Znaleziono 0 artykułów
09.11.2021

Kulinarne trendy, które wracają po latach

(Fot. Getty Images)

W kuchni, jak w świecie mody, nieustannie odgrzewane są kotlety. Trendy, które po pięciu minutach sławy przygasły, po latach wracają na kulinarne salony, w odświeżonej formie albo nawet nie. 

Gdy przyjrzeć się temu, co ponownie wywołuje ekscytację, można dojść do wniosku, że zatęskniliśmy za fikuśnością lat 70. Dania i kulinarne artefakty, które jeszcze niedawno uchodziły za obciachowe, zyskują drugą młodość. Pojawią się na platformach społecznościowych – zaczynają zazwyczaj na TikToku, a kończą w na naszych stołach i talerzach.

Fondue. Słaby żart czy grzeszna przyjemność?

(Fot. Getty Images)

W latach 70. żadna impreza nie mogła się obyć bez kociołka fondue, dania wywodzącego się z pogranicza francusko-szwajcarskich Alp. To bulgocząca kombinacja kilku rodzajów sera i białego wytrawnego wina, w której zanurza się kawałki chrupiącego chleba. Potrawa, której prawdopodobnie nikt o zdrowych zmysłach nie potrafi się oprzeć. 

W Polsce znacznie większą popularnością cieszyła się słodka wersja fondue – fontanna czekoladowa i skąpane w niej truskawki. Swego czasu był to hit imprez weselnych. I przyczyna wielu brunatnych plam na białych koszulach. 

Nie wiem, czy angielskie słowo cheesy ma coś wspólnego z fondue, ale miałoby to sens. Oznacza ono coś hojnie serowego, ale i w złym guście. Ostatnio jednak zaszły zmiany. W internecie zaczęły pojawiać się przepisy na nowoczesną reinterpretację fondue, a „The Independent” nazwał je „najwyższą formą serowego kultu”. 

1970 r. (Fot. Getty Images)

Restauracje nie pozostają w tyle. Tegorocznym przebojem Instagrama są zdjęcia wnętrz niedawno otwartej w Warszawie Palomy Inn, sięgającej garściami do trendów retro. Największą atrakcją lokalu (oprócz wystroju w aksamitnie zielonych barwach) jest serowy kociołek leniwie pyrkający nad małym palnikiem, ustawiany na stołach chętnych doznania serowej ekstazy. Goście, zanurzając w nim oliwną focaccię, młode ziemniaki, surowe warzywa i rześkie kiszonki, mruczą z zadowolenia. 

Lody włoskie gourmet 

(Fot. Getty Images)

Mama nigdy nie pozwalała mi jeść lodów włoskich, które kusząco i zgrabnie lądowały do rożka wprost z maszyny. Uważała, że to sama chemia i mleko w proszku. Pewnie miała rację. Jednak soft serve (ich angielska nazwa) właśnie przeżywają rzemieślniczy renesans, pojawiając się w najmodniejszych lokalach na całym świecie w wersji gourmet. W berlińskiej knajpie Frieda przygotowane są z niepasteryzowanego, organicznego mleka i podawane z karmelem kombu albo ze świeżym yuzu i organiczną wanilią z Ugandy. Zamiast do rożka wyciskane są do metalowego pucharka retro, który aż się prosi o zdjęcie. 

Na polskim podwórku też coś dzieje się w tej sprawie. W sezonie letnim rzemieślnicze lody włoskie w wersji hedonistycznej sprzedaje bielańska piekarnia DEJ. Lody śmietankowe serwowane są z konfiturą morelowo-rozmarynową i maślaną kruszonką. Z moich obserwacji wynika, że mamy chętnie kupują je swoim pociechom. Mali szczęściarze!

Mikrofala. Wróg i przyjaciel człowieka numer jeden 

1985 r Kalifornia (Fot. Barry King/Liaison)

Wystarczyło jedno słowo „bogini domowego ogniska” Nigelli Lawson, aby mikrofala poszła w wiral, przy okazji zmywając z siebie zły PR (rakotwórczość mikrofali to mit). Kucharka w swoim programie kulinarnym „Cook, Eat, Repeat” na BBC nonszalancko poinstruowała, przekręcając nieco wymowę, że podgrzała mleko do ziemniaczanego puree w „mikro-ła-wé”. Po premierze odcinka w 2020 roku social media i media tradycyjne potraktowały to jako świetny żart i rozpuściły wici. Chwyciło do tego stopnia, że Ikea wypuściła nawet reklamę mikrofali, nazywając ją „meekro wahvé, milk warmer”. Komunikat pozostał jasny: jedna z najsłynniejszych kucharek na świecie używa mikrofali, więc nigdy nie było to bardziej fancy

 

Jednak mikrofala potrzebowała jeszcze chwili, by wrócić na dobre. Stało się to 21 września 2021. Amerykańska lifestylowa influencerka, Emily Mariko, wrzuciła na TikToka film ASMR, w którym przygotowuje obiad. A w zasadzie podgrzewa. Rozgniata widelcem upieczonego łososia, dodaje ryż i kostkę lodu (też zadałem sobie pytanie dlaczego; okazało się, że chroni to ryż przed wyschnięciem), przykrywa papierem do pieczenia i wkłada na chwilę do mikrofali. Później miesza z majonezem, sosem sojowym, srirachą i kimchi. Zjada, zawijając danie w płaty nori. 

@emilymariko

Best lunch of the week!

♬ original sound - Emily Mariko

Internauci oszaleli. W zaledwie półtora miesiąca film obejrzało 72,5 miliona osób, czyniąc z Mariko jedną z najgorętszych nazwisk TikToka. Danie nie wygląda specjalnie apetycznie, więc można zastanawiać się, co jest powodem sukcesu. Jak zauważają „Buzzfeed” i „The Cut”, kluczem jest odświeżająca normalność zdrowego odżywiania Emily. W końcu, która influenerka wellness odgrzewała wcześniej danie w mikrofali i polewała je majonezem? Od teraz jest to w modzie. 

Książki kucharskie: Wąska specjalizacja 

(Fot. Getty Images)

Zdaje się, że pokolenie milenialsów zdobyło już podstawową wiedzę o gotowaniu. Generyczne książki kucharskie zaczynają ustępować specjalistycznym. Pizza na zakwasie, ciasta z blaszki o wymiarach 20 x 20 cm, a może ramen? Na każdy z tych tematów można napisać opasłą publikację, o czym dobrze pamiętają nasi rodzice i dziadkowie, którzy w kredensach skrywają książki kucharskie typu „100 dań z kurczakiem” albo „201 receptur na pyszne zupy”. 

Takie książki coraz lepiej radzą sobie teraz na rynku. W USA status bestsellera zdobyła niedawno książka autorstwa Yossy Arefi „Snacking Cakes” o ciastach do podjadania. W Polsce Mateo Zielonka wydał książkę „Pastaman”, w której zdradza, jak zrobić mistrzowski makaron. W „Ziemniaku” pióra Zofii i Katarzyny Pilitowskich wszystkie przepisy opierają się na kartoflach. Na liście najchętniej kupowanych książek kucharskich w Polsce nieustanie dobrze radzi sobie seria Malwiny Bareły o lunchboxach. 

Zdaje się, że wkrótce będziemy mistrzami przetwórstwa każdego składnika w każdym możliwym zakresie. 

A potem od nowa. 

Temat przewodni listopadowego wydania „Vogue Polska” to vintage i fascynacja modą minionych dekad. Nowy numer można kupić w salonach prasowych i na Vogue.pl.

Michał Korkosz/Rozkoszny
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę