Znaleziono 0 artykułów
23.12.2019

Najciekawsze książki 2019 roku

(Fot. Getty Images)

Zamiast szukać „naj” mijającego roku, dobrze jest nadrobić czytelnicze zaległości, wrócić do klasyki albo do autorki lub autora, których kiedyś lubiliśmy. Podpowiadamy piękne i ważne książki, które ukazały się w minionym roku, ale zachęcamy do osobistych poszukiwań.

Zwyczaje natury

Urszula Zajączkowska, „Patyki, badyle”, wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2019

Poetka i botaniczka Urszula Zajączkowska przyznaje, że jest nadczuła w stosunku do wszystkiego, co żyje. Tak wyostrzona wrażliwość bywa pewnie utrudnieniem na co dzień, ale gdyby nie ona, nie powstałaby książka „Patyki, badyle”.

Zajączkowską fascynuje świat przyrody, nie ten ujarzmiony i podporządkowany człowiekowi, lecz wolny i pnący się własnymi drogami. Bardziej niż do parków z równo przystrzyżonymi klombami ciągnie ją w chaszcze, gdzie są patyki, badyle, rowy, gnicie i rozkład. Autorka patrzy na przydrożny skrzyp czy pokrzywę z czułością, ale też z niezaspokojoną ciekawością badaczki. Szuka odpowiedzi na pytanie o źródło stwarzania się i trwania natury – zagląda do wnętrza roślin, kroi je, nacina i mierzy temperaturę ich ciał.

Lasy, łąki i podwórka są dla niej przestrzenią, w której nieustannie, żywiołowo pleni się życie, przez większość z nas przegapiane. Zajączkowska jest nagradzaną poetką, która tym razem napisała świetne eseje. Poza roślinami bohaterem jej książki jest również język – uważny, pełen szczegółów, zarażający zachwytem nad zdolnościami i pięknem przyrody.

Ciągle mało wiemy o naturze. „Patyki, badyle” dają nam szansę poznania zwyczajów i historii świata, którego jesteśmy częścią, który trwa obok nas i będzie tu dalej, gdy my znikniemy z powierzchni Ziemi z powodu własnych działań lub jakiejś kosmicznej katastrofy.

Głosy kobiet

„Moja dzika koza. Antologia poetek jidysz”, wybór i opracowanie Karolina Szymaniak, Joanna Lisek, Bella Szwarcman-Czarnota, ilustracje Aleksandra Czudżak, wydawnictwo Austeria, Kraków–Budapeszt–Syrakuzy 2019

Pół setki autorek piszących w jidysz, sześć wieków poezji w przekładach kilkunastu tłumaczek (przede wszystkim, tłumacze są tu w mniejszości) – bardzo ciekawa antologia pełna różnorodnych głosów kobiet.

Są wśród nich autorki, o których mogliśmy wcześniej słyszeć – Debora Vogel, Kadia Mołodowska, Anna Margolin czy Irena Klepfisz, ale w tomie znajdziemy też wpis do modlitewnika nastoletniej Geli, która ponad trzy wieki temu pracowała jako zecerka w rodzinnej drukarni w Halle, czy XVII-wieczne modlitwy Sary Bas Tojwim.

Twórczynie antologii podzieliły książkę na kilkanaście działów tematycznych, które przedstawiają kobiece doświadczenie. Fantastyczne jest jego bogactwo – poetki rozmawiają z przodkiniami i z Bogiem, opisują swe relacje z mężczyznami i z innymi kobietami, piszą o chcianej i niechcianej ciąży, o macierzyństwie, dojrzewaniu i starzeniu się ciała, o potrzebie tworzenia i działania, opowiadają o życiu na wsi i w mieście, o przywiązaniu do tradycji lub o jej odrzuceniu.

Tom można czytać od deski do deski albo z doskoku, wyszukiwać wiersze ulubionej autorki lub konkretne tematy. Warto zajrzeć do obszernego wprowadzenia autorstwa Karoliny Szymaniak i do biogramów, które same w sobie tworzą opowieść o losach poetek. Ta książka porusza, wciąga, otwiera przed nami przepastny świat i przyprawia o zawrót głowy.

O wykluczeniu

Didier Eribon „Powrót do Reims”, przeł. Maryna Ochab, wydawnictwo Karakter, Kraków 2019

„Zapiski syna tego kraju” James Baldwin opublikował w 1955 roku, miał już wówczas za sobą debiut powieściowy i klepał biedę. Parę lat później był jednym z najważniejszych amerykańskich pisarzy i znanym działaczem na rzecz ruchu praw obywatelskich. Dziś teksty z „Zapisków syna tego kraju” należą do kanonu amerykańskiego eseju.

Baldwin z przenikliwością obnaża w nich mechanizmy, które przyczyniły się do powstania i utrwalania nierówności między białymi i czarnymi Amerykanami, krytycznie analizuje afroamerykańską literaturę, punktuje hipokryzję liberalnych polityków, wyjaśnia, czemu Afroamerykanów i Afrykanów dzieli przepaść, opowiada o strachu, którego doświadczył we francuskim więzieniu, i o tym, jak pobyt w zaśnieżonej szwajcarskiej wiosce pozwolił mu zrozumieć europejskie korzenie amerykańskiego rasizmu.

James Baldwin „Zapiski syna tego kraju”, przeł. Mikołaj Denderski

Historia Ameryki splata się z jego biografią, w esejach pisarz ukazuje własną wściekłość, walkę o godność, o prawo do bycia pisarzem i pełnoprawnym amerykańskim obywatelem.

Swoją postawą udowadnia, że nawet jeśli wszyscy wokół traktują cię jak ofiarę, to nie oznacza, że się nią stajesz lub że musisz odgrywać jej rolę. Baldwin opowiadał kiedyś, jak podczas jednego ze spotkań w czasie walki o prawa obywatelskie w latach 60. poproszono go niespodziewanie o przemówienie do wiernych w pewnym kościele w Tallahassee. Był stremowany, ale dał radę, a gdy zszedł z ambony, usłyszał, jak jakaś kobieta szepcze do drugiej: „He’s little, but he’s loud!”. Głos Baldwina dziś wciąż brzmi mocno.

(Fot. Getty Images)

Dla Didiera Eribona, który swą głośną autobiograficzną książkę zatytułowaną „Powrót do Reims” opublikował we Francji w 2009 roku, Baldwin jest jednym z ważniejszych autorów. Jako socjolog, filozof i wykładowca Eribon przez lata zajmował się przede wszystkim wykluczeniem i homofobią, której sam jako homoseksualista doświadczył. W pewnej chwili uświadomił sobie, że nigdy nie napisał o wstydzie społecznym, o upokorzeniu z powodu biedy i o niepewności, z którą jako młody chłopak przyjechał z prowincji do Paryża.

Wychowany w robotniczej rodzinie na północnym wschodzie Francji, w „Powrocie do Reims” opisuje czasy dzieciństwa i dorastania na podupadającym osiedlu, kreśli portrety rodziców – robotnika i sprzątaczki, rodziny, od której uciekł i z którą długo nie chciał mieć do czynienia. Pragnie zrozumieć przyczyny wstydu i niechęci, które przez lata rządziły jego życiem. Przełomem okazał się moment, gdy zdał sobie sprawę, że ksenofobia, nieufność do obcych, roszczeniowość, podskórne okrucieństwo, przeciwko którym buntował się i których nienawidził w rodzinnym domu, zostały ukształtowane przez przemocowe mechanizmy świata społecznego, spychające biednych na margines.

Z własnej historii Eribon wyciąga uniwersalne wnioski – podziały klasowe wciąż mają się dobrze, francuska lewica straciła kontakt z ludźmi, których miała reprezentować, i w tym sensie ponosi odpowiedzialność za wzrost popularności skrajnie prawicowych i populistycznych partii, awans społeczny zawsze okupiony jest bólem, wstydem i odcięciem od korzeni. Eribon pisze o Francji, ale jego diagnozy prowokują do zastanowienia się nad kosztami dynamicznego rozwoju, nad tym, o czym sami musieliśmy zapomnieć, aby czuć się dobrze.

Warto czytać Baldwina i Eribona. W odmiennych epokach i na innych kontynentach, w mocnych, osobistych książkach piszą o tym, że czasem ucieczka z domu jest jedyną szansą na uratowanie siebie i paradoksalnie pozwala do tego domu wrócić.

Złożone mikrohistorie

Karolina Kuszyk „Poniemieckie”, wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2019

Jako mała dziewczynka Karolina Kuszyk lubiła jeździć do dziadków, którzy mieszkali w kamienicy na Zakaczawiu w Legnicy. Stary budynek z klatką z kolorowymi szybkami, z piwnicą skrywającą tajemnicze przedmioty z napisami w obcym języku był dużo ciekawszym miejscem zabaw niż zwykły blok, w którym niedaleko mieszkała z rodzicami.

W latach 80. w szkole uczyła się, że Legnica jest pradawnym grodem piastowskim. O przebijających spod tynków niemieckich napisach nikt nie wspominał. „Poniemieckie”, pierwsza książka Kuszyk – germanistki, polonistki i tłumaczki, to echo poznawczego dysonansu, którego jako mała dziewczynka doświadczała na co dzień. Opowiada o życiu w poniemieckich domach, wśród poniemieckich cmentarzy i krajobrazów na ziemiach zachodniej i północnej Polski, znanych po wojnie jako Ziemie Odzyskane.

Nie jest to książka o polsko-niemieckiej traumie, choć trauma wyziera niekiedy z pracowicie zebranych przez autorkę wspomnień i świadectw mieszkańców Szczecina, Wrocławia, Wałbrzycha, Opola, Ełku i wielu innych miast i miasteczek, w których osadnicy po wojnie rozprawiali się lub układali z zastaną obcością. Mówią o zrywaniu tapet, w których czuć oddechy niemieckich mieszkańców, o lęku, że dawni właściciele powrócą, powszechnym szabrowaniu poniemieckiego mienia, ale też radości z poprawy warunków życia, murowanych zadbanych domach, oświetlonych światłem elektrycznym stodołach, o kontaktach z Niemcami.

Jeszcze inaczej brzmią opowieści ich wnuków – ludzi z pokolenia autorki, dla których poniemieckie ślady to już coś przynależnego do zestawu rodzinnych pamiątek. Książka jest pochwałą mikrohistorii – opowieści o przedmiotach i codzienności służą autorce do zadania pytań o naszą tożsamość, którą ukształtowało wieloletnie obcowanie z rzeczami i przestrzeniami po kimś, w tym wypadku po Niemcach, ale przecież nie tylko po nich.

Osnova i opowieści kobiet

Magda Umer "Piekielna nieobecność" (Fot. Materiały prasowe wydawnictwa Osnova)

W przemyśle tkackim słowo „osnowa“ oznacza jeden z dwóch układów nici tworzących tkaninę. Do tkania, w tym przypadku opowieści, nawiązuje nazwa powstałego w mijającym roku, związanego z magazynem „Vogue Polska“, wydawnictwa OsnoVa. Wydawnictwo zadebiutowało albumem zatytułowanym „Punkty zwrotne/Turning Points”, w którym zebrano historie przełomowych momentów w życiu słynnych Polek i Polaków – artystów, pisarzy, aktywistów i społeczników. „Zależy nam, aby nasze publikacje prowokowały do wymiany poglądów, wyrażania opinii, opowiadania własnych historii“ – deklarują twórcy OsnoVy. 


Vincent V. Severski „Christine. Powieść o Krystynie Skarbek” (Fot. Materiały prasowe wydawnictwa Osnova)

Na bohaterki kolejnych trzech książek wybrali kobiety – Virginię Woolf, Krystynę Skarbek oraz Magdę Umer i Zuzannę Łapicką. Słynny esej Woolf „Własny pokój” w przekładzie Agnieszki Graff dopełniają historie sześciu Polek: Magdaleny Cieleckiej, Edyty Bartosiewicz, Joanny Bator, Ewy Woydyłło, Martyny Wojciechowskiej i Katarzyny Kozyry, o których napisały Sylwia Chutnik i Karolina Sulej. W książce „Christine. Powieść o Krystynie Skarbek” Vincent V. Severski odkrywa tejemnice biografii Skarbek – agentki brytyjskiego wywiadu, działającej podczas drugiej wojny światowej pod pseudonimem Christine Granville. Natomiast w wywiadzie-rzece zatytułowanym „Piekielna nieobecność“ Magda Umer opowiada Marcinowi Zaborskiemu o swojej długoletniej przyjaźni ze zmarłą rok temu Zuzanną Łapicką.

Rok Olgi Tokarczuk

Olga Tokarczuk (Fot. Getty Images)

Znajomy opowiadał mi, że jechał niedawno pociągiem z Gdańska do Warszawy i przechodząc przez kolejne wagony w drodze do Warsu w każdym widział Olgę Tokarczuk. Cały pociąg czytał „Księgi Jakubowe” i „Biegunów”. Książek nobliski polecać nie trzeba, ale jej słowa z wykładu noblowskiego mogą zainspirować do literackich poszukiwań.

Olga Tokarczuk mówiła w nim między innymi o tym, że na księgarskich półkach dominują dziś opowieści pierwszoosobowe, „narracje typu: Opowiem ci moją historię, Opowiem ci historię mojej rodziny, ewentualnie Opowiem ci, gdzie byłam”, o tym, że przeżywamy cudze życia i przygody, ale te przeżycia są dziwnie rozczarowujące – tym jednostkowym historiom brak głębszego „parabolicznego wymiaru opowieści”, wymiaru uniwersalnego.

„Życie tworzą wydarzenia, lecz dopiero wtedy, gdy potrafimy je zinterpretować, próbować zrozumieć i nadać im sens, zamieniają się one w doświadczenie” – mówiła noblistka i dowodziła, że tylko literatura może tego aktu usensowienia i scalenia dokonać.

Sięgnijmy więc do fikcji. Zamiast nerwowo wertować listy bestsellerów, warto wrócić do autorki lub autora, których kiedyś lubiliśmy, poszukać starych tekstów w nowych przekładach, nadrobić czytelnicze zaległości, znaleźć coś z klasyki. FOMO (fear of missing out) zamienić na JOMO (joy of missing out) i kupić na przykład „Fikcje” Jorge Luisa Borgesa, „Historie drobnoziarniste” Henry Jamesa albo „Prozy utajone” Franza Kafki. Można też pójść do antykwariatu i tam znaleźć coś wyjątkowego i zupełnie nie na czasie.

Jorge Luis Borges „Fikcje”, tłum. Andrzej Sobol-Jurczykowski i Stanisław Zembrzuski; Henry Jamesa, „Historie drobnoziarniste”, tłum. Barbara Kopeć-Umiastowska; Franz Kafka, „Prozy utajone”, tłum. Łukasz Musiał, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2019

Zofia Zaleska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę