Znaleziono 0 artykułów
16.05.2019

Barca Nostra

Barca Nostra, 58. Międzynarodowe Biennale w Wenecji / Fot. Simone Padovani/Awakening/Getty Images

Od 2014 roku na morzu zginęło 20 584 osób – każda ze swoją historią i powodem do ucieczki. A przecież w ostatnich latach rządy europejskie zmniejszają finanse na morskie patrole, utrudniają pracę łodziom ratowniczym niezależnych organizacji i zamykają porty. Ile kutrów z uchodźcami zatonęło, kiedy nikt nie patrzył? Nie zdaliśmy egzaminu. Mieliśmy okazję otworzyć szeroko ramiona. Pokazać, że liczy się człowiek, a nie uprzedzenia. Ale jako Europa wybraliśmy inną drogę – izolacji, zamknięcia, budowania muru.

„Obyś żył w ciekawych czasach” to temat 58. Biennale w Wenecji, który narzuca odwołania do klimatycznej, politycznej i społecznej apokalipsy. W polskim pawilonie jest samolot wywrócony na drugą stronę, we francuskim – ocean ze szkła i gołębie z petami w dziobach, w nagrodzonym Złotym Lwem litewskim plaża z katastroficzną operą, a w amerykańskim wąż połykający słońce.

500 uchodźców odpoczywa po wyłowieniu z morza, wielu wymaga pomcy medycznej / Fot. Ulet Ifansasti/Getty Images)

Jest też „Barca Nostra” szwajcarsko-islandzkiego artysty Christopha Büchela. W weneckim Arsenale, tuż obok kawiarni, Büchel umieścił wrak rybackiego kutra: niebiesko-czerwone, pokryte plamami rdzy, metalowe cielsko. To klasyczna barka, która zmieści piętnastoosobową załogę i ładunek. Jeszcze cztery lata temu służyła przemytnikom do przewożenia uchodźców z Libii do Włoch przez Morze Śródziemne. 19 kwietnia 2015 roku, w niedzielę, w ładowni kutra przemytnicy zamknęli około tysiąca osób. Uchodźcy zatonęli tego samego dnia. Najprawdopodobniej, kiedy usłyszeli syrenę statku, podbiegli do lufcików, by sprawdzić, czy przybywa pomoc. Przeciążona barka przewróciła się na bok. Uwięzieni w ładowni ludzie nie mieli jak wydostać się na zewnątrz. Vincenzo Bonomo, jeden z włoskich ratowników, opowiadał w „La Repubblica”, że kiedy dopłynęli na miejsce, zobaczyli unoszące się na wodzie dziecięce buciki, ubrania i plecaki. Za każdym razem, kiedy widzieliśmy but, torbę – jakikolwiek znak życia – mieliśmy nadzieję, że znaleźliśmy rozbitka. Za każdym razem czekało nas rozczarowanie.

Z katastrofy uratowało się 28 osób.

Wrak kurta wyciągnięto kilka miesięcy później z głębokości 380 metrów. Większość ciał była uwięziona w jego kadłubie, ale nie wszystkie ofiary odnaleziono. Ich liczbę szacuje się na od 700 do 1000. Choć to największa uchodźcza katastrofa na Morzu Śródziemnym, nie powinna przyćmiewać innych, które zdarzają się praktycznie codziennie. Od 2014 roku, według danych UNHCR (Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców), na morzu zginęło 20 584 osoby. 20 584 istnień ludzkich – każde ze swoją historią i powodem do ucieczki. A przecież w ostatnich latach rządy europejskie zmniejszają finanse na morskie patrole, utrudniają pracę łodziom ratowniczym niezależnych organizacji i zamykają porty. Ile kutrów zatonęło, kiedy nikt nie patrzył?

Kurator biennale, Ralph Rugoff, w wywiadzie dla Channel 4 powiedział o barce: – Jedno to zobaczyć zdjęcie w gazecie czy w telewizji, ale zupełnie innym doznaniem jest konfrontacja z konkretną – fizycznie obecną – rzeczą. Czujesz to w inny sposób, inaczej zaczynasz rozumieć wiadomości, i – mam nadzieję – zaczynasz myśleć w inny sposób.

Protest we Włoszech, 2019 rok / Fot. Stefano Montesi - Corbis/Corbis via Getty Images

„Barca Nostra” to nie dzieło sztuki. To wyrzut sumienia. Jeszcze kilka lat temu wiadomości o zatonięciach robiły na nas wrażenie. Jeszcze się przejmowaliśmy. Przygnębiały nas informacje o ludziach próbujących przepłynąć 300 kilometrów (zaledwie tyle dzieli Libię od włoskiej wyspy Lampedusa) na przeciążonych pontonach. Płakaliśmy nad ciałami dzieci wyrzuconymi na plaże. Ale uwaga i empatia zużywają się. Dziś informacje o tym, co się dzieje na Morzu Śródziemnym, rzadko do nas docierają. A przecież tylko w tym roku – znowu, według danych UNHCR – od 1 stycznia do 14 maja zginęło już 486 osób.

Syryjska dziewczynka śpi pod siedzeniem pasażerskim promu przepływającego obok greckiej wyspy Kos. (Fot. by Win McNamee/Getty Images)

Tym, którym się udało, rzadziej okazujemy współczucie. Zazwyczaj obdarzamy ich obojętnością, coraz częściej – agresją. Wycieńczonych wojną i ucieczką ludzi pytamy ze złością: czego tu szukacie? Mówimy im, że nie ma dla nich miejsca. Upychamy w obozach, każemy czekać w niebycie, odbieramy godność. Widziałam ich, rozmawiałam z nimi. Jeszcze w 2013 roku w obozie dla syryjskich uchodźców w Jordanii. Z matką, która patrzyła, jak w głowę jej córki wchodzi kula snajpera. Dziewczynka przeżyła. Z nią też rozmawiałam, ośmioletnim nie-dzieckiem o poważnych oczach. Rozmawiałam z ojcem, który widział, jak syna dziurawią strzały z karabinu. Rozmawiałam z młodą dziewczyną, która z domu uratowała tylko to, co zmieściło się do torby, a później szła kilka nocy pod ostrzałem przez pustynię. Widziałam ludzi, którzy musieli nauczyć się żyć na piaszczystej, suchej ziemi – w blaszanych kontenerach, które nie chronią ani przed palącym słońcem, ani przed zimnym wiatrem. Ludzi, którzy nie są w stanie ukoić wzbierającego nocą krzyku, bo ciągle żyją w wojennej rzeczywistości. Rozmawiałam z ludźmi, którzy marzą o tym, żeby pracować. Praca oderwałaby ich myśli od tego, co tam. Dałaby im poczucie godności. Ale w obozie pracować nie wolno.

W 2018 roku pojechałam jako wolontariuszka do obozu dla uchodźców pod Atenami. Od tych pierwszych rozmów, w Jordanii, minęło pięć lat. Pół dekady, podczas której do Europy przybyło prawie dwa miliony ludzi proszących o pomoc. Bałam się z nimi rozmawiać. Bałam się tego, co usłyszę. Bałam się tego, że nie mam dla nich ani odpowiedzi, ani pocieszenia. Patrzyłam na Syryjczyków (w syryjskiej wojnie zginęło ponad pół miliona ludzi, używana była broń chemiczna, dostępne są raporty o torturach i gwałtach – to bardzo krótka odpowiedź na pytanie „przed czym oni uciekają?”), Afgańczyków (wojna domowa trwa już 18 lat, zaczęła się od amerykańskiej interwencji; zginęło 31 tysięcy cywilów, 29 tysięcy zostało rannych) i Irakijczyków (wojna z Państwem Islamskim – które w Iraku dokonało ludobójstwa, zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości – zmusiła do ucieczki z domów ponad dwa miliony ludzi). Są zrezygnowani i milczący. Już nie chcą mówić. Co im da rozgrzebywanie ran na nowo? Kogo jeszcze te historie wzruszą?

53 migrantów uratowanych po katastrofie łodzi na morzu Śródziemnym (Fot. Guillaume Pinon/NurPhoto via Getty Images)

Nie zdaliśmy egzaminu. Mieliśmy okazję, żeby otworzyć szeroko ramiona; pokazać, że liczy się człowiek, a nie uprzedzenia. Ale, jako Europa, wybraliśmy inną drogę – izolacji, zamknięcia, budowania muru. O tych, którzy dobijają się do naszej płonącej fortecy, lepiej nie słyszeć. O tych, którzy toną, lepiej nie wiedzieć. Są lustrem, które pokazuje braki w nas samych.

Dlatego o uchodźcach przypominają nam artyści. 1 grudnia zeszłego roku na Instagramie Banksy’ego pojawiło się zdjęcie figurki łódki wypełnionej ludźmi. Wystawiam na loterii jedną z łodzi z Dismalandu za 2 funty na www.choose.love. Zdalnie sterowana, rozwija prędkość do trzech węzłów, baterie w komplecie. Jedyne, co musisz zrobić, to zgadnąć, ile waży łódź – pisał Banksy.

Dismaland to ponury park rozrywki au rebours, otworzony przez Banksy’ego w 2015 roku na 36 dni. Odnosił się do problemów współczesnego świata – nie mogło w nim zabraknąć uchodźców. Banksy stworzył instalację z łodziami pełnymi uciekinierów przepływającymi przez staw. Każdy – za jednego funta – mógł sterować łódką: próbować uniknąć skał, szczątków kutrów i unoszących się na wodzie ciał.

To właśnie jedną z tych łodzi Banksy wystawił na aukcji w 2018 roku. Wystarczyło wpłacić dwa funty na pomagającą uchodźcom organizację Choose Love, żeby wziąć udział w konkursie. Trzeba było zgadnąć, ile waży figurka. Kto będzie najbliżej prawdy, ten wygra pracę Banksy’ego. Rozstrzał był wielki – od pół grama po 3246 kilogramów, ze wszystkimi możliwymi kombinacjami pomiędzy i z zaokrągleniami do piątego miejsca po przecinku. Ale wielu Banksy sprowokował do bardziej egzystencjalnych komentarzy. Ile waży łódź?

Tyle, ile strach tych ludzi (darwin06ql).

214,284 gramów. Zmarło 10204 Syryjczyków. Teoria mówi, że ludzka dusza waży 21 gramów. (shuckinclouds).

Waga powinna być mierzona we łzach, nie kilogramach. 100 miliardów łez. (judyhaberlart).

Sumienie. Łódź waży tyle, ile sumienie – nas i naszych polityków. (kiara_94).

Około 11 uncji (310 gramów). Waga ludzkiego serca. (molitovbouquet).

Łódź ważyła 11 692,2 grama. Ale kogo to tak naprawdę obchodzi? Przecież to nie nasza barka.

Katarzyna Boni
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę