Znaleziono 0 artykułów
30.01.2021

Zapomniane gwiazdy kina

Geena Davis (Fot. Getty Images)

Wydawało się, że czeka ich świetlana przyszłość. Zagrali w przebojowych produkcjach, zarobili pierwszy milion, udzielali wywiadów. Z czasem propozycje przestały przychodzić, a wielbiciele się od nich odwrócili. Czy o porażce zdecydowały uzależnienia, życiowe tragedie czy brak talentu? A może nie wytrzymali presji sławy? Przypominamy aktorów i aktorki, którzy w latach 80., 90. i 2000. chcieli zostać gwiazdami.

Jennifer Grey: Na zawsze Baby

Z Patrickiem Swayzem (Fot. Getty Images)

Wystarczyła jedna scena, by Jennifer Grey przeszła do historii kina. Do dziś na każdym balu maturalnym znajdzie się jakaś para, która pragnie odtworzyć słynny taniec Baby i jej instruktora tańca, ukochanego Johnny’ego (Patrick Swayze) z „Dirty Dancing”. Za rolę Baby Grey otrzymała nominację do Złotego Globu. To było jej szczytowe osiągnięcie. Może zgubiła ją legenda przebojowego filmu. Od tańca odcinała potem kupony, chociażby zwyciężając 11. edycję „Dancing with the Stars” w 2010 r. W kinie ostatnio pokazała się w „Bittersweet Symphony” z Suki Waterhouse z 2019 r., w telewizji w kilku odcinkach „Chirurgów”.

Kelly McGillis: Tajna broń

Z Tomem Cruisem (Fot. Getty Images)

W Hollywood plotkuje się, że gwiazda „Top Gun” po prostu źle się zestarzała, więc nikt nie chce z nią pracować. Prawda może być inna – w 2009 r. McGillis dokonała coming outu, a niewiele otwarcie żyjących lesbijek dostaje role. Po premierze filmu o pilotach z 1986 r., gdzie zagrała ukochaną Toma Cruise’a, wszyscy chcieli mieć jej platynowe loki, uwodzicielski uśmiech i boską figurę. Przed tamtym przebojem dostała nominację do Złotego Globu za „Świadka” z Harrisonem Fordem z 1985 r.

Kirstie Alley: I nikt nie mówi

(Fot. Getty Images)

Na przełomie lat 80. i 90. była najzabawniejszą dziewczyną Hollywood. Grała w kultowym sitcomie „Zdrówko”, a potem familijnej trylogii „I kto to mówi” u boku Johna Travolty (jego pozycję osłabiła przynależność do kościoła scjentologicznego). W 1994 r. dostała Emmy za dramat „David’s Mother”. Potem przytyła kilkadziesiąt kilogramów. Udało jej się nawet przekuć nadwagę w sukces, występując w serialu „Fat Actress”. Z czasem przychodziły do Alley już tylko propozycje z reality show, w 2018 r. wzięła udział w „Celebrity Big Brother” w Wielkiej Brytanii. 6 stycznia 2021 r. wsparła protesty wyborców Donalda Trumpa na Kapitolu.

Fred Savage: Cudowne lata minęły

(Fot. Getty Images)

Dzięki „Cudownym latom” (1988-1993), nostalgicznemu serialowi o amerykańskich przedmieściach przełomu lat 60. i 70., Fred Savage został największą dziecięcą gwiazdą epoki. Uroczy chłopiec nie wyrósł niestety na amanta. Bez powodzenia próbował sił jako reżyser filmowy, lepiej powiodło mu się w telewizji, gdzie stanął za kamerą m.in. w „Dash i Lily” czy „Czarno to widzę”. Dopiero w ostatnich latach powrócił na ekran – w 2016 r. pojawił się w serialu „Przyjaciele z uniwerku”. Zdarza mu się udzielać głosu bohaterom kreskówek.

Fairuza Balk: Czarownica straciła czar

(Fot. Getty Images)

Jeśli ostatnią ważną pozycją jej filmografii jest powrót do roli sprzed lat, to wiadomo, że aktorka nie osiągnęła sukcesu. Debiutowała jako dziecko, w 1992 r., jako dwudziestolatka otrzymała nagrodę Independent Spirit Awards za „Gas Food Lodging”, a cztery lata później zagrała w swoim najważniejszym filmie – „Szkoła czarownic”. Gotycka opowieść o nastoletnich czarownicach zyskała status kultowej, próbowano ją odświeżyć, kręcąc „Szkołę czarownic: Dziedzictwo”. Sequel nie spodobał się ani krytykom, ani widzom. Nie pomógł nawet udział Balk, która powróciła do roli Nancy. Aktorka, która od lat 90. zajmuje się muzyką, ma też pojawić się w serialu „Paradise City”. 

Minnie Driver: Zawsze na drugim planie

(Fot. Getty Images)

Za „Buntownika z wyboru” (1997) z Mattem Damonem otrzymała nominację do Oscara za rolę drugoplanową. Pozostała mistrzynią drugiego planu. W międzyczasie rozpoczęła karierę muzyczną. W latach 2017-2019 grała w serialu „Nie ma mowy”. Teraz ma szansę na comeback za sprawą roli w kolejnej wersji „Kopciuszka”, gdzie zagra królową.

Bridget Fonda: Mniej znana Fonda

(Fot. Getty Images)

Wnuczka Henry’ego Fondy i bratanica Jane Fondy nigdy nie dorównała ciotce sławą, ale w latach 90. zapowiadała się świetnie. Po kilku prestiżowych rolach w „Ojcu chrzestnym” czy „Jackie Brown” odrzuciła propozycję zagrania Ally McBeal, bo nie chciała rozmieniać się na drobne, występując w telewizji. Na początku lat 2000. uległa wypadkowi, w wyniku którego miała poważnie uszkodzony kręgosłup. Uraz przyspieszył decyzję o rezygnacji z Hollywood. Bridget wyszła za mąż za kompozytora muzyki filmowej Danny’ego Elfmana, razem zajmują się obrotem nieruchomościami. Nie pojawiła się na ekranie od 2002 r.

Geena Davis: Thelma bez Louise

Zadebiutowała w 1982 r. w „Tootsie”, w 1988 r. otrzymała Oscara za rolę drugoplanową w „Przypadkowym turyście”, a do historii przejdzie dzięki postaci Thelmy w filmie Ridleya Scotta o przyjaciółkach buntowniczkach. Po kilku kiepskich filmach z połowy lat 90., które reżyserował jej ówczesny mąż, Renny Harlin, popadła w zapomnienie. Dziś zajmuje się przede wszystkim działalnością na rzecz równouprawnienia kobiet w Hollywood. Sporadycznie pojawia się na ekranie, m.in. w „Chirurgach” i „GLOW”.

Piper Perabo: Przegrane marzenia

(Fot. Getty Images)

Po „Wygranych marzeniach” z 2000 r. śliczna blondynka mogła przebierać w rolach. Wykorzystała szansę, ale najczęściej spychana była do ról drugoplanowych. Główną zagrała w serialu „Kamuflaż” (2010-2015). W minionym roku pojawiła się w „Penny Dreadful: City of Angels”. Od aktorstwa woli teraz aktywizm – bierze udział w kampaniach wyborczych demokratów, walczy o równouprawnienie osób marginalizowanych.

Topher Grace: Wieczny nastolatek

(Fot. Getty Images)

Miał 20 lat, gdy dostał główną rolę Erica Formana w sitcomie „Różowe lata 70.” i chyba nigdy z niedojrzałych postaci nie wyrósł. Gra małe rólki w dobrych filmach, m.in. „Traffic”, „Interstellar” czy „Czarne bractwo. BlacKkKlansman”. Nie pomaga mu emploi podstarzałego chłopca – wygląda trochę jak nastolatek zaklęty w ciele 40-latka.

Tobey Maguire: Chłopiec, który nie dorósł

Z Leonardo DiCaprio (Fot. Getty Images)

Podobnie jak Grace, Tobey Maguire, najlepszy kumpel Leonardo DiCaprio, świetnie zaczął, a potem jego kariera zwolniła. I tak jak Grace nie wyrósł z własnej chłopięcości. Najbardziej znany jest z roli Spider-Mana, a największy sukces artystyczny osiągnął na przełomie lat 90. i 2000. „Miasteczkiem Pleasantville”, „Regulaminem tłoczni win” i „Cudownymi chłopcami”. Warto jeszcze wspomnieć o „Wielkim Gatsbym” z 2013 r., gdzie Baz Luhrmann mógł go zatrudnić ze względu na Leo w tytułowej roli. W połowie lat 2000. został bohaterem skandalu – należał do grona aktorów, którzy brali udział w rozgrywkach pokerowych o wysokie stawki (historię opowiedział film „Gra o wszystko” z 2017 r., gdzie Maguire’a – gracza X – zagrał Michael Cera). Niedługo ma powrócić na ekran, gdy dzięki potędze uniwersum Marvela w jednym filmie spotkają się trzej odtwórcy roli Człowieka-Pająka: Maguire, Andrew Garfield i Tom Holland.

Thora Birch: Ta druga z „American Beauty”

(Fot. Getty Images)

„American Beauty” Sama Mendesa został w 2000 r. nagrodzony pięcioma Oscarami. Jest równie kultowy, co pechowy. Nie dość, że główną rolę podstarzałego lowelasa gra okryty niesławą Kevin Spacey, to jeszcze cała trójka świetnie zapowiadających się młodych aktorów – Thora Birch, Mena Suvari i Wes Bentley – właściwie przepadła. Potencjał Thory był być może największy – wcześniej dowiodła talentu w opowieści o dojrzewaniu – „Koniec niewinności”, potem w „Ghost World” u boku młodziutkiej Scarlett Johansson. Z buntowniczym wdziękiem na miarę Christiny Ricci, Birch mogła zrobić większą karierę. Na ekranie nie było jej od pięciu lat.

Freddie Prinze Jr.: Mąż znanej żony

Z Sarą Michelle Gellar (Fot. Getty Images)

Ponad 20 lat temu wydawało się, że Freddie i jego ukochana Sarah Michelle Gellar idą łeb w łeb. Ale podczas gdy ona sukces w nastoletnich horrorach – na dużym i małym ekranie – przekuła w bycie kultową gwiazdą (nie musi nawet grać, żeby wszyscy o niej pamiętali), Prinze Jr., gdy tylko przestał być uroczym chłopcem z komedii romantycznych dla nastolatek (na czele z „Cała ona”), stracił w oczach producentów.

Alex Pettyfer: Złoty chłopak

Z Toni Garrn (Fot. Getty Images)

To nie mogło się nie udać. Brytyjski akcent, fryzura na surfera, boskie ciało. A jednak po nastoletniej roli w „Alex Rider: Misja Stormbreaker” i kilku przebojach kina akcji, w tym „Jestem numerem cztery”, i miejscach na listach najseksowniejszych aktorów świata, słuch po Alexie zaginął. Sławniejsze są jego dziewczyny – w 2008 r. spotykał się z Emmą Roberts, w 2012 r. umawiał z Riley Keough, wnuczką Elvisa Presleya, a teraz jest mężem niemieckiej modelki Toni Garrn, kiedyś ukochanej Leonardo DiCaprio.

Rose McGowan: Twarz #MeToo

(Fot. Getty Images)

Aktorka przejdzie do historii nie za sprawą ról, a rewolucji, jaką wywołała. W połowie lat 90. zagrała w „Krzyku”, na początku lat 2000. w serialu Aarona Spellinga „Czarodziejki”, ale jej wielki dzień nadszedł dopiero w 2017 r., gdy oskarżyła Harveya Weinsteina o molestowanie seksualne, wywołując lawinę. Ruch #MeToo strącił ze szczytu nie tylko nietykalnego wcześniej producenta, lecz także wielu innych możnych mężczyzn wykorzystujących władzę do krzywdzenia kobiet.

Amanda Bynes: Niegrzeczna dziewczynka

(Fot. Getty Images)

Ofiara sławy. Jako nastolatka otrzymywała nagrody publiczności za role w sitcomach „Siostrzyczki” i „All That”, należała też do stałej obsady komedii romantycznych dla nastolatków. Gdy zaczęła pić i brać narkotyki, nikt z dawnych fanów ani opiekunów jej nie pomógł. Dziś 35-letnia bez powodzenia próbuje powrócić na ekran.

Sam Worthington: Co po „Avatarze”?

Z żoną (Fot. Getty Images)

Jakim cudem zapomniano o aktorze, który zagrał główną rolę w najbardziej kasowym filmie wszech czasów? A jednak po „Avatarze” Jamesa Camerona Australijczyk Worthington spuścił z tonu. Możliwe, że przeszkodziło mu podobieństwo – na niektórych zdjęciach do złudzenia przypomina zdolniejszego od siebie Toma Hardy’ego. Pewnie nie pomogło też aresztowanie – w 2014 r. aktor pobił fotoreportera na nowojorskiej ulicy. Reaktywacja jego kariery ma nastąpić, gdy na ekran powróci „Avatar” (2022 i 2024), ale czy widzowie jeszcze na niego czekają?

Jean Dujardin: Oscar i już

(Fot. Getty Images)

Odbierając statuetkę za rolę w „Artyście” w 2011 r., Francuz pokonał Brada Pitta i George’a Clooneya. Wydawało się, że Hollywood przyjmie go z otwartymi ramionami. W 2013 r. Martin Scorsese obsadził go w „Wilku z Wall Street”, rok później dawny konkurent – Clooney – w „Obrońcach skarbów”. Teraz Dujardin znów grywa w rodzinnym kraju, m.in. w „Oficerze i szpiegu” Romana Polańskiego.

Taylor Lautner: Wilkołak już nie straszy

(Fot. Getty Images)

Gdy o sadze „Zmierzch” mówili wszyscy, każdy musiał wybrać, czy należy do Team Edward czy Team Jacob. Nawet ci, którzy woleli seksownego wilkołaka, muszą dziś przyznać, że to odtwórca roli wampira – Robert Pattinson wyrósł na gwiazdę pierwszego formatu (za chwilę będzie Batmanem). Lautnerowi nie brakowało mięśni, ale zabrakło talentu. Ostatnią rolę w zagrał w 2016 r. w serialu „Królowe krzyku”.

Josh Hutcherson: Od franczyzy do frustracji

(Fot. Getty Images)

Podobny los spotkał Petę Mallarda z „Igrzysk śmierci”. Jego ukochana, Katniss, czyli Jennifer Lawrence, jest jedną z najwybitniejszych aktorek pokolenia, konkurent – Gale, czyli Liam Hemsworth, radzi sobie całkiem nieźle. Hutcherson pozostał w tyle. Przez trzy lata (2017-2020) produkował własny serial, komedię science fiction „Future Man”.

Mischa Barton: Upadła księżniczka

(Fot. Getty Images)

Kalifornijska księżniczka nie wyczuła momentu. Odeszła z serialu „Życie na fali”, gdy była jeszcze na fali. Propozycje, na które liczyła, niestety nie przyszły. Odezwali się do niej tylko producenci reality show, żeby zarobić na jej wizerunku. Barton spaliła się zbyt szybko, bo rzuciła się w wir imprez, plotkowano też o jej problemach z wagą.

Taylor Momsen: Dziecko punka

(Fot. Getty Images)

Podobny błąd popełniła Jenny Humphrey z „Plotkary”. Gdy jej postać namieszała tak bardzo, że nawet scenarzyści, którzy wymyślali najbardziej nieprawdopodobne zwroty akcji, nie wiedzieli, co zrobić z bohaterką, odeszła. Z zespołem The Pretty Reckles nagrywa płyty, na ekranie się raczej nie pojawia, a zapowiadała się obiecująco. Już jako dziecko zagrała w świątecznym przeboju „Grinch: Świąt nie będzie” (2000).

 

Anna Konieczyńska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę