Znaleziono 0 artykułów
23.01.2019

Justyna Kopińska: Wielkie piękno

Justyna Kopińska (Fot. Zuza Krajewska)

W grupie zawsze znajdzie się osoba, która ma potrzebę mówienia o tym, jak bardzo się poświęca. I że wszystkie sfery jej życia funkcjonują w idealnej harmonii. Dla ludzi ważne jest, by imponować innym. A przecież wszyscy stoimy na krawędzi rozpaczy, więc możemy tylko dotrzymywać sobie towarzystwa i się zabawiać.

Spotkanie przyjaciół. Jedna z kobiet wypomina koledze, że napisał tylko jedną książkę. Od tego czasu właściwie niewiele zrobił. Nie ma też dzieci, podobnie jak wiele osób w tym gronie. Jej zdaniem, marnują życie. Przechwala się. Opowiada o swojej działalności społecznej, partnerze, dzieciach, książkach, które napisała. – Mam 53 lata, upadałam, wstawałam i sporo się nauczyłam – podsumowuje. – Nareszcie zamilkliście – dodaje.

Pisarz, do którego skierowane były słowa krytyki, mówi:

– Lubimy cię i nie chcemy się nad tobą znęcać. Ale za takimi ostrymi sądami kryją się słabość i kłamstwo. My zamiast kłamać, mówimy o wszystkim i o niczym. Nie chcemy się mierzyć z własną miernością.

– Jakie kłamstwa? Mówiłam prawdę. Co to za kłamstwa i słabości? – odpowiada ona.

Mężczyzna nie chce już komentować jej słów. Ale ona nalega.

– Sama tego chciałaś – mówi. – Większość ludzi pamięta inne twoje zaangażowanie, wcale nie to społeczne. Realizowało się w toaletach. Napisałaś historię partii, bo byłaś kochanką jej lidera. Twoje powieści dotowane przez partię i recenzowane w partyjnych gazetkach to śmieci. Chociaż nie twierdzę, że moja była lepsza. A twój związek? Twój mąż kocha Giordano. Wszyscy o tym wiedzą. Poświęcenie dla dzieci? Całe dnie pracujesz w telewizji, wieczorami wychodzisz. Z dziećmi nie przebywasz nawet podczas urlopu. Masz kamerdynera, kelnera, kucharza i trzy opiekunki. Gdzie to poświęcenie? To są właśnie te kłamstwa i słabości. Masz 53 lata i zmarnowane życie. Tak jak my. Zamiast prawić nam morały, spójrz na nas ze współczuciem. Wszyscy stoimy na krawędzi rozpaczy. Możemy tylko dotrzymywać sobie towarzystwa i się zabawiać.

Kadr z filmu "Wielkie piękno" (Fot. East News)

To scena z jednego z moich ukochanych filmów „Wielkie piękno”. Osoby, które najlepiej radzą sobie z życiem, zwykle wiedzą, jak bardzo są żałosne. Ci, którzy traktują siebie bardzo poważnie, idealizują swój związek, dzieci, firmy, sztukę. Ta scena właściwie mogłaby się wydarzyć w wielu różnych gronach. Zawsze znajdzie się osoba, która ma potrzebę mówienia o tym, jak bardzo się poświęca. I że wszystkie sfery jej życia funkcjonują w idealnej harmonii.

Rok temu pisałam o rozmowie w pociągu Warszawa-Szczecin. Konduktor prosi pana przede mną o bilet i dokument.

Może być dowód? – pyta uprzejmie pan.

Oczywiście, zwykle ludzie pokazują dowód, gdy jadą sami – odpowiada konduktor.

A jak z kimś? – dopytuje pasażer.

To zależy – odpowiada konduktor z miną człowieka posiadającego głęboką wiedzę o ludziach. – Jeśli jadą z kobietą, to zwykle pokazują legitymacje poselskie, karty prezesa i tym podobne. A jak z kolegą, to na przykład karty członkowskie do klubu golfowego, książeczkę żeglarską. Jeden pan to nawet akt własności nowego mieszkania okazał.

I akceptuje pan to wszystko?

Dokument musi być ze zdjęciem, więc książeczka żeglarska jest okej, ale aktu własności nie zaakceptowałem. Natomiast powiedziałem: „Gratuluję mieszkania!”. Bo co mi szkodzi. Dla ludzi jest ważne, by imponować innym.

Zdanie konduktora: „Bo co mi szkodzi. Dla ludzi jest ważne, by imponować innym” oraz wypowiedź bohatera filmu: „Zamiast prawić nam morały, spójrz na nas ze współczuciem. Wszyscy stoimy na krawędzi rozpaczy. Możemy tylko dotrzymywać sobie towarzystwa i się zabawiać” mogą być odpowiedzią na to, jak ‒ choć przez chwilę ‒ zobaczyć „wielkie piękno”.

Następnego dnia wracam do Warszawy. Obok siedzi młody chłopak z piękną dziewczyną. Podchodzi konduktor. Chłopak podaje bilet i mówi:

 Niestety, zapomniałem legitymacji. Ale mam książkę z pieczątką mojej szkoły.

Szybkim ruchem wyciąga „Mistrza i Małgorzatę”.

Kontakt z autorką przez stronę www.justynakopinska.pl

Okładki książek Justyny Kopińskiej (Fot. Materiały prasowe)

 

Justyna Kopińska
Komentarze (1)

Kam Werner
Kam Werner23.01.2019, 12:12
Oglądałem film Wielkie Piękno kilka razy, ten film będzie moją miłością już do końca życia.
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę