Znaleziono 0 artykułów
04.03.2019
Artykuł sponsorowany

Alchemia w fabryce

Przygotowania do wystawy „Zasoby. Od materiałów do produktów” (Fot. K. Pacholak)

Na początku: drewno, szkło, glina i metal. Na końcu: krzesło, wazon, filiżanka, widelec. A co pomiędzy nimi? Odpowiedź znajdziemy na wystawie „Zasoby. Od materiałów do produktów” przygotowanej przez kuratorkę i popularyzatorkę wzornictwa Agatę Nowotny na targi ARENA DESIGN w Poznaniu, którym w tym roku przyświeca znamienne hasło – „TransFormacje”.

Na poznańską wystawę trafiły cztery tytułowe zasoby typowe dla polskiego przemysłu oraz wzornictwa. Gdyby chcieć szukać tego, co skrywa nasz rodzimy design, to właśnie te żywioły zaklęte w materiałach, a potem przetworzone w przedmioty wskazuje Agata Nowotny. Z zawodu jest socjolożką, ale szybko pochłonął ją design, traktowany znacznie szerzej niż tylko piękny i funkcjonalny przedmiot. Agatę pasjonuje nieomal alchemiczny proces, w wyniku którego z kłody drewna powstaje nowoczesny regał, a z kawałka blachy – widelec. Dlatego często – zamiast w eleganckich showroomach – można ją spotkać w fabryce, w huku maszyn, rozprawiającą z technologami produkcji np. o… wyższości bezkołnierzowej muszli klozetowej nad tradycyjną.

Agata Nowotny (Fot. K. Pacholak)

– Wszystko, co nas otacza, ma swoją historię, zaczyna się od materiału i na nim kończy – mówi. – Chcę pokazać ludziom te niewidzialne aspekty designu. Na wystawie „Zasoby...” koncentruję się na rzeczach, które nas na co dzień otaczają, niekoniecznie są to „wielki design” i „star projektanci”. Dlatego właśnie pokazuję np. muszlę klozetową z Koła obok porcelanowej filiżanki – skrajnie różne procesy bądź produkty, które, jak im się głębiej przyjrzeć, łączy właśnie materiał. Zainspirował mnie pewien technolog z fabryki ceramiki łazienkowej marki KOŁO, który powiedział: „Produkujemy toalety, ale to się niczym nie różni od produkcji filiżanek – i to, i to ceramika. Wyjściowy materiał jest ten sam”. Pomyślałam, że to ciekawy trop, i zaczęłam się przyglądać procesom produkcji innych przedmiotów pod tym kątem.

Wszystkie stany skupienia

Ta wystawa jest o tym, jak „zasoby”, podlegając procesom produkcji, mogą zostać przetworzone – tu dotykamy wspomnianego tematu transformacji. Jeśli np. chodzi o metal, wystawa pokazuje najnowszy sposób jego obróbki na maszynach cyfrowych, w wyniku której powstaje designerska nowoczesna lampa marki Chors, a z drugiej strony – sztućce z Hefry, model Księstwo Warszawskie, które od 100 lat wyglądają tak samo. – Lubię te zestawienia, bo one też pokazują, jak elastyczny jest wyjściowy materiał – wyjaśnia kuratorka. – Wszystko zależy od tego, jak go uformujesz i w jakiej temperaturze.  

Przygotowania do wystawy „Zasoby. Od materiałów do produktów” (Fot. K. Pacholak)

Kolejny temat, czyli „alchemia”, to przeistaczanie się stanów skupienia. – To będzie nie tylko unikalna możliwość zobaczenia, jak rzeczy są zrobione, ale też okazja, by obejrzeć stan wyjściowy: piasek, glinę czy masę do odlewania ceramiki. Będzie można się przyjrzeć, jak wygląda filiżanka przed szkliwieniem i po szkliwieniu czy jakiego koloru jest złoto przed wypaleniem – zdradzę, że koloru krwistoczerwonego! – wyjaśnia autorka wystawy.

Przygotowania do wystawy „Zasoby. Od materiałów do produktów” (Fot. K. Pacholak)

Ważni są też ludzie, którzy za tym wszystkim stoją. Zobaczymy więc ręce, które te obiekty rzeźbią, czyszczą, odlewają, pakują. – Mówiąc o przemyśle, rzadko mamy na myśli ludzi, raczej: proces, mechanizację, maszyny – przyznaje Nowotny. – A przecież ktoś musi nacisnąć guzik, wymyślić tę produkcję. Dzięki wizytom w fabrykach mogłam poznać konkretnych ludzi, którzy biorą udział w produkcji przedmiotów. Wzruszyłam się, gdy wróciłam do Huty Julia po kilku latach i spotkałam tę samą panią nacinającą szlify na krysztale. Cieszę, że Arena Design zdecydowała się na wystawę, która powstawała naprawdę w terenie – na podstawie wizyt w zakładach, nie tylko poprzez szukanie informacji w internecie. To ogromna wartość naszej pracy. Naszej, bo była to praca zespołowa – pomagali mi osoba odpowiedzialna za research i fotograf.

Przygotowania do wystawy „Zasoby. Od materiałów do produktów” (Fot. K. Pacholak)

Romantyzm produkcyjny i maszyn czar

Wystawa „Zasoby. Od materiałów do produktów” powstała we współpracy z Grynasz Studio, odpowiedzialnym za scenografię i grafikę. Projektanci pracujący z polskim przemysłem mieli także wkład merytoryczny – część obiektów znalazła się tu dzięki ich obserwacjom z podróży po rodzimych fabrykach. – Zastanawialiśmy się, jak przedstawić procesy produkcyjne, żeby były zrozumiałe, ale nie nudne – mówi Agata. – Ekspozycja zainspirowana jest linią fabryczną – teksty, rysunki i zdjęcia zakomponowaliśmy na jednej wstędze: od materiału do finalnego produktu. Ma to aspekty funkcjonalne – to wystawa składana niczym mebel z IKEA, pomyślana tak, żeby łatwo było ją ułożyć w magazynie i transportować. Już wiadomo, że po pokazie w Poznaniu pojeździ po świecie, widzimy zainteresowanie tematyką w takich krajach, jak Japonia, która docenia wartość materiałów, czy kraje skandynawskie.

Agata wyróżnia na wystawie trzy sfery: – Po pierwsze, świat surowców, który szczególnie lubię, bo kiedy słyszymy hasło „Wystawa designu”, to przed oczyma staje nam najczęściej ładnie oświetlone krzesło, a tymczasem tutaj to jest także góra piachu, kawał drewna, surowy metal – już samo to można kontemplować. Następna część ekspozycji to procesy produkcyjne. Można zobaczyć, jak się robi krzesło, regał, filiżankę. Uwielbiam detale – bardzo ciekawy jest np. proces wykrawania ząbków w widelcu! Co wyjątkowe, kolejne stadia przemiany materiałów w obiekty pokazujemy fizycznie na wystawie. Odwiedziliśmy hale produkcyjne i wybieraliśmy po jednym przykładzie z każdego etapu produkcji. Nasza ekspozycja oferuje więc raczej doznania niż nie suche opisy.

Przygotowania do wystawy „Zasoby. Od materiałów do produktów” (Fot. K. Pacholak)

Elementem ekspozycji są też klimatyczne zdjęcia. Pokazują przestrzenie fabryczne, maszyny i narzędzia. – Nazywam to romantyzmem produkcyjnym, bo życie maszyn też jest fascynujące, a one same piękne – zachwyca się Agata. – Sportretowaliśmy je z fotografem Krzyśkiem Pacholakiem, z którym już parę lat temu zaczęliśmy robić fotoreportaże z miejsc produkcji. Dziś dobrze rozumiemy się z maszynami. Powstały industrialne, abstrakcyjne kompozycje fotograficzne, pokazujemy też magazyny wypełnione materialną substancją, jak hałdy piachu, glinka, mączka dolomitowa.

Wreszcie trzecia część: sfera produktów. Dobranych w taki sposób, żeby skontrastować rozmaite podejścia. Z jednej strony: tradycyjna technika gięcia drewna w Famegu – krzesło A-18 to model o charakterystycznym giętym oparciu, pewnie obecny w połowie naszych domów. A z drugiej strony marka Tylko, która jest najlepszym przykładem prężnie działającego start-upu technologiczno-designowego: – Proponują meble, które można indywidualizować według własnych potrzeb – tłumaczy kuratorka. – Zaprojektowali nie tyle pojedynczy mebel, ile algorytm, który może tworzyć niezliczoną liczbę wersji regału. To będzie chyba pierwszy algorytm na wystawie designu w Polsce! W tym przypadku wszystko zaczyna się od kliknięcia w komputerze, pokazujemy, jak działa aplikacja i jak bity zamieniają się w atomy.

ARENA DESIGN

Anonimowy design

Agata wspomina, jak w Fabryce Karolina rozmawiała z panią z odlewni: – Bierze szlauch, z którego leci masa lejna, i wlewa ją do formy. Pytam ją, czy jest rzecz, z której jest dumna. Myśli długo i odpowiada: „Tak, wie pani, jest kubek, w którym wymyśliłam system mocowania uszek, żeby ścianka od wewnątrz była płaska i nie zbierał się osad”. Fajnie było zobaczyć tę jej dumę! Bo obiekty na wystawie to rzeczy codzienne, nie zawsze mają oficjalnych projektantów, wiele udoskonaleń muszą wykonywać pracownicy. W Polsce często to nie projektant, lecz technolog produkcji czy kierownik fabryki mają wpływ na końcowy efekt. Ich wiedza i doświadczenie to też ogromne zasoby!

Przygotowania do wystawy „Zasoby. Od materiałów do produktów” (Fot. K. Pacholak)

Dlatego na wystawie tylko część produktów podpisana jest nazwiskiem projektanta. Jest szklany talerz Rotor Jana Drosta – klasyk polskiego szkła do dziś wytwarzany w hucie Edwanex, regał marki Tylko, której dyrektorem artystycznym jest Krystian Kowalski, znany polski projektant młodego pokolenia, ale pokazywane są też rzeczy, które nie wiadomo kto zaprojektował. Czasem to wynik „anonimowego” designu, czasem zbiorowego wysiłku, a czasem historii.  

– Tymczasem na targach, tuż obok „Zasobów...”, prezentowana jest kolekcja szwedzko-brytyjskiego duetu Massproductions – zwraca uwagę kuratorka. – Przykład bynajmniej nieanonimowego współczesnego wzornictwa, „obrandowanego” konkretnymi twarzami i nazwiskami, w tym przypadku Magnusa Elebäcka oraz Chrisa Martina. To pokazuje wciąż sporą przepaść w podejściu do projektowania między Polską a światem.

Platforma spotkania

W Polsce mamy świetny przemysł i niezwykłe technologie produkcji, nierzadko już nieobecne w wielu krajach Europy, ale nadal nie ufamy projektantom, uważa autorka wystawy. – Często, kiedy pytam w fabrykach o projektanta, słyszę: „Nie stać nas”. A mi się wydaje, że nie stać ich na to, żeby go nie zatrudniać! – przekonuje Nowotny. – Myślę, że funkcjonuje stereotyp, że do projektanta idzie się, jak się chce czegoś dziwnego. Tymczasem nie! Jak ktoś chce wyprodukować coś taniego, funkcjonalnego, przystępnego, ponadczasowego, coś, co się dobrze zapakuje i nie potłucze w transporcie, nie będzie bardzo drogie w produkcji i nie zaśmieci środowiska – wtedy bierze projektanta. To bardziej partner biznesowy, który odpowiada za sukces rynkowy produktów, niż „artysta” kierowany jedynie twórczą inwencją, czego przykładem jest właśnie choćby współpraca Massproductions z IKEA.

Przygotowania do wystawy „Zasoby. Od materiałów do produktów” (Fot. K. Pacholak)

Agata Nowotny ma konkretną wizję: – Projektant to ktoś, kto bardzo blisko współdziała z przemysłem, poznaje procesy, uczy się ich i w odpowiedzi na nie – projektuje optymalny produkt. Marzy mi się, żeby ta wystawa była z jednej strony zachętą dla projektantów, by wchodzili mocniej w procesy produkcyjne, nawet jeśli na pierwszy rzut oka nie wydają się one bardzo seksowne. A z drugiej strony, żeby zachęcała przemysł do zwracania się do projektantów. Myślę, że właśnie dlatego Maria Jeglińska, dyrektor kreatywna Arena Design, zaprosiła mnie do przygotowania wystawy w tym roku, ale także do rozwinięcia pomysłu tak, aby stworzyć faktyczną platformę kontaktu między przemysłem a projektantami oraz bazę informacji o materiałach i technologiach produkcji. W Polsce to ciągle wiedza tajemna, tymczasem na świecie działają centra designu i biblioteki materiałów. U nas jest jeszcze wiele do zrobienia. Nawet na wydziałach wzornictwa nie każdy student był w fabryce. To powinno być obowiązkowe! Dopiero współpraca projektantów z producentami daje szansę na budowanie silnych polskich marek i konkurowanie z zagranicznymi. Które, co ciekawe, bardzo często produkują rzeczy właśnie w Polsce!

 

ARENA DESIGN 2019 odbędzie się 12–15 marca w Poznaniu pod hasłem „TransFormacje”. Więcej informacji o imprezie, wystawach i gościach tutaj.

Anna Sańczuk
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę