Znaleziono 0 artykułów
13.01.2026
Artykuł partnerski

Czy Polacy chętnie inwestują w sztukę?

13.01.2026
Czy Polacy chętnie inwestują w sztukę? (Fot. Materiały prasowe)

Sztuka w polskich domach jest obecna częściej, niż mogłoby się wydawać, ale w portfelach inwestycyjnych wciąż zajmuje miejsce niszowe. Najnowsze wyniki badania postaw Polaków wobec sztuki pokazują wyraźny rozdźwięk między codziennym obcowaniem z dziełami a gotowością do traktowania ich jako lokaty kapitału. Ten dystans ma konkretne przyczyny i może się zmieniać wraz z dojrzewaniem rynku.

 Inwestowanie w sztukę staje się coraz popularniejszym sposobem dywersyfikacji portfela inwestycyjnego, który łączy aspekt finansowy z walorami kulturowymi. Dzieła malarskie, rzeźby czy fotografie stanowią nie tylko ozdobę wnętrz domów czy biur, lecz również potrafią zyskiwać na wartości szybciej niż tradycyjne aktywa. Coraz więcej kolekcjonerów traktuje zakup obrazu jako długoterminową strategię inwestycyjną, a nie wyłącznie zaspokojenie swoich artystycznych upodobań – opowiada Grzegorz Zawada, szef biura maklerskiego VeloBanku.

Większość Polaków deklaruje, że w ich domach znajduje się jakiś obraz lub rzeźba

Według wyników badania przeprowadzonego przez VeloBank, aż 60 proc. respondentów odpowiedziało twierdząco na pytanie o posiadanie dzieła sztuki. To nie jest zatem marginalne hobby wąskiej elity, lecz dość powszechny element domowej przestrzeni. Sztuką częściej otaczają się osoby starsze – w grupie 55+ odsetek ten rośnie do 68 proc. – oraz lepiej wykształcone. 

Sztuka bywa jednak dla Polaków raczej darem losu niż świadomym wyborem. Czterech na dziesięciu obywateli przyznaje, że otrzymało kiedyś obraz lub rzeźbę w prezencie. Taki sposób wejścia w relację z dziełem sztuki znów częściej dotyczy osób starszych i lepiej wykształconych. Prezent – pamiątka rodzinna, ślubny upominek, obraz odchodzącego na emeryturę współpracownika – buduje emocjonalną więź, ale niekoniecznie uczy myślenia o sztuce w kategoriach rynku czy wartości inwestycyjnej.

Jeszcze wyraźniej widać to w danych dotyczących zakupów. Choć 42 proc. badanych deklaruje, że kiedykolwiek samodzielnie kupiło obraz lub rzeźbę, dla większości nie było to doświadczenie powtarzalne ani traktowane jako element strategii finansowej. I właśnie w tym miejscu pojawia się zasadniczy paradoks.

Polacy są oswojeni ze sztuką, ale nie ufają jej jako inwestycji

Gdy zapytano ankietowanych, w co byliby skłonni zainwestować większą sumę pieniędzy, obraz lub rzeźba znalazły się daleko za złotem i papierami wartościowymi. Tylko 16 proc. respondentów wskazało sztukę jako potencjalną lokatę kapitału. 

Dlaczego tak niewielu? – Barierą jest „koszt wejścia”, czyli jednostkowy wydatek na nabycie dzieła sztuki. Choć na rynku pojawiają się tańsze prace (np. młodych artystów), wiele wartościowych dzieł wymaga sporych nakładów finansowych. Inwestorom brakuje również wiedzy i doświadczenia. Rynek sztuki wymaga dobrego zrozumienia nie tylko walorów artystycznych dzieła, lecz również umiejętności oceny jego wartości. Wycena wartości dzieła sztuki nie jest trywialna, a rynek nie jest płynny, co powoduje brak możliwości szybkiego wyjścia z inwestycji. Instytucje finansowe z zasady nie dysponują kompetencjami mogącymi wspierać klientów w ocenie wartości artystycznej dzieł sztuki. Korzystają w tym zakresie z wyspecjalizowanych firm – tłumaczy Grzegorz Zawada.

Grzegorz Zawada, szef biura maklerskiego VeloBanku. (Fot. Materiały prasowe)

To wszystko sprawia, że Polacy – nawet jeśli lubią sztukę – wolą lokować pieniądze w aktywach, które wydają się bardziej przewidywalne. Złoto, obligacje, nieruchomości czy akcje lepiej wpisują się w tradycyjną kulturę inwestowania. Sztuka pozostaje na uboczu, trochę jak luksus, na który można sobie pozwolić dopiero wtedy, gdy wszystkie inne potrzeby finansowe zostaną zaspokojone.

A jednak coś zaczyna się zmieniać. Zawada zwraca uwagę na rosnący rynek dzieł sztuki w Polsce oraz na nowe technologie, które mogą obniżyć próg wejścia. – Odpowiedzią na niektóre z barier może być tokenizacja dzieł sztuki za pomocą NFT. Te instrumenty cyfrowe dają możliwość częściowego udziału we własności dzieła sztuki o znacznej wartości jednostkowej, umożliwiając dostęp do tej klasy aktywów również inwestorom z mniej zasobnymi portfelami – mówi. To propozycja szczególnie atrakcyjna dla młodszego pokolenia, które z jednej strony nie ma kapitału na zakup obrazu za kilkaset tysięcy złotych, a z drugiej – jest oswojone z aktywami cyfrowymi.

Z danych wyłania się obraz Polski stojącej na rozdrożu

Z jednej strony – kraj, którego obywatele obcują ze sztuką na co dzień. Z drugiej – społeczeństwo ostrożne, nieufne wobec sztuki jako inwestycji i mocno przywiązane do klasycznych form lokowania kapitału. Być może jednak to tylko kwestia czasu. Jak zauważa Zawada, sztuka ma jedną unikalną cechę: „daje nie tylko potencjalny zwrot finansowy, lecz także satysfakcję estetyczną i poczucie prestiżu”. A to połączenie, prędzej czy później, może okazać się dla inwestorów zbyt kuszące, by je dalej ignorować.

Urszula Zwiefka
  1. Styl życia
  2. Społeczeństwo
  3. Czy Polacy chętnie inwestują w sztukę?
Proszę czekać..
Zamknij