kolekcji Gordona. Tancerki mogły wybrać kreacje. – Każdej pytaliśmy, w czym najlepiej jej się tańczy – mówi projektant.

Claudia Monja (Fot. Elizaveta Porodina/Vogue International)

Podobne artykułyNajciekawsze filmy o tańcuKatarzyna PietrewiczEfekty przerosły oczekiwania Gordona. – Hasłem przewodnim kolekcji jest „wielki gest”. Chciałem, żeby każdy look miał tylko jeden odważny motyw – bufiasty rękaw albo wspaniały odcień żółci.

Zarówno w pozach, jak i malarskim rozmyciu ubrań w ruchu – zdjęcia też wyrażają tę ideę. – Znakiem rozpoznawczym sukienki, którą nosi Wendy Whelan, jest objętość. Gdy się porusza, sukienka rozkwita. Balet to balans między obfitością a powściągliwością.

Natasha Diamond Walker (Fot. Elizaveta Porodina/Vogue International)

Powstałe zdjęcia są hołdem dla talentu tancerek. – Nie są modelkami, tylko duszą obrazu – mówi Gordon. Fotografie to także świadectwem potęgi technologii. – Byłem pod ogromnym wrażeniem Elizavety. Kluczem do powstania udanych zdjęć jest relacja pomiędzy fotografem a obiektem, a to jest trudne do osiągnięcia nawet podczas sesji zdjęciowych. Nie mówiąc już o Zoomie, w różnych strefach czasowych. Ale Elizavecie udało się stworzyć intymną więź mimo dzielącej ją z tancerkami odległości. To prawdziwe mistrzostwo.

Ako Kondo (Fot. Elizaveta Porodina/Vogue International)
Ines McIntosh (Fot. Elizaveta Porodina/Vogue International)

 

Rosalind Jana
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę