Znaleziono 0 artykułów
16.06.2021

Justyna Kopińska: Doskonałość jest przereklamowana

Fot. materiały prasowe

Po latach fascynacji niemożliwym do osiągnięcia pięknem, gdy wiele aktorek za wszelką cenę zatrzymywało czas, wreszcie doceniamy naturalność.

Finałowy odcinek „Mare of Easttown” w dwa dni obejrzały 4 mln widzów z całego świata. Dzięki odważnemu scenariuszowi i wspaniałym aktorom pytanie, „kto zabił”, stało się tylko jednym, wcale nie najważniejszym, elementem tego obrazu. Sceny śmierci policjanta, spoliczkowania Mare przez matkę, terapii bohaterki u mądrej psycholog, samobójstwa syna, czy wnuka w wannie to jedne z najlepszych w światowym kinie.

Postać zmęczonej głównej bohaterki jest na wskroś prawdziwa. Kate Winslet, aktorka przyzwyczajona do retuszu zdjęć, nalegała na brak upiększeń bohaterki – prosiła o nieusuwanie zmarszczek na plakatach reklamujących serial.

Fot. materiały prasowe

Po latach fascynacji niemożliwym do osiągnięcia pięknem, gdy wiele aktorek za wszelką cenę zatrzymywało czas, wreszcie doceniamy naturalność.

Bohaterów serialu łączy prawda wątpliwości, ale i konieczność nieustannych wyborów. Mare po samobójczej śmierci syna nie skonfrontowała się z własnymi uczuciami, obawia się utraty opieki nad wnukiem, nie wie, w jaki sposób uporządkować relacje z byłym mężem. Jest jednocześnie skuteczna i krucha, zagubiona.

W ostatnich dniach hiszpańskie „El Espanol” i „La Vos de Galicia” opisały historię 82-letniego mężczyzny, którego żona nie miała możliwości odpoczynku w drodze do ulubionych miejsc. Manuel Souto wysłał liczne pisma z prośbą o budowę ławki dla osób starszych. Zwracał uwagę na problem zbyt małej liczby przystanków dla cierpiącej na zwyrodnienie stawów żony oraz ludzi w podobnej do niej sytuacji życiowej.

Fot. Zuza Krajewska

Po braku reakcji urzędników mężczyzna poprosił właściciela miejscowego sklepu o przestrzeń na ławkę dla żony. Wykonał ją własnoręcznie. Zbudowane z miłości do Marii miejsce odpoczynku szybko stało się atrakcją w miejscowości A Estrada. Na ławce znajduje się napis zachęcający osoby starsze do zajęcia miejsca. Popełniono w nim błąd. Pan Manuel stwierdził, że się nim nie przejmuje. Zaczął pracować jako młody człowiek i nigdy nie skończył szkół. Nie chodziło mu o stworzenie miejsca idealnego, tylko wnoszącego wartość w życie mieszkańców.

Tytułowa Mare popełnia liczne błędy, ale doskonale zna swoje miasto i wie, w których miejscach potrzebne są chwile wytchnienia. Bez nieustannych ocen i rad, o które nikt nie prosi. Jest profesjonalna i drobiazgowa na tych polach, od których zależy ludzkie życie. Potrafi rozpoznać sprawy fundamentalne, ale też przyjąć pomoc.

Ta postać nie ma opisanego przez Ernesta Jonesa kompleksu Boga – przekonania, że ścieżka, którą podąża, jest jedyną właściwą. – Wielkość jest przereklamowana – mówi Mare Sheehan. – Zrobisz coś wielkiego i ludzie tylko tego od ciebie oczekują. Nie wiedzą, że jesteś równie popieprzona, jak oni.

Justyna Kopińska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę