Znaleziono 0 artykułów
08.11.2020

Męskie sprawy i kobiece sprawunki, czyli jak mężczyźni zaprojektowali sobie świat

(Fot. Getty Images)

Nadreprezentacja mężczyzn w sferze publicznej i biznesie to eleganckie sformułowanie niemające wiele wspólnego z rzeczywistością. Jak przekonuje Caroline Criado-Perez w głośnej książce „Niewidzialne kobiety”, nie jest to łatwy do skorygowania błąd statystyczny, ale stała i wyraźna tendencja do zagłuszania kobiet. 

Od dawna mówi się, że otaczająca nas rzeczywistość jest projektowana przez mężczyzn i dla mężczyzn, a plany podboju świata zatwierdzają mężczyźni zasiadający w radach nadzorczych. Kto kreśli te plany? Oczywiście eksperci płci męskiej. Najlepiej biali, heteroseksualni i pochodzący z wyższej klasy średniej. O nierównościach w dostępie do wysokich stanowisk czy benefitów wspomina się od lat w różnych opracowaniach i na wiecach. Dopiero jednak w zestawieniu, o jakie pokusiła się dziennikarka Caroline Criado-Perez w głośnej książce pt. „Niewidzialne kobiety”, jaskrawo widać, jak duże są te różnice. Widać je wyraźnie w bardzo wielu analizowanych przez Criado-Perez dziedzinach – od medycyny, motoryzacji, przez technologię i rozwiązania urbanistyczne, po cały system benefitów pracowniczych.

(Fot. Materiały prasowe)

Projektowanie świata, który jest jak puchowa strefa komfortu dla mężczyzn, odbywa się na wielu poziomach i proces ten wcale nie jest w odwrocie. Przykryty politurą komplementów i zapewnień o atutach płci żeńskiej jest tak naprawdę wielowarstwowym systemem opresji i lekceważenia. Od rzeczy pozornie błahych, jak wielkość smartfonów dopasowanych do męskiej dłoni, przez poważniejsze, jak testy zderzeniowe w motoryzacji, w których uwzględnia się parametry przeciętnego mężczyzny. Wreszcie, po naprawdę niepokojące wskaźniki umieralności i zachorowań wśród kobiet w momentach pandemii czy klęsk żywiołowych, będących skutkiem tego, że to kobiety wykonują większość prac opiekuńczych i mają większą ekspozycję na wirusy – co obecnie może być szczególnie niepokojące. Perez błyskotliwie mnoży przykłady, wykazując bardzo istotny czynnik, który leży u podstaw tego promęskiego myślenia: rozpatrywanie męskości jako przyjętej normy. Nie bez powodu, gdy mówimy „ludzie”, myślimy mężczyźni i kobiety, opcjonalnie: mężczyźni, ale nie myślimy: kobiety. Podobnie ze słowem „człowiek”: w domyśle kobieta jest tu o wiele bardziej opcjonalna niż mężczyzna.

Co wydaje mi się najciekawsze w tej historii międzypłciowej walki o wpływy? Głęboko zakorzenione stereotypy i sformułowania językowe, z którymi wzrastamy. Jak pisze autorka: „Nie uczono mnie o polityczkach, aktywistkach, pisarkach, artystkach, prawniczkach, prezeskach. Wszyscy, dla których podziw mi wpajano, byli mężczyznami i dlatego w mojej głowie moc, wpływy i ambicja zrównały się z męskością. (…) Byłam nader skora przyjąć myśl, że szefowe są po prostu nadmiernie ambitne”. Ambicja – nieprzyjemne słowo w odniesieniu do kobiet, a przynajmniej dla wielu wciąż pejoratywne. Jak podkreśla autorka, jeśli kobieta chce być uznana za kompetentną, musi pogodzić się z faktem, że nie będzie uznawana za serdeczną. Pomijając zasadność takiego myślenia, największym błędem jest założenie, że kobieta powinna raczej być serdeczna niż skupiona na celu. Wszystko to brzmi jak banały i byłoby dobrze, gdyby były one równie anachroniczne co rysunki w podręcznikach do francuskiego z lat 90., gdzie papa wychodził z teczką w płaszczu do pracy, a maman szykowała się do swojej pracy sekretarki wykonywanej mimochodem po odprowadzeniu dzieci do szkoły.

(Fot. Getty Images)

Podobne artykułyKamala Harris: Najpotężniejsza kobieta świata Susan Devaney  Niestety, teorie o niemiłych prezeskach i predyspozycjach kobiet do prac opiekuńczych, chociaż anachroniczne, nadal są przez niektórych traktowane poważnie i używane jako argument w dyskusji. Klasycznym przykładem jest nierówność w poświęcaniu czasu na życie rodzinne i różnice w podejściu do elastycznego czasu pracy: według przytaczanego przez autorkę badania (Progress of the World’s Women Report z 2015 roku) w Wielkiej Brytanii na pół etatu pracuje 42 proc. kobiet w porównaniu z 11 proc. mężczyzn, a kobiety stanowią trzy czwarte ogółu zatrudnionych w niepełnym wymiarze godzin. „A za taką pracę płaci się mniej od godziny niż w przypadku całego etatu – między innymi dlatego, że rzadkością jest stanowisko wysokiego szczebla dzielone na dwie osoby albo z elastycznym grafikiem. Kobiety lądują na stanowiskach, które choć są poniżej ich kompetencji, to oferują niezbędną im elastyczność. Ale nie godziwą zapłatę” – podsumowuje autorka. Wyrwanie się z tego zaklętego kręgu nie jest łatwe nawet wtedy, gdy kobiety zakładają własne firmy lub start-upy. Te najbardziej obiecujące, technologiczne, są często finansowane ze środków inwestorów wysokiego ryzyka (VC), z których według przytaczanych przez autorkę danych 90 proc. to… I tu zaskoczenie: mężczyźni. Mężczyźni, którzy wspierają się nawzajem i chętniej widzą kobiety w organizacjach charytatywnych niż tych nastawionych na zysk. Zarabianie i ostre negocjacje to przecież antyteza wrodzonej kobietom serdeczności.

(Fot. Getty Images)

To nie jest tylko kwestia równościowych haseł czy faktu, że czasem budząc się w XXI wieku, można się poczuć jak za czasów XIX-wiecznych sufrażystek, które musiały walczyć o prawa wyborcze dla kobiet. Lekceważenie połowy społeczeństwa i spychanie jej na mniej eksponowane kanapy w rogu czy najlepiej do recepcji, podczas gdy przy głównym stole obrad zasiada męskie gremium, oznacza dużą stratę dla świata. W obecnych czasach – trudnych, nasyconych niepokojami społecznymi i bytowymi – potrzeba silnych, ale zarazem empatycznych przywódczyń i przywódców. A cechy dobrych liderów częściej przejawiają właśnie kobiety, jak wynika z badania np. Norweskiej Szkoły Biznesu z 2014 roku: Badanie przeprowadzone na próbie liczącej niemal 3 tys. menedżerów wykazało, że kobiety częściej charakteryzuje pięć ważnych cech menedżera idealnego: stabilność emocjonalna, ekstrawertyzm, otwartość na nowe doświadczenia, sumienność i zgodny charakter. Zgodny nie oznacza potulny – chodzi tu raczej o większą skłonność do kompromisu niż grania na siebie.

Podobne artykułyAlexandria Ocasio-Cortez: Kopciuszek w KongresieAnna KonieczyńskaWielkie zmiany warto zacząć od małych kroków. Brzmi jak złota myśl trzeciorzędnego mówcy motywacyjnego, ale w tym wypadku to prawda. Marginalizowanie kobiet odbywa się na wielu poziomach, ale mnie najbardziej uderzyła tendencja do przerywania kobietom przez mężczyzn. Z badania Uniwersytetu George’a Washingtona z 2017 roku:  wynika, że mężczyźni 33 razy częściej przerywali kobietom, z którymi rozmawiali, niż mężczyznom. Podobnie było podczas debaty prezydenckiej, podczas której Trump przerwał Clinton 51 razy, a ona jemu tylko 17, ponadto prowadzący debatę Matt Lauer również przerywał jej częściej. Tendencja ta wyraża głęboko zakorzenione przekonanie, że kobiety szemrzącym głosem opowiadają sobie o jakichś drobiazgach i swobodnie można ich wypowiedź przewinąć, podczas gdy mężczyźni poruszają ważkie tematy, z których szkoda byłoby uronić słowo. A gdyby to wasze, panowie, wystąpienia przewinąć do napisów końcowych? W sumie powtarzacie się już od dobrych kilku stuleci.

Alicja Wysocka-Świtała
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę