Znaleziono 0 artykułów
21.11.2019

Historia jednego zdjęcia: Ben Affleck i Matt Damon na premierze „Buntownika z wyboru” w 1997 roku

Ben Affleck i Matt Damon (Fot. Getty Images)

Przyjaciele z dzieciństwa nakręcili razem film, który dostał Oscara za scenariusz i przeszedł do historii kina. Od niego też zaczęły się hollywoodzkie kariery Afflecka i Damona. Po 22 latach znów razem pracują.

Jest coś magicznego w zdjęciach gwiazd z ich pierwszych hollywoodzkich premier. Młodzi, nieopierzeni, zakłopotani – trudno zobaczyć w nich legendy, którymi przeznaczenie każe im się stać. Nie zatrudniali wtedy stylistów, nie wiedzieli, który profil mają lepszy, kreowali wizerunek instynktownie, bez wsparcia sztabu specjalistów.

Na premierę „Buntownika z wyboru”, która odbyła się w Nowym Jorku 2 grudnia 1997 roku, Ben Affleck włożył marynarkę po tacie, zlewającą się z nią koszulę i błyszczący krawat. Jego kumpel z dzieciństwa, Matt Damon, wybrał biały T-shirt, sweterek w serek i marynarkę ze skóry. Obaj mają lekko postawione włosy, świeci im się skóra, uśmiechają się półgębkiem. Ale bije od nich pewność siebie. Już wiedzą, że zrobili dobry film, choć nie mają pojęcia, że kilka tygodni później „Buntownik z wyboru” dostanie dziewięć nominacji do Oscara, a w końcu dwie statuetki – za scenariusz, który napisali na bezrobociu, i drugoplanową rolę Robina Williamsa.

Nieodżałowany aktor gra w „Buntowniku” Gusa Van Santa psychoterapeutę, który pomaga młodemu geniuszowi (w tej roli scenarzysta Matt Damon obsadził się sam) dojść ze sobą do ładu. Neurotyczny chłopak, który na uczelni M.I.T. pracuje jako woźny, ma niezwykłe zdolności matematyczne. Okrzyknięty objawieniem nie pasuje jednak do sztywnego światka amerykańskiej akademii.

Damon historię Willa wymyślił, studiując na Harvardzie. Gdy rzucił uczelnię, żeby chodzić na castingi w Hollywood, dołączył do niego Ben Affleck. Młodszy o dwa lata kumpel z sąsiedztwa w niewielkiej miejscowości w stanie Massachusetts też marzył o karierze w filmie. Razem dokończyli scenariusz. Bez powodzenia ubiegali się długi czas o role, za to udało im się namówić wytwórnię Miramax do realizacji filmu. Historia Afflecka i Damona sama mogłaby stanowić podstawę scenariusza o tym, jak to się robi w Hollywood. To przyjaźń, która zaowocowała spektakularnymi karierami i nie legła w gruzach, choć przecież mogło być różnie.

Trajektorie losów kumpli, którzy zawsze się wspierali, splatały się i rozplatały. Podczas gdy Damon pozostał złotym dzieckiem Hollywood, Affleckowi przypięto łatkę niegrzecznego chłopca. – Znam go całe życie, dorastaliśmy razem. Obaj chcieliśmy grać i robić filmy. Karmiliśmy wzajemnie tę obsesję. To połączyło nas na zawsze – wspominał Matt Damon w jednym z wywiadów. – Matt pokazał mi, że aktorstwo to sposób na życie – wtórował Affleck w rozmowie z „Parade”. – Gdy jesteś nastolatkiem, wiążesz się z ludźmi o podobnych pasjach. Zanim nie poznałem Matta, bawiłem się w aktorstwo sam. Nikt nie rozumiał tego, że marzę o kinie. Dopiero on dał mi poczucie, że gdzieś pasuję.

Jeszcze przed końcem liceum pojawili się razem w rolach fanów bejsbola w jednej scenie filmu „Pole marzeń” z Kevinem Costnerem (1989). Bez „Buntownika z wyboru” nie udałoby im się jednak awansować z pozycji statystów na gwiazdy wielkiego formatu. Po Oscarze Damon zagrał kolejno w „Szeregowcu Ryanie”, „Utalentowanym panie Ripleyu” i „Ocean’s Eleven” i wreszcie „Tożsamości Bourne’a”, a Affleck w „Armageddonie”, „Zakochanym Szekspirze” i „Pearl Harbor” (2001). Przy tym ostatnim powinęła mu się noga. Film o inwazji na bazę wojskową z II wojny światowej miał być przebojem na miarę „Titanica”, a wywołał co najwyżej śmiech. Gorszej passie w kinie towarzyszyły u Afflecka zawirowania w życiu prywatnym. Na początku milenium związał się z Jennifer Lopez. Po scenie z teledysku „Jenny from the Block” z 2002 roku, gdzie na luksusowym jachcie klepie swoją narzeczoną po pupie, przestał być traktowany jak poważny aktor. Po rozstaniu z Lopez związał się ze spokojniejszą Jennifer Garner. Mają troje dzieci – córki Violet i Seraphinę oraz syna Samuela. Nie są już razem, bo Ben łatkę niegrzecznego chłopca dostał nie bez podstaw. Alkohol, hazard i inne kobiety – to wszystko było dla Garner za trudne.

Damon zawsze go bronił. Gdy Affleck zakochał się w Lopez, mówił, że jego kumpel wcale nie jest żądnym sławy amantem, tylko jednym z najzdolniejszych aktorów swojego pokolenia. Ale na pewno się od siebie na kilka lat oddalili. Matt nie był na ślubie Bena z Garner, a Affleck nie dostał zaproszenia na ceremonię w nowojorskim urzędzie miasta, gdzie w 2005 roku Damon poślubił Lucianę Barroso. Przyjaciele pokłócili się prawdopodobnie o Harveya Weinsteina. Obaj wiedzieli o tym, że producent „Buntownika z wyboru” dopuszcza się molestowania seksualnego. Żaden nic z tym nie zrobił. Afflecka uważano nawet za bliskiego znajomego szefa Miramaxu. A zachowania aktora wobec kobiet też budziły kontrowersje. Podobno zdradził Garner z nianią ich dzieci, chyba romansował z Lindsay Shookus, producentką „Saturday Night Live”, na pewno wielokrotnie łapał dziennikarki, asystentki i koleżanki z planu za tyłek.

Jasnym punktem w karierze Bena w ostatnich latach była oscarowa „Operacja Argo” z 2012 roku, którą wyreżyserował. W międzyczasie został też jednym z najgorszych (konkurencję robi mu George Clooney z „Batmana i Robina” z 1997 roku), a na pewno najbardziej zgorzkniałym Batmanem w historii.

W ostatnich latach Damon i Affleck znów zacieśniają więzy. W 2016 roku Matt wyprodukował „Manchester by the Sea”, za który brat Bena, Casey (grał już w „Buntowniku”), dostał Oscara. Za rok światło dzienne ma ujrzeć superprodukcja Ridleya Scotta „The Last Duel”. Scenariusz Ben i Matt napisali razem z Nicole Holofcener („Ani słowa więcej”). Wystąpią na ekranie jako średniowieczni rycerze, którzy zetrą się w ostatnim w historii usankcjonowanym prawnie pojedynku. Czy obaj wyjdą z niego zwycięsko?

Anna Konieczyńska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę