Znaleziono 0 artykułów
28.04.2021

Produkcjami Netfliksa rządzą dobre historie

(Fot. Materiały prasowe)

Chcemy być coraz bliżej widza. Kluczem do dobrej rozrywki jest zrozumienie, co go bawi, wzrusza i angażuje. Stawiamy na uniwersalne historie i niezwykłych bohaterów – mówi Anna Nagler, dyrektor ds. lokalnych seriali oryginalnych w Netflix, w dniu premiery nowego polskiego serialu „Sexify”. 

Jak Netflix wpłynął na zmianę w postrzeganiu telewizji?

Rynek rozrywki rozwija się dynamicznie. Netflix zaczynał od wysyłkowej wypożyczalni DVD w Stanach, dziś jesteśmy serwisem dostarczającym rozrywkę ludziom w 190 krajach na całym świecie. 

(Fot. Materiały prasowe)

Słowo „telewizja” coraz częściej używane jest w kontekście serwisów streamingowych czy internetowych. Cieszę się, że ta część rynku ewoluuje. Możemy pracować z coraz większą liczbą utalentowanych, lokalnych twórców i autorów różnego pochodzenia, płci czy w różnym wieku. Razem z naszymi producentami angażujemy się w opowiadanie treści o lokalnej specyfice, kulturze, emocjach, tradycjach i historii. 

Jak przy tak ogromnym sukcesie nie osiąść na laurach? 

Dążymy do tego, aby nasze produkcje były jak najlepsze. Nieustannie rozbudowujemy ofertę. Zwracamy uwagę na takie zagadnienia, jak różnorodność i równość szans, zarówno na ekranie, jak i za kamerą. Jako pierwsi w branży zdecydowaliśmy się sprawdzić swoją bibliotekę pod kątem reprezentacji różnych grup społecznych i kulturowych w naszych produkcjach. W badaniu wypadliśmy dobrze, ale nie osiadamy na laurach, trzeba się wciąż samodoskonalić. 

Podobne artykułyPolska komedia „Sexify” na NetfliksiePola DąbrowskaChcemy być coraz bliżej naszego widza. Kluczem do dobrej rozrywki jest zrozumienie, co go bawi, wzrusza i angażuje. To, co ma zachęcić widza do poznania danej historii, to niekoniecznie kolejny wybuch czy sensacyjna akcja, a raczej świetnie skonstruowany bohater, tak jak to miało miejsce w przypadku „Gambitu królowej”, gdzie Anya Taylor-Joy wcieliła się w niesamowicie złożoną postać Beth Harmon.

Netflix operuje w 190 krajach na całym świecie. Serial „Sexify” będzie pokazywany wszędzie. Czy międzynarodowy potencjał, to coś, czym kierujecie się na etapie wyłuskiwania projektów?

Liczy się uniwersalna historia. Taka, która zapewni rozrywkę, emocje, dobrze spędzony czas, wzruszenie i dobrą zabawę. 

W „Sexify” zafascynowała nas historia. Ujęła mnie ciepła opowieść o przyjaźni trzech studentek. To jest historia o pewnym egzaminie dojrzałości, teście z dorastania, tego, kim się staję, kim jestem. Historia przyjaźni, ale też historia o otwieraniu się na własną seksualność, zrozumieniu tego, kim jestem jako człowiek, kim jestem jako kobieta. 
Serial otwarcie mówi o seksualności jako normalnej części życia ludzi dorosłych.

(Fot. Materiały prasowe)

Polska ma wizerunek kraju dość konserwatywnego. Jednocześnie Netflix się u nas świetnie ogląda, mimo że są u was obecni – przez lokalnych decydentów niekiedy demonizowani – bohaterowie nieheteronormatywni, trans, filmy o tematyce feministycznej. Czy to znaczy, że Polacy są bardziej liberalni, niż nam się wydaje?

W naszej gamie jest tak dużo różnorodnych tytułów i tematów, że każdy z nas może oglądać to, co chce. Mój Netflix nie jest pani Netfliksem. To, co pani jest proponowane na serwisie, być może nie będzie proponowane mnie czy mojej sąsiadce. W Netflix stawiamy na tę swobodę i komfort, że bez względu na wiek, płeć, poglądy, pochodzenie, okazję czy nastrój, każdy zawsze znajdzie coś dla siebie. 

W jaki sposób Netflix buduje tolerancję i edukuje?

„Nasza planeta” ukazuje piękno Ziemi i świata natury, jednocześnie przestrzegając przed zagrożeniami, które stwarza dla nich ludzkość. „Kajko i Kokosz”, animacja, która łączy przy wspólnym seansie starszych fanów kultowych komiksów i młodszych widzów, przedstawia przygody dwójki przyjaciół, którzy każdego dnia wzajemnie się wspierają. „Sexify” to opowieść o różnym podejściu do seksualności. 

Oprócz tego działamy przez różnego rodzaju projekty, choćby Fundusz na Rzecz Równości Twórczej. Chcemy angażować wszystkie głosy, które chcielibyśmy, żeby zostały usłyszane. Dlatego wspieramy inicjatywy, których celem jest odkrywanie i szkolenie młodych talentów z całego świata.

Netflix przebojem wkroczył na rozdanie Oscarów. Czy jest szansa, żeby polska produkcja powalczyła w tym wyścigu? 

Podobne artykułyNajsmaczniejsze produkcje na NetfliksieJulia WłaszczukJak najbardziej. Tam też decyduje historia. Polskie produkcje już osiągają sukces, np. „Prime Time” doceniony na Sundance. Content is king, a po polsku: historia jest królową. Historia w języku polskim jest kobietą! Niech ta królowa historia będzie tym, co będzie wyróżniać. 

A mamy o czym opowiadać. Polska to kuźnia talentów, inspiracji, niuansów. Jeśli tylko znajdziemy tyle czasu i tyle miejsca, żeby je wszystkie opowiedzieć, na pewno podbiją świat.

Anna Tatarska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę