Znaleziono 0 artykułów
28.10.2019

Najbardziej skuteczne kremy

Kulisy pokazu Christophera Kane'a na sezon jesień-zima 2019 (Fot. ImaxTree)

Choć kosmetyki mają coraz bardziej skomplikowane składy, wciąż powraca podstawowe pytanie o to, czy naprawdę działają. Ekspertów pytamy o to, na co warto zwrócić uwagę przy wyborze produktów nowej generacji.

Naturalne ekstrakty, składniki aktywne sprawdzone w medycynie estetycznej i nagradzane Noblem nośniki. Nie wystarczy dziś zmieszać fazy tłuszczowej z wodną, żeby stworzyć krem. Potrzeba też dobrej receptury, odpowiednich promotorów przenikania i technologii. Nawet jeśli produkt powstaje z naturalnych komponentów, bez nowoczesnych sposobów łączenia składników nie może być skuteczny. 

(Fot. Materiały prasowe)

Dobry skład

Wybierając krem, mydło czy szampon, coraz częściej unikamy tych z parabenami, siarczanami i niektórymi konserwantami w składzie. Nie wiemy jednak wciąż, jaki wpływ substancje chemiczne mają na naszą skórę. 

Niewiele kosmetyków może się pochwalić krótką listą INCI. Większość z nich ma powyżej 20–30, a nawet 40 składników, w tym konserwantów. Co prawda podanych w małej ilości, ale przy tak ogromnej liczbie komponentów chemicznych mogą one wywołać podrażnienie skóry lub alergie kontaktowe. Gdy jeden z kilku konserwantów wywoła reakcję, wszystkie pozostałe również mogą zadziałać na skórę drażniąco, szczególnie te podobne chemicznie. Dlatego w przypadku cer problematycznych i wrażliwych podstawą wybierania produktów, które nie szkodzą, jest krótka lista składników – tłumaczy dr n. med. Ewa Chlebus, specjalistka dermatolog. 

Chlebus wraz z chemikiem Kajetanem Dąbrową opracowali Recepturę R-01 Dr Chlebus, czyli bezwodny preparat z retinolem (o działaniu odmładzającym), złożony z siedmiu komponentów, który jest konserwowany tylko jedną substancją. To przełom na rynku kosmetycznym, zwłaszcza dla cer problematycznych i wrażliwych. Retinol wygładza zmarszczki, zapobiega powstawaniu zmian trądzikowych i wyrównuje koloryt naskórka. Takie substancje jak witamina A zostały dokładnie przebadane w medycynie estetycznej i dermatologii, więc ich skuteczność nie podlega dyskusji. Z podobnego założenia wychodzi założyciel marki z Singapuru, Allies of Skin, dostępnej w Sephorze.

(Fot. Materiały prasowe)

Dlaczego nasze kosmetyki działają? Wybieramy klinicznie przetestowane i sprawdzone pod kątem skuteczności składniki – witaminę C, retinol, kwas hialuronowy, przeciwutleniacze, kwas migdałowy (kwas przyszłości, najłagodniejszy, a jednak skuteczny w odmładzaniu). Mamy w Allies of Skin 35–55 procent koncentracji składników aktywnych i bardzo niewiele konserwantów. Substancje aktywne podajemy w odpowiednich stężeniach. I nie dodajemy wypełniaczy, takich jak alkohol, oleje mineralne czy inne substancje, które nic dobrego nie wnoszą, a mogą obciążać skórę i zmniejszyć działanie składników aktywnych. Skóra jest organem i absorbuje wszystko w bardzo szybkim tempie, dlatego nasza lista INCI jest transparentna – mówi Nick Travis, założyciel Allies of Skin i biotechnolog. 

Składu nie ukrywają także twórcy nowej marki Phlov by Anna Lewandowska. Na opakowaniach Phlov komponenty kosmetyczne są opisane po polsku, ułatwiając użytkownikowi życie. Zwłaszcza osobom uczulonym lub podatnym na alergie kontaktowe. 

(Fot. Materiały prasowe)

Potrzebne nośniki

Drugim ważnym zagadnieniem jest to, czy aktywne składniki pozostają na powierzchni, czy przenikają przez warstwę rogową naskórka. Ta z założenia nie powinna przepuszczać żadnych substancji, by skóra zachowała swoją rolę płaszcza ochronnego dla organów wewnętrznych. 

Skóra chroni organizm przed światem zewnętrznym, zanieczyszczeniami środowiska, promieniowaniem, wolnymi rodnikami czy substancjami chemicznymi, które są dla niego obce. Zabezpiecza też przed odparowywaniem wody. Ochrona to pierwotna funkcja skóry. Dlatego jej zewnętrzna warstwa – warstwa rogowa naskórka – ma bardzo uporządkowaną, precyzyjną budowę. Aby bez jej niszczenia dostarczyć głębiej substancje aktywne, należy zapakować je w nośniki. W kosmetykach stosuje się m.in. liposomy, ale badania pokazują, że niestety mają za duże rozmiary, żeby przetransportować substancje w nich zamknięte głębiej do skóry. My w naszych kosmetykach Yonelle stosujemy Nanodyski™, nośniki, które mają kształt spłaszczonego krążka o bardzo małych wymiarach umożliwiających głębsze wnikanie. Nanodyski™ przeciskają się przez warstwę rogową do głębszych warstw i tam uwalniają składniki aktywne, które już bez trudu mogą dotrzeć do miejsca swojego działania w skórze. Ale to nie wszystkie możliwości. Aby poprawić przenikanie, stosujemy też mikronakłuwanie, które zwiększa je nawet tysiąckrotnie. W tym sezonie wprowadziliśmy Krem z Mezoigłami, które stymulują skórę w głębszych warstwach. Działają jak zabieg medycyny estetycznej – wyjaśnia dr n. chem. Małgorzata Chełkowska współwłaścicielka Yonelle.

Mikroskopijnej wielkości igiełki mineralne o gładkiej jak szkło powierzchni są niewidoczne gołym okiem i zanurzone wewnątrz aktywnej bazy kuracji Medifusion. Wywołują mikroskopijne uszkodzenia, które dają sygnał biologiczny skórze do uruchomienia procesów regeneracji. Komórki skóry produkują kolagen i elastynę, a w efekcie zwiększają się jędrność i elastyczność. Mezoigły dają odczucie kłucia, wyczuwalne już podczas nakładania na skórę (a przypominają się przez ok. 48 godzin podczas dotykania skóry, mycia twarzy czy aplikacji kremu). W Allies of Skin też działa system zwiększający penetrację naskórka, który popycha składniki w głąb. Dzięki temu nie pozostają na powierzchni skóry. Dla marki z Singapuru liczy się także pH produktu. Jeśli kwas w nim użyty ma być skuteczny, musi mieć pH 2,5–2,8 (nie potrzeba wówczas stosować toniku, żeby zwiększyć penetrację przeznaskórkową). Ciekawie do kwestii nośników podchodzi także Phlov.

W kosmetykach Phlov używamy wielu substancji, które zwiększają skuteczność działania naszych produktów: kwas hialuronowy małocząsteczkowy i ultramałocząsteczkowy, sfermentowane surowce (które mają większą przenikalność niż zwykłe). Wykorzystujemy także kwasy owocowe i naturalne ekstrakty, dzięki czemu proces keratynizacji [złuszczania – przyp. red.] i regeneracji naskórka jest przyspieszony, a penetracja składników aktywnych głębsza. Stosujemy także mikroliposomy i biopeptydy, więc mamy szerokie spektrum możliwości, aby nasze superskładniki nie pozostały wyłącznie na powierzchni skóry

(Fot. Materiały prasowe)

mówi Anna Lewandowska.

 

Eko czy techno?

Skoro wiadomo już, że liczą się przebadane substancje, transparentny skład i krótka lista INCI, a także nieszkodliwe dla skóry konserwanty oraz promotory przenikania, pozostaje jeszcze jedno pytanie. Co wybrać: ekologię czy technologię?

Nasze kosmetyki to mariaż mocy roślin i technologii. Użyliśmy zaawansowanych i opatentowanych składników aktywnych, otrzymywanych metodami, które pozwoliły na wydobycie z nich maksimum właściwości. Przy tworzeniu produktów zainspirowały nas również odkrycia z dziedziny psychodermatologii, które mówią o bezpośrednim powiązaniu naszego stanu emocjonalnego z kondycją skóry. Dlatego uważamy, że dla pełnego działania kosmetyków mają znaczenie nie tylko składniki i ich skuteczność, ale także zapach, konsystencja i przyjemność stosowania produktu. Jestem miłośniczką adaptogenów [substancji, które przywracają równowagę organizmu – przyp. red.], stąd między innymi nazwa Phlov. Flower Yourself to mój ulubiony produkt z naszego portfolio. Szybko się wchłania, genialnie odżywia skórę, np. po długiej podróży. Wieczorem nakładam olejek, esencję, booster, a cała pielęgnacja zabiera mi kilka minut! Phlov to kosmetyki skuteczne. Myślę, że szczególnie docenią je osoby, które nie mają czasu i żyją w biegu – mówi Anna Lewandowska.

I chyba właśnie łączenie dobrodziejstwa natury z odkryciami nauki jest najbardziej popularne we współczesnej pielęgnacji. Nawet sięgając po naturalne ekstrakty czy oleje, należy je oczyścić z substancji, które mogłyby wywołać na skórze potencjalne podrażnienie. A niektóre komponenty rodem z natury są droższe i wbrew pozorom nie do końca eko.

Allies of Skin to kombinacja nauki z poszanowaniem natury. Niektórych składników nie opłaca się z niej czerpać, bo to nieekonomiczne i nieekologiczne. Żeby mieć organiczną witaminę C i antyoksydanty, musielibyśmy wynająć tysiące ludzi, którzy wyciskaliby sok z organicznych pomarańczy. To nierealne. Staramy się miksować najlepsze składniki z natury z najlepszymi możliwościami, jakie czerpiemy z odkryć naukowych – mówi Nick Travis. 

Niezależnie od źródła składników, nazw nośników czy technologii użytej do tworzenia kremów powinny być one dopasowane do potrzeb i aktualnej kondycji skóry. Nie ma kosmetyków dobrych dla wszystkich. Podobnie jak zabiegów, które pasują każdemu typowi cery. Jeśli masz trudności z wyborem odpowiedniego kremu czy serum, warto poradzić się zaufanej kosmetyczki lub dermatologa.

W Yonelle zwracamy uwagę na to, co na skórę nakładamy. Jeśli baza kremu przypomina strukturę skóry, składniki analogiczne lub identyczne z tymi w tkance, będą mogły się w nią wbudować. I wzmocnić. Są to tzw. dermozgodne bazy, które dają od razu efekt wygładzenia, są bardzo przyjemne w dotyku i dobrze tolerowane nawet przez osoby z cerą wrażliwą. A sensoryczne własności kremu mają ogromne znaczenie dla kobiet, m.in. po to, żeby chciały stosować produkty regularnie, z przyjemnością. Bo aktywny krem działa tylko wtedy, gdy się go systematycznie używa, a nie gdy stoi na półce w łazience – podsumowuje Małgorzata Chełkowska. 

 

Maria Kowalczyk / nostressbeauty
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę