Znaleziono 0 artykułów
29.11.2018

5 absolwentów warszawskiej ASP, którym warto przyjrzeć się bliżej

Praca Oli Gąsior (Fot. Jędrzej Skajster)

Już w piątek w Centrum Praskim Koneser odbędzie się wernisaż X edycji wystawy „Coming Out” prezentującej najzdolniejszych absolwentów wszystkich wydziałów warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Przedstawiamy sylwetki pięciu młodych artystów, których czeka wielka przyszłość. 

Wystawę „Coming Out” w Centrum Praskim Koneser prezentującą 34 najlepsze dyplomy stołecznej Akademii Sztuk Pięknych będzie można oglądać do 21 grudnia. Inicjatywa otwierania się ASP na świat świętuje w tym roku jubileusz dziesięciolecia. „Dyplom to moment, gdy każdy z absolwentów prezentuje własną wizję sztuki, nowatorskie podejście do projektowania, współczesnych zagadnień konserwacji czy wybranych aspektów historii i teorii sztuki” – tłumaczy w katalogu wystawy istotę „Coming Out” jej pomysłodawca, prof. Paweł Nowak. My spośród 34 najzdolniejszych wybraliśmy piątkę, która zwróciła naszą szczególną uwagę. Młodych artystów zapytaliśmy o ambicje, doświadczenia i marzenia.

Weronika Draus: praca na ciele 

Weronika Draus (Fot. materiały prasowe)

Pozszywane, pozlepiane, zdekonstruowane. Ubrania z kolekcji dyplomowej Weroniki Draus przypominają patchwork. Nie tylko materiałów, wzorów i fasonów, ale także doświadczeń. – W mojej pracy dyplomowej patrzę na ciało jako na przestrzeń, którą zamieszkujemy. Chciałam pokazać, jak w ciele przechodzącym z rąk do rąk, pojawiają się ślady, znamiona i cechy odzwierciedlające osobowość kolejnego lokatora – tłumaczy Draus. „Zasadniczym zagadnieniem w kolekcji jest tożsamość cielesna” – dodaje jej promotor, Thorbjørn Uldam, Duńczyk pracujący w Hiszpanii. 

Kolekcja Weroniki Draus (Fot. Piotr Porębski)
Reklama

Pracą „Spacious Head Available” Draus (rocznik 1993) zamyka swoje studia z projektowania ubioru na Wydziale Wzornictwa. Projektantka jeszcze jako studentka odbyła staż u Alexandra Wanga w Nowym Jorku, otrzymała też nagrodę „Vogue Polska” za najlepszą pracę dyplomową, a jej kolekcje można było zobaczyć na łamach „K Maga”, „Sezonu” i „Zwykłego Życia”. 

Kolekcja Weroniki Draus (Fot. Piotr Porębski)

Jako swoją niezmienną inspirację Draus uznaje „proces powstawania wspomnień”. – Gdy coś wspominamy, przypominamy sobie obraz ukształtowany, gdy ostatni raz o nim myśleliśmy, a nie rzeczywiste zdarzenie z przeszłości – opowiada Draus. W przyszłości planuje skupić się na „tworzeniu mody inkluzywnej i świadomej”. – Istotną kwestią są dla mnie materiały, z których powstają ubrania. Zarówno od strony projektowej, jak i ideologicznej. Jest wiele materiałów, których użycie wiąże się ze stratami dla środowiska, cierpieniem ludzi i zwierząt, a biorąc pod uwagę dostępne na rynku alternatywy i postęp technologiczny, posługiwanie się nimi nie jest konieczne – dopowiada Draus. Już w poniedziałek, zaraz po wernisażu, projektantka rozpocznie staż w Eckhaus Latta, jednej z najgorętszych marek ostatnich kilku sezonów. Czas pokaże, czy na dobre wyfrunie z Warszawy. 

Kolekcja Weroniki Draus (Fot. Piotr Porębski)

Piotr Dudek: podważanie popkultury

Piotr Dudek (Fot. materiały prasowe)

„Dudek News – ilustrowany serwis informacyjny” to „wizualna interpretacja współczesnego szumu informacyjnego”, tłumaczy absolwent Wydziału Grafiki (rocznik 1989). – Codziennie zjadamy informacyjny kebab, który sami sobie ukręcamy. Rośnie w nas potrzeba wypełniania pustki wiadomościami poszatkowanymi, wyrywkowymi, niepotrzebnymi. Nie zagłębiamy się w kontekst, a ślizgamy się po powierzchni – dodaje.

Praca Piotra Dudka (Fot. materiały własne autora)

Dudek, który wcześniej studiował nauki polityczne w Birmingham, jest już twórcą utytułowanym. „Piotr Dudek ma swój świat i zaskakująco konsekwentnie go buduje. Dla mnie to samookreślenie artysty najwyższej próby. Zdarzają się takie talenty i tu mamy tego przykład” – chwali go promotor Lech Majewski. Obrazy i rysunki Dudka znajdują się w kolekcjach prywatnych w kraju i za granicą, można je było też oglądać na wystawach zbiorowych. Dudek za swoje dokonania otrzymał drugą nagrodę w konkursie na spot Legalnej Kultury (współreż. Ania Płonka) na Festiwalu Filmowym w Gdyni w 2015 roku oraz wyróżnienie na drugim Międzynarodowym Triennale Rysunku Studenckiego w Katowicach w 2017 roku. 

Praca Piotra Dudka (Fot. materiały własne autora)

Artysta deklaruje, że „granica między czasem trwania studiów a okresem po ich ukończeniu nie jest wcale taka wyraźna”. – Najbardziej odpowiedzialną drogą jest od początku szukać okazji do samorealizacji, a także promocji własnej pracy, poza obowiązującym programem Akademii. To, co mnie czeka będzie więc jedynie przedłużeniem tego, czego podejmowałem się do tej pory – mówi. Co nie zmienia  faktu, że czuje radość, bo „ma skłonności do dłubania w projekcie w nieskończoność”. – Tutaj wreszcie zadecydowałem, że lepiej się nie da i obroniłem dyplom – mówi. Tak jak w przypadku pozostałych prac, inspiracją do powstania absurdalnych, komiksowych, krzykliwych „Dudek News”, które przypominają dziennik z postapokaliptycznej przyszłości, Metropolis zamieszkałego przez Batmana i Jokera albo faszystowskiego kraju z lat 30., jest „codzienny spektakl, jaki funduje nam rozgadana kultura masowa”. – Ostatnio lubię zapisywać niedokończone nagłówki z portali internetowych. Na przykład: „proboszcz stracił cierpliwość… kliknij, aby przeczytać całość”. Nie chce mi się tej całości czytać. Zamiast tego wolę sam wyobrazić sobie, co takiego mogło proboszcza doprowadzić do wściekłości – mówi Dudek. Oprócz rysunku twórca interesuję się też standupem, więc w przyszłości chciałby stworzyć „dziwaczne Dudek Show”. – Na miarę Monty Pythona! – pół żartem, pół serio zdradza swoje ambicje. A my czekamy na jego wersję filozoficznego „Żywotu Briana”.

Ola Gąsior: czary na scenie

Ola Gąsior (Fot. materiały prasowe)

Absolwentka dwóch wydziałów – Konserwacji i Restauracji Dzieł Sztuki oraz Scenografii swoją pracą dyplomową uczyniła projekt kostiumów i scenografii do opery „Dziecko i czary” Maurice’a Ravela. Gąsior (rocznik 1990) współpracowała już m.in. z Operą Śląską w Bytomiu, Teatrem Dramatycznym m.st. Warszawy, czy  Teatrem Współczesnym we Wrocławiu. Zdobyła też wyróżnienie w konkursie Instytutu Teatralnego im. Z. Raszewskiego za pracę magisterską z zakresu wiedzy o teatrze w 2017 roku. Gąsior wciąż próbuje nowych dziedzin sztuki, przeplata modę i teatr, miesza porządki. – Odczuwam stałą potrzebę poszukiwania, eksperymentowania i nieograniczania się do jednego stylu, czy formy – mówi.

Projekt scenografii Oli Gąsior (Fot. materiały własne autorki)

„Dziecko i czary” to projekt, który czerpie jednocześnie z baśni, wspomnień z dzieciństwa i najstraszniejszych koszmarów. A może to jedno i to samo? – To opera-feeria ukazująca świat przedmiotów i zwierząt oczyma wyobraźni dziecka. W moim projekcie przedstawiam go nie tylko jako groteskowy, ale też tajemniczy i mroczny, niczym z sennego koszmaru – opowiada  o Gąsior swojej pracy. Jej promotorka, dr hab. Dorota Kołodyńska interpretuje ją tak: „Ola Gąsior przedstawiła dzieło Ravela w poetyce surrealizmu. Jej specyficzne bestiarium stanowi integralną część cyklu zmieniających się stopniowo, surrealistycznych właśnie, obrazów scenicznych, kreujących specyficzną logikę spektaklu”. Inspiracje Gąsior tak tutaj, jak i zawsze, oscylują wokół tematów: moda, sztuka, natura. – Kostiumy zwierząt wynikają z analizy fizjonomii owadów w połączeniu z piętnastowiecznym niemieckim strojem militarnym. Z kolei kostiumy przedmiotów powstały na kanwie zjawiska surrealizmu i nawiązującej do niego mody Elsy Schiaparelli, Aleksandra McQueena czy Rei Kawakubo. W scenografii pokoju o dziewiętnastowiecznym charakterze grupy kostiumów tworzą gabinet osobliwości złożony z nieokreślonych faktur i zgeometryzowanych form – tłumaczy.

Imbryk z opery „Dziecko i czary” (Ilustracja: Ola Gąsior)

Swoje poszukiwania chce kontynuować po dyplomie, najchętniej doprowadzając do fuzji, synestezji i harmonii sztuk, wrażeń i zmysłów. – Moje marzenie? Stworzyć indywidualny język teatralny w gronie zaufanych współrealizatorów. Mam na myśli sytuację, gdy reżyser, choreograf, scenograf, reżyser światła i cała reszta mają podobny sposób myślenia i gust estetyczny – tłumaczy. Nie chce się spieszyć, ale życie samo ją dogania. – Po obronie pracy dyplomowej czułam ogromną radość i wzruszenie, ale jednocześnie obawę, czy będę pracować w wymarzonym zawodzie. Ta ostatnia nie trwała długo, bo wpadłam w wir pracy, który nie ma końca – planuje Gąsior. 

Praca Oli Gąsior (Fot. Adam Głowacki)

Michał Majdak: interakcja z przedmiotem

Michał Majdak (Fot. materiały prasowe)

Tafla szkła i olej. Czerń i odbicie światła. Ruch i trwałość. „Kompozycja kinetyczna z olejem” Michała Majdaka to „przemianą formalna, która podobnie jak muzyka, dzieje się w czasie”. – Koncept pracy kinetycznej narodził się podczas studiów nad kompozycją muzyczną – mówi absolwent Wydziału Wzornictwa i Wydziału Rzeźby (rocznik 1991), który studiował także wzornictwo na Leeds Metropolitan University.  Przy pracy dyplomowej wziął na warsztat „Samotność dźwięków” Tomasza Sikorskiego, przedstawiając utwór muzyczny jako rozległe czarne jezioro. – Wraz z narastaniem ilości bodźców dźwiękowych staje się monumentalnym, dominującym dźwiękowym obeliskiem – mówi Majdak. „Instalacja artysty jest zarówno dadaistycznie niegrzeczna, jak i pedantycznie precyzyjna, jest także otwarta na kolejne wcielenia ekspozycyjne. Jej repetywność, oszczędność formy i założony element przypadku sprawiają, że finalnie stała się także (ale tylko także) interpretacją minimalistycznych kompozycji Sikorskiego, unikając powierzchownej ilustracyjności” – pisze o dyplomie promotor Romuald Woźniak. Majdaka, także na przyszłość, najbardziej interesuje rozwój cywilizacji, a także jej związki z naturą, oraz środowiskiem które sama kreuje. – Konstrukcja ludzkiego umysłu jest niezmienna, za to otoczenie ewoluuje, nawarstwiają się nowe sytuacje. Eksploruję tematy pozamaterialnych interakcji z przedmiotami i idące za tym konstrukty umysłowe – mówi artysta.

Praca Michała Majdaka (Fot. materiały własne autora)

Tę pracę traktuje jako otwarcie swojej twórczości. – Czuję że studia pozwoliły mi poznać siebie. Jestem gotowy do własnej działalności i dorosłego życia – mówi. Co dalej? – Chciałbym pracować z robotami. Pasjonuje mnie warstwa ruchu mechaniki i formy, ale także warstwa interakcji psychologiczno-emocjonalnej, relacja z obiektem który nie symuluje życia, a powstał jako naczynie na emocje – tłumaczy

Praca Michała Majdaka (Fot. materiały własne autora)

Weronika Wysocka: sztuka społecznie zaangażowana

Weronika Wysocka (Fot. materiały prasowe)

Absolwentka Wydział Sztuki Mediów (rocznik 1994) oraz Wydziału Filozofii UW zrealizowała projekt „Heavy Grief vs. Sweet Charity” o „satysfakcji i jej braku”. Inspirację, a raczej „punkt zapalny” dla twórczyni performansów, instalacji i wideo stanowi „wynikające z obserwacji świata zdziwienie”. – Dostarcza zarówno rozrywki, jak i złości czy bezsilności – mówi Weronika Wysocka. „W procesie pracy nad dyplomem artystka dokonała ciekawego zwrotu, wychodząc od bardzo zaangażowanego społecznie projektu, który opierał się na analizie rynku i recyklingu przemysłowego odzieży używanej. Realizując dyplom, skierowała swoją uwagę na człowieka. Wybierając na miejsce projektu opuszczony mały zakład rzemieślniczy znajdujący się w trudnej okolicy, zwróciła uwagę na proces zanikania warsztatowej twórczości indywidualnej” – komentuje jej pracę promotor Mirosław Bałka.

Praca Weroniki Wysockiej (Fot. materiały  własne autorki)

Po dyplomie Wysocka zbiera fundusze na realizację drugiej części filmu „Gdzie kończą się wszystkie problemy”, który chce nagrać na największym targu odzieży używanej w Nairobi. – Choć staram się myśleć długoterminowo i dokładnie planować pracę nad nowymi projektami, to decyzja o dalszym rozwoju kariery artystycznej wiąże się z permanentnym poczuciem niestabilności (psychicznej, życiowej, czasowej, finansowej). Towarzysząca mi już na etapie studiów na Akademii niepewność, sprawiła, że teraz czuję się silniejsza w obliczu niezaplanowanych zmian czy braku standardowej ścieżki rozwoju kariery. Dziś wiem, co mnie w najbliższym czasie czeka, choć to się zawsze może szybko zmienić. Staram się skupić na procesie i czerpać z niego przyjemność, zamiast patrzeć w przyszłość na jego rezultaty – deklaruje artystka. 

Praca Weroniki Wysockiej (Fot. materiały  własne autorki)

 

Anna Konieczyńska
Reklama
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę