Znaleziono 0 artykułów
09.05.2018

Wszystko, czego nie założysz. Obciach w modzie A.D. 2018

Isabel Marant wiosna-lato 2018 (Fot. Imax Tree)

Zanosiło się na to już od jakiegoś czasu, wystarczy przypomnieć sobie zmasowany atak basenowych klapek, luksusowe wersje Birkenstocków czy winylowe trencze. Możemy się przed tym bronić rękami i nogami, ale przyjdzie moment, w którym obciach i tak nas dopadnie. A najlepsze jest to, że będziemy nim zachwyceni.

Moda kocha paradoksy. Nie ma wyboru, jeśli chce budzić emocje. W końcu o to w niej chodzi. Gdy robi się zbyt wygodnie, zaskakuje zgrabnie zaserwowaną nowością, a tak naprawdę tematem dobrze znanym, tyle że podanym w nowym, atrakcyjniejszym opakowaniu. Mówi się, że wszystko już było – i wypowiada się te słowa ze znużeniem, a nawet z nutą cynizmu. Wypomina się projektantom wtórność czy zbyt dosłowne sięganie do archiwów. Jednak podczas gdy w październiku krytykujemy powrót któregoś z koszmarów lat 80., już w styczniu poważnie się zastanawiamy nad zmyślnym wcieleniem go do naszej garderoby. W maju nie możemy się bez niego obejść. Wielkie koło branży mody znów robi obrót o trzysta sześćdziesiąt stopni.

Alexander Wang wiosna-lato 2018 (Fot. ImaxTree)

Zazwyczaj nie lubi się rzeczy, których swego czasu było za dużo. Lub od których nie było ucieczki. Zero alternatywy. Tak jak w pewnym momencie lat 70. graniczyło z cudem dostanie innych spodni niż „szwedy”, czy w latach 80. bananowej spódnicy, tak potem uciekało się od nich z krzykiem. Zresztą wystarczy spojrzeć na reakcje starszych pokoleń na poszczególne fasony. Częściej niż romantyczne rozmarzenie – bo oto „identyczna sukienka jak na pierwszej randce w roku 1965” – spotyka się niechęć i niedowierzanie. To znów jest modne? Dajcie spokój… Piszę o starszych pokoleniach, tymczasem sama tak reaguję na niektóre zjawiska. Rok 2018 jest pod tym względem przełomowy. Bo tylu powrotów już dawno nie było. A wśród nich niebezpiecznie wysoki jest procent rzeczy obciachowych.

Zaczyna się… na Instagramie

By wiedzieć, co w trawie piszczy, oprócz oczywistego kierunku, jakim są światowe wybiegi, spoglądam w stronę instagramowych wyjadaczy. Lokalnie najwięcej zwiastunów, które ziszczają się za sezon lub dwa, odnajduję u Eweliny Gralak – naszej bezkompromisowej i nieustraszonej stylistki. Elementy mody ulicznej, które dopiero później zagrały na pokazach, opanowała już dawno temu, czerpiąc z okładek płyt, teledysków czy starych magazynów. Kiczowate lata 90. też już ma ograne. Potrafi sprawić, że człowiek zaczyna się zastanawiać nad kupnem białych koronkowych podkolanówek czy kapelusika Kangol, który ostatnio święcił triumfy na głowie Samuela L. Jacksona w filmie „Jackie Brown” z 1997 roku.

Torebka Fendi (Fot. Christian Vierig, Getty Images)
Gucci wiosna-lato 2018 (Fot. Imax Tree)

Nieco inaczej, choć równie otwarcie, podchodzi do tematu Sabina Sokol – francuska „it-girl” znana ze stylu raczej romantycznego. Natomiast od pewnego czasu nie stroni od kiczu: tu torebka z kolorowych, plastikowych koralików, tam obcisła żółta satynowa sukienka czy moherowy top odsłaniający brzuch. Jej stylistyczne poczynania ogląda się dwubiegunowo: z jednoczesnym zachwytem i niepokojem. Gdy patrzę, co się działo na wiosenno-letnich pokazach, stwierdzam, że te dwa bieguny skusiły więcej projektantów. Oto najważniejsze tematy, które spokojnie można określić mianem trendów, choć wydawało się, że już nigdy nie wrócą.

Błyszczący dres

Fenty by Puma wiosna-lato 2018 (Fot. ImaxTree)

Dziękujemy Valentino i Isabel Marant. Koszmar początku lat 90., który przywędrował wprost z tureckich bazarów, powraca w zaskakująco przyjaznej wersji. Materiały są przyjemniejsze w dotyku, kolory mniej banalne, a całość przywodzi na myśl raczej festiwalowe klimaty niż zakazane dzielnice. Kurtki, anoraki, spodnie i szorty wyposażone są w mnóstwo kieszeni, podkreślonych lamówkami lub wyraźnie nakładanych. Delikatna przeciwdeszczowa tkanina pozwala się marszczyć i drapować, dzięki czemu sportowy charakter jest przyjemnie przełamany.

Logo

Louis Vuitton wiosna-lato 2018 (Fot. ImaxTree)

Jeszcze do niedawna symbol wysokiego statusu wśród nuworyszy, dziś wkracza tam, gdzie dotychczas był w złym guście. Logo należy nosić z przymrużeniem oka i w jak najbardziej stonowanym towarzystwie. Gucci na białej koszulce czy maleńki napis Balenciaga na czarnym tle to jeszcze nic. Powraca wątpliwej urody brązowy monogram Fendi, a tuż za nim współczesne wersje logo marek, które do tej pory od tak wyraźnego ometkowania stroniły: Max Mara, Bally czy Lanvin proponują własne motywy literowe. Tymczasem dom mody Louis Vuitton przedstawia nową wersję słynnego monogramu, znaną choćby z modelu „Twist Bag”. Tym razem na czarno-białej szachownicy.

Spodenki kolarki

Off-White wiosna-lato 2018 (Fot. Imax Tree)

Obowiązkowy składnik stroju na W-F wydawał się szczelnie zamknięty w najdalszych zakamarkach naszej pamięci. Najwyraźniej projektanci zaczęli masowo eksplorować szkolne archiwa, bo wersje identyczne jak sprzed trzydziestu lat pojawiły się u Virgila Abloha (Off-White), Fenty x Puma, Asai czy Australijczyka Diona Lee. Elastyczne, obcisłe, sięgające przed kolano, zahaczają zarówno o sport, jak i spektakularną elegancję (Nina Ricci).

Torebka nerka

Gucci wiosna-lato 2018 (Fot. ImaxTree)

Givenchy, Miu Miu, Kenzo, Fendi, Marc Jacobs, House of Holland, Rochas… Wymieniać dalej? Kolejny wstydliwy gadżet, demaskujący nie tylko polskich turystów w każdym miejscu na świecie. Mała torebka zapinana na suwak, nierzadko z kilkoma kieszeniami, zdarzało się, że łącząca kilka niekoniecznie dobrze dobranych kolorów. Brutalnie przecina sylwetkę na pół, smętnie zwisa, przeciążona niezbędnymi przedmiotami. Już nie! Teraz ma dyskretne logo, charakterystyczny dla danej marki detal (np. pikowane marszczenia u Miu Miu czy trójkątny emblemat Prady), z powodzeniem zastępuje pasek skórzanych spodni lub kraciastego płaszcza (Gucci). Potrafi się nawet zakamuflować, niczym kameleon przybierając deseń występujący na ubraniu (Marc Jacobs).

Spodnie bojówki

(Fot. Christian Vierig, Getty Images)
(Fot. Christian Vierig, Getty Images)

Niewiele się różnią od egzemplarzy z demobilu, tylko najbardziej uparci dostrzegą różnicę – tym bardziej, że na ulicach w czasie najważniejszych pokazów pojawiły się wersje ze sklepów militarnych, odpowiednio, rzecz jasna, wystylizowane. Zielone, beżowe lub khaki, z bocznymi kieszeniami nieco poniżej bioder, zapinane na rząd guzików lub wiązane na troczki wystąpiły u Alexandra Wanga, Emporio Armani, Marques’Almeida, ale też w wersji zdobionej szeroką połyskującą lamówką u Valentino.

Kombinezon

Tibi wiosna-lato 2018 (Fot. ImaxTree)

Nie można go nazwać zaskoczeniem, bo czai się od wielu sezonów, tym razem przybiera jednak zdecydowanie roboczy charakter. Jednokolorowy, z impregnowanej bawełny, zapinany na suwak lub zatrzaski, z wygodnymi kieszeniami i nonszalancko podwiniętym rękawem. U Max Mary i Tibi – minimalistyczny, niemalże bez ozdób. U Gucci – retro, dopasowany, w soczystym zielonym kolorze. Marc Jacobs inspiruje się strojami kierowców rajdowych, a Cedric Charlier czy Pierpaolo Piccioli z Valentino sięgają po pastelowy róż.

Kowbojki

Calvin Klein wiosna-lato 2018 (Fot. ImaxTree)

Gdyby tylko chodziło o buty… Styl kowbojski, do tej pory dla koneserów (lub wielbicielek nastoletniej Britney Spears), nabiera sznytu i powagi. Uchyla kapelusz u Versace, zarzuca zdobioną denimową kurtkę u Rodarte i Louis Vuitton, solidny skórzany płaszcz u Céline, a kolorowe kowbojki u Off-White i Calvina Kleina. Zapominamy o gwiazdkach przełomu wieków, raczej zastanawiamy się, co by nosił Clint Eastwood, gdyby był kobietą.

Ugly shoes

Sneakersy Louis Vuitton (Fot. Christian Vierig, Getty Images)

Ratować złą sławę Crocsów bezskutecznie próbował Christopher Kane w kolekcji na wiosnę-lato 2017. Ozdobił je kamieniami szlachetnymi i pomponami. Efekt? Nie udało się. Oprócz brwi uniesionych zdziwieniem i przelania raczej negatywnego uczucia na papier przez nielicznych dziennikarzy i blogerów, nic się w kwestii tego obuwia nie ruszyło. Wciąż królują na liście najbrzydszych butów świata. Działania Demny Gvasalii i dodanie im koturnowej podeszwy dokładnie rok później, zaowocowały chorobliwym wręcz zainteresowaniem. W dniu przedsprzedaży w internetowym sklepie Barney’s model wyprzedał się w kilka godzin. Podobno, prócz tego, że najbrzydsze, są to jedne z najwygodniejszych butów, jakie stworzył homo sapiens. Być może wygoda jest kluczem do tego, co dzieje się obecnie, w kontraście do dwunastocentymetrowych szpilek czy kombinowanych sandałów (np. Prady), w których niejedna modelka runęła jak długa.

Harel
Komentarze (1)

Wyloguj się
Elżbieta Kijowska
Elżbieta Kijowska09.05.2018, 20:58
Spódnice bananowe to lata siedemdziesiąte.
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę