Znaleziono 0 artykułów
11.04.2018

Justyna Kopińska: Muszę kończyć

Justyna Kopińska (Fot. Zuza Krajewska)

Jest tylko jedna grupa ludzi, która wkurza mnie bardziej od nadętych intelektualistów. To lizusy, którzy nadętych intelektualistów stawiają na piedestale. W ich głosie słychać, że już podzielili ludzi na tych „oświeconych” i resztę – głupią masę.

Jakiś czas temu miałam zrobić tzw. follow up, czyli krótki tekst, nawiązujący do jednego z moich reportaży – rozmowę z sędzią, który jest także profesorem. Zadzwoniłam do jego asystentki i przedstawicielki jednej z organizacji naukowych w Polsce.

– Pan profesor to wybitny naukowiec – oznajmiła od razu.

Świetnie. Dlatego będzie dobrym rozmówcą.

– Pani nie rozumie. To jest tak wybitny człowiek, że nawet gdyby prezydent Obama czy Angela Merkel do niego dzwonili, nie wiem, czy by odebrał. Na pewno nie zrobiłoby to na nim wrażenia.

– Aha. Czy mogłaby pani podać mi numer telefonu profesora? Zapytam, czy zgodzi się na rozmowę.

– Właśnie tłumaczę, że tak wybitna postać nie odbiera telefonów od wszystkich. Proszę wysłać mail do mnie. Ja przekażę profesorowi. Może odpisze, a może nie.

Podziękowałam za rozmowę. Skontaktowałam się z innym sędzią, prosząc o numer telefonu jego kolegi, czyli owej sławy. Zadzwoniłam. Profesor był bardzo uprzejmy. Z przyczyn zawodowych nie mógł udzielić wywiadu akurat na ten temat, ale od razu zaznaczył, że chętnie napisze komentarze do moich reportaży w przyszłości. Powiedział kilka bardzo miłych komplementów i prosił o pozostanie w kontakcie telefonicznym.

Następnego dnia dzwoni telefon od jego asystentki, która prawie krzyczy:

Okładka najnowszej książki Justyny Kopińskiej "Z nienawiści do kobiet"

Pani Justyno! Czy mogę wiedzieć, skąd wzięła pani unikatowy numer profesora!?

– Nie może pani.

– Pani sobie nawet nie wyobraża, co pani narobiła. Nie rozumie pani jak ważną osobistością jest profesor! Jest tak ważny, że…

– …nawet gdyby Obama dzwonił, to by nie odebrał – jeszcze chyba liczyłam, że ją rozśmieszę.

– Właśnie! – oznajmiła z pełnym przekonaniem.

– Ale profesor był zadowolony z rozmowy. Nawet zachęcał, żebym dzwoniła w przyszłości.

– Bo profesor to wyjątkowo miły i kulturalny człowiek. On przecież tego nie powie, ale swoje pomyśli!

– Skoro zamiast odłożyć telefon, zachęca mnie do kontaktu, a do pani ma pretensje, to może i jest wybitnym profesorem, ale na pewno nie jest fajnym facetem.

I nagle taki oddech w słuchawce, jakby ktoś ogromny balon przebił.

– Pan profesor jest bardzo fajnym człowiekiem. On nie miał żadnych pretensji!

– To po co pani dzwoni?

– Pani Justyno, nie chodzi o to, abyśmy się przekomarzały, tylko wypracowały standardy komunikacji z ważnymi ludźmi na przyszłość!

– Proszę się nie obawiać. Już nigdy więcej do państwa nie zadzwonię.

Rozłączyłam się.

Zapisałam sobie numer jako „Dziwna Pani. Nie odbierać”.

Po kilku telefonach zadzwoniła z innego numeru.

– Pani Justyno, proszę obiecać, że będzie pani do nas dzwonić. A my będziemy dzwonić do pani. Mam dla pani niespodziankę, by załagodzić sytuację, sprawa, która zainteresuje wszystkich Polaków! Najnowsze badania o narkotykach. Właściwie to jest gotowy artykuł. Można wrzucać na stronę.

– Ale my nie dajemy gotowych artykułów. W „Dużym Formacie” piszemy reportaże, czyli jedziemy do bohatera, rozmawiamy, robimy dokumentację, sprawdzamy wiele wątków.

– Rozumiem, czyli takie dziennikarstwo w starym stylu.

– Muszę kończyć.

– Pani Justyno, nie kończmy rozmowy w ten sposób. Będę w przyszłym tygodniu w Agorze, to może spotkamy się w pani dziale?

– Ale mnie nie będzie!

– Pani Justyno, przecież ja jeszcze nie powiedziałam, w który dzień przyjdę.

– To uznajmy, że wszystko jest w porządku. Tylko błagam, niech pani mnie nie szuka w redakcji.

Zanim naciskany przeze mnie czerwony przycisk wreszcie zaczął działać, zdążyłam usłyszeć:

– Pani Justyno, cieszę się, że wypracowałyśmy odpowiedni sposób komunikacji. Pani będzie dzwonić do nas, a my do pani. Będziemy też przysłać pani unikatowe badania wybitnych osobistości…

A ta historia nauczyła mnie jednego – gdy słyszę pełne zachwytów skowyty nad wybitnością umysłu kolejnych profesorów, to odkładam słuchawkę i jadę oddać głos tym, którzy na co dzień go nie mają. Zwykle wiedzą i rozumieją znacznie więcej.

Kontakt z autorką przez stronę www.justynakopinska.pl

Justyna Kopińska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę