Znaleziono 0 artykułów
06.01.2022

Historia jednego zdjęcia: Zendaya z Bellą Thorne w 2010 roku

06.01.2022
(Fot. Getty Images)

Zendaya, którą oglądamy w nagrodzonej Emmy roli w serialu „Euforia”, zaczynała karierę 12 lat temu u boku Belli Thorne w disnejowskim „Taniec rządzi”. – Dziś się przyjaźnimy, ale na początku producenci chcieli, żebyśmy ze sobą konkurowały – mówią aktorki po latach.

W sierpniu 2010 roku w Beverly Hills na imprezie Summer TCA zorganizowanej przez Disneya pojawiły się dwie nastolatki u progu sławy. Niespełna 13-letnia Bella Thorne i starsza o rok Zendaya Coleman wygrały los na loterii – wyłoniono je w castingu do serialu „Taniec rządzi”, który miał się pojawić na antenie późną jesienią jeszcze tego samego roku. Zdjęcie z przyjęcia nie zapowiada przyszłego statusu ikony stylu, który Zendaya po części zawdzięcza Lawowi Roachowi. Z lokami jak u lalki, ustami pociągniętymi błyszczykiem i w chanelowskim żakieciku wpisuje się w rozpoczynającą się wtedy dekadę lat 2010. Po rozerotyzowanym Y2K, gdy gimnazjalistki nosiły biodrówki à la Britney, kolejne lata miały przynieść ugrzeczniony look: baskinki, koronki i kokardki.

Dziewczynki, pomne doświadczeń starszych koleżanek, od Britney Spears po Selenę Gomez, wiedziały, że udział w disnejowskim programie otworzy im drzwi do kariery. Jak głosi fanowska legenda, Zendaya była zdolniejsza – grała, śpiewała i tańczyła od dziecka. Belli mniej zależało, ale to ona wcieliła się w postać protagonistki CeCe Jones, bo była biała. Coleman przypadła w udziale rola Rocky Blue. Bohaterki – rówieśniczki aktorek – marząc o pracy profesjonalnych tancerek, wzięły udział w telewizyjnym show.

W „Taniec rządzi” wypatrzył Zendayę, która z czasem porzuciła nazwisko Coleman, by razem z Madonną, Adele i Rihanną funkcjonować w show biznesie tylko pod imieniem, Sam Levinson. Twórcy „Euforii” zawdzięcza ona przemianę z dziewczyny w kobietę, z ulubienicy nastolatek w poważną aktorkę, z domorosłej gwiazdy w laureatkę nagrody Emmy za pierwszoplanową rolę w serialu dramatycznym. W drugim sezonie, który oglądamy od 9 stycznia na HBO GO, jej Rue Bennett zmierzy się z utratą wielkiej miłości, nawrotem nałogu i problemami ze zdrowiem psychicznym. A znowu bez Rue nie byłoby Chani z „Diuny” Denisa Villeneuve’a, genialnej ekranizacji sagi science fiction Franka Herberta. Po tegorocznym sukcesie reżyser kręci już sequel skoncentrowany na jej postaci – błękitnookiej Fremence z Arrakis.

Zendaya potrafi docenić piękno pustynnych kadrów Greiga Frasera i onirycznych obrazów Marcella Réva, operatora „Euforii”, bo wrażliwość na sztukę zaszczepiono jej w domu. Pradziadek i dziadek zajmowali się fotografią. Za największą idolkę, shero, jak sama mówi (żeńska wersja hero), Zendaya uważa babcię, która pomogła jej zrozumieć, że możliwości czarnych kobiet zmieniły się diametralnie w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat.

Zendayi nie byłoby też bez Disney Channel. – Wciąż jestem dzieciakiem Disneya – powiedziała Zendaya w rozmowie z Carey Mulligan w cyklu „Actors on Actors” magazynu „Variety”. Z tym statusem wiąże się ambiwalencja – z jednej strony, gdyby nie seriale dla najmłodszych, Coleman i wiele innych aktorek nie dostałoby w Hollywood szansy, z drugiej, trudno uwolnić się od grzecznego wizerunku narzucanego przez purytańską wytwórnię. Wiele celebrytek – od Miley Cyrus po Bellę Thorne właśnie – zaznaczyło indywidualność w radykalny sposób. Seks, narkotyki i rock and roll miały być odtrutką na sacharynę w technikolorze. Podczas gdy Thorne, mimo hipnotyzującej urody, ekranowej charyzmy i wielu lat doświadczenia, porusza się po obrzeżach branży (w ostatnich latach grała m.in. w niezbyt prestiżowych serialach „Rajskie miasto” i „Famous in Love”, rozwijała też bez większego powodzenia karierę muzyczną), Zendaya weszła do pierwszej ligi. Jeden z portali w okrutnym zestawieniu dawnych koleżanek z planu Bellę postawił po stronie porno, bo na platformie OnlyFans prezentuje erotyczne filmiki, a Coleman uznał za prestige, czyli prawdziwe hollywoodzkie złoto.

Nie zmienia to faktu, że życie osobiste obu it-girls poddawane jest nieustannej ocenie. Thorne zmienia chłopaków jak rękawiczki – każdy kolejny ma więcej tatuaży od poprzedniego, a Zendaya po latach ukrywania miłości przyznała się do związku z Tomem Hollandem, którego poznała podczas zdjęć do nowej odsłony „Spider-Mana”. Na czerwonym dywanie, podczas trwającej jeszcze wspólnej trasy promocyjnej („Spider-Man: Bez drogi do domu” to najbardziej dochodowy przebój kinowy czasów pandemii), już otwarcie ze sobą flirtują. Tom wspominał nawet ostatnio, że chciałby szybko założyć rodzinę. Jako rówieśnik Zendayi w normalnym świecie dopiero kończyłby studia, ale tak jak ona dorastał w Fabryce Snów. Pierwszy raz pojawił się na ekranie w Wielkiej Brytanii wtedy, gdy jego przyszła dziewczyna wkroczyła na plan „Taniec rządzi”. Blisko już do happy endu współczesnej baśni o dwójce dziecięcych gwiazd, którym udało się zachować zdrowy rozsądek. Stąpając twardo po ziemi, wykorzystali potencjał kina, nie dając się wykorzystać bezwzględnej machinie produkcyjnej.

Anna Konieczyńska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę