Znaleziono 0 artykułów
11.06.2019

Kora nieoczywista

(Fot. Tomek Sikora)

Niewyraźna, poruszona, skrzywiona. Na wystawie „Kora” w warszawskiej NEY Gallery & Prints pokazane zostaną niepublikowane dotąd, pozornie nieudane, odrzucone przez nią samą zdjęcia ikony polskiej muzyki wykonane przez najlepszych polskich fotografów – Tadeusza Rolkego, Tomka Sikorę czy Jacka Porembę. 

Już od lat 80. była jedną z najchętniej fotografowanych polskich gwiazd. Zdjęcia robili jej najlepsi, prześcigając się w odkrywaniu nowych twarzy artystki. Ona sama była perfekcjonistką, odważnie kreującą własny wizerunek, więc uwiecznianie jej w kadrach stanowiło nie lada wyzwanie.

(Fot. Andrzej Świetlik)

– Robienie zdjęć komuś takiemu jak Kora zawsze jest pewnym kontraktem. Ustępowaniem z racji obu stron, poszukiwaniem modelu, który zadowoliłby i fotografa, i artystę. Podczas tego procesu powstaje mnóstwo materiału, który zostaje odrzucony. Oglądając dziesiątki zdjęć, które robiono Korze podczas całej jej kariery, stwierdziliśmy, że może warto pokazać coś innego. Zaprezentować Korę na zdjęciach, których ona nie lubiła. Bo z tego kosmosu zdjęć odrzuconych, skreślonych czerwonym markerem, wyłania się sposób, w jaki artystka widziała samą siebie – tłumaczy Andrzej Wajs, kurator wystawy „Kora” prezentowanej w warszawskiej NEY Gallery & Prints, który wspólnie z Kamilem Sipowiczem przygotował wybór zdjęć. To on zaproponował, by pokazać Korę w sposób nieoczywisty. Wybrać zdjęcia, na których nie jest gwiazdą z okładki. – W przestrzeni publicznej funkcjonuje mnóstwo wizerunków Kory, które można nazwać ikonicznymi. To zdjęcia ikony popu, artystki, która mówi: „Jestem boginią, władam tłumami”. Kora była bardzo przywiązana do swojego wizerunku. Wszystkie gwiazdy to mają. Do końca pozostała samoafirmującą się rzeźbą. Nie pozwalała sobie mieć skazy. My postanowiliśmy ten wizerunek przełamać – tłumaczy Wajs, a Kamil Sipowicz dodaje: – Zdecydowaliśmy się odnaleźć te zdjęcia, na których Kora może nas zaskoczyć. A przecież zaskakiwanie było częścią jej istoty.

Na wystawie będzie można zobaczyć kilkadziesiąt fotografii, a także „odpady robocze”: pokreślone stykówki, prześwietlone negatywy, jak również zdjęcia, na których Kory nawet nie widać. – To dokumentacja procesu. Tego, jak trzeba się było namęczyć, żeby ją sfotografować – śmieje się Wajs. 

(Fot. Tadeusz Rolke)

Najstarsze są robione na początku lat 80. niepublikowane do tej pory zdjęcia Tadeusza Rolkego. Poza tym w NEY Gallery & Prints zostaną pokazane także prace Andrzeja Świetlika, Tomka Sikory, Jacka Poremby, Andrzeja Tyszki czy Woody'ego Ochnio. Jest też fragment niezbyt udanej sesji dla „Playboya”, zdjęcia, na których Kora się wygłupia. – Ona nie lubiła pewnych zdjęć, które dla mnie są zachwycające. Na niektórych jest po prostu brzydka, niezgrabna. Ale w tym sensie, w jakim brzydki jest każdy, kto jest zmęczony, złapany w ruchu – tłumaczy Wajs. Na wystawie nie zabraknie także zdjęć z ostatnich lat życia Kory. – Te ostatnie obrazy to dokument jej odchodzenia. Chociaż zawsze się uśmiechała, na zdjęciach widać, że przechodzi w cień – opowiada kurator wystawy.

(Fot. Jacek Poremba)

Pokazane w NEY Gallery & Print zdjęcia to także autoportret fotografów gwiazdy. Ich próba zmierzenia się z silną osobowością wokalistki Manaamu. – Musieliśmy ich przekonać do naszych wyborów. Do tego, że nie tylko „ładne” zdjęcia są ważne. Te fotografie, które pokazujemy, nie mogły pójść na okładki, bo Kora nie czuła się na nich gwiazdą, ale to wciąż świetne zdjęcia – tłumaczy Wajs. Czy to oznacza, że na nieidealnych zdjęciach Kora jest bardziej prawdziwa? – Nie. Jej naturą było być gwiazdą. Nie musiała nikomu niczego udowadniać. Miała fabryczne logo lamparcicy, drapieżnej supergwiazdy, ale była w tym bardzo prawdziwa. Ona była ostrą dziewczyną – zapewnia Andrzej Wajs. Gdy rozmawiamy o koncepcie wystawy, nasuwa się pytanie, czy wypada pokazywać fotografie, które zostały odrzucone. – To nie są zdjęcia, które w jakikolwiek sposób uwłaczają Korze – zapewnia Wajs. – Pokazują po prostu ten fragment gamy kolorystycznej, który jej umknął. 

Wernisaż odbędzie się 14 czerwca 2019 roku o godzinie 19:30.

Wystawa będzie czynna do 28 lipca 2019 roku.

Kuratorem wystawy jest Andrzej Wajs.

Wystawa jest organizowana przy współpracy z Kamilem Sipowiczem.

NEY Gallery & Prints, Warszawa, ul. Spokojna 5.

Organizator wystawy NEY Gallery & Prints

Wstęp wolny.

Sylwia Kawalerowicz
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę