Znaleziono 0 artykułów
20.02.2019

Nowa Kolekcja by Limanka, czyli grzechy główne branży

Ola Rudnicka w kampanii Nowej Kolekcji, Domu Mody Limanka (Fot.Anna Zagrodzka i Karolina Wojtas)

Jedyne, z czym wyjdziesz, to zdjęcie na Instagramie, które ubierze cię w wizerunek osoby zainteresowanej sztuką i modą – mówią twórcy Domu Mody Limanka. Kolektyw artystyczny bierze na warsztat zbiory łódzkiego Muzeum Sztuki, przygotowując przewrotną wystawę o zjawisku fast fashion.

Gdyby z polskiej ulicy nagle zniknęły sieciówki, można by liczyć na to, że ludzie staranniej i w bardziej przemyślany sposób zadbają o swoją garderobę. Być może byłby to powód do odrodzenia rzemiosła – krawiectwa miarowego itd. – mówi Tomasz Armada. – Ale wydaje mi się, że paradoksalnie, mogłoby to także bardzo zwiększyć widoczność różnic klasowych. Fast food odzieżowy umożliwia każdemu z nas noszenie nowych i schludnych ubrań złej jakości – dodaje, ironizując Kacper Szalecki.

Znana para młodych łódzkich artystów, a także Sasa Lubińska i DML Dominika Ciemięga, czyli kolektyw Dom Mody Limanka, stworzyli eksperymentalną kolekcję ubrań, która celnie wytyka największe problemy i zagrożenia przemysłu modowego.

Ola Rudnicka i członkowie kolektywu w kampanii Nowej Kolekcji, Domu Mody Limanka (Fot.Anna Zagrodzka i Karolina Wojtas)

Zaczęło się od pomysłu zarządu Muzeum Sztuki w Łodzi. Młodzi twórcy mieli w świeży sposób spojrzeć na kolekcję, która w dużej części jest niedostępna dla widzów, bo z powodu ogranczonej przestrzeni ekspozycynej znajduje się w magazynach instytucji. Zbiory, które po raz pierwszy zaprezentowano publiczności w 1931 roku, obejmują prace wyjątkowych twórców. Od Władysława Strzemińskiego i Katarzyny Kobro, którzy byli bezpośrednio zaangażowani w budowanie kolekcji z darów od artystów, przez Alinę Szapocznikow, czy Wojciecha Fangora, aż po Josepha Beuysa. Dom Mody Limanka sięgnął do tych prac, jak do archiwów modowych znanej marki. Wybrał najbardziej intrygujące motywy i przełożył je na język ubrań.

Oprócz tego staraliśmy się parodiować sposób „projektowania” wielkich graczy na rynku modowym, czyli tzw. „inspirację”, która zazwyczaj oznacza kopię projektu z Zachodu lub zżynę z mniej popularnego projektanta – mówi Armada. – Staraliśmy się też igrać ze stereotypem „mody”, ciągle zastanawialiśmy, co jest „modne”. Myślimy o tym, jak zaprojektować coś, co wpisuje się w konwencję sieciówek, dlatego w naszej Nowej Kolekcji pojawiają się np. mała czarna, bluzy z kapturem czy tiul. Dużo czasu spędziliśmy w sieciówkach, inspirował nas przesyt tych miejsc, mnogość bodźców, którymi w sklepach jesteśmy atakowani z każdej strony.Interesowały ich też kwestie etyki i ekologii – nadprodukcji, wyzysku społecznego, zanieczyszczenia środowiska na niespotykaną skalę, powodowane ciągłą chęcią zysku. 

Ola Rudnicka i Alex Freiheit w kampanii Nowej Kolekcji, Domu Mody Limanka (Fot.Anna Zagrodzka i Karolina Wojtas)
Ola Rudnicka w kampanii Nowej Kolekcji, Domu Mody Limanka (Fot.Anna Zagrodzka i Karolina Wojtas)

W ramach Nowej Kolekcji, bo tak nazywa się projekt, powstało prawie 40 modeli ubrań wykonanych ręcznie w kilku rozmiarach. – Mnie najbardziej satysfakcjonują spodnie Tasty, które są zlepem prac Josepha Beuysa, Henryka Stażewskiego i Natalii LL. Są jak podróbka, na której jednocześnie użyto desenia Fendi, zielono-czerwonej tasiemki Gucci, a wszystko podpisano logotypem Louis Vuitton. Więcej znaczy więcej – opowiada Kacper. A Dominika dodaje: – Ja byłam podjarana, szyjąc dresy inspirowane „Pierworodnym” Jana Dobkowskiego. Wykonałam je z połączenia tkaniny, wyglądającej jak plastikowa jednorazówka, z tkaniną imitującą krokodylą skórę, uzyskaną poprzez wtopienie kleju na gorąco w zielony podkład. Było to moje opus magnum, gdyż wszywanie aplikacji z charakterystycznymi zawijasami na bluzy i spodnie zajęło mi tak dużo czasu, że zdążyłam przemyśleć bezsens swojej egzystencji, choć do haute couture temu dziełu bardzo daleko.

Wystawa wychodzi jednak znacznie poza samo ubranie, skupiając się też na psychologicznym doświadczeniu robienia zakupów i „polowania na okazję”. Ekspozycja odtwarza przestrzeń sklepu – z wieszakami, lustrami, muzyką i zdjęciami kampanii, w której pojawia się Ola Rudnicka, jedna z najważniejszych polskich modelek ostatnich lat.

Ola Rudnicka w kampanii Nowej Kolekcji, Domu Mody Limanka (Fot.Anna Zagrodzka i Karolina Wojtas)

 Sasa zrobiła projekt sklepu na VR. Do ekspozycji wykorzystaliśmy m.in. przeprojektowany przez mnie projekt ekspozytora Strzemińskiego. Zrealizowaliśmy jego ugładzoną, uprzemysłowioną wersję, zrywając z neoplastycznymi konotacjami. Usunęliśmy jego najważniejsze cechy, by dostosować go do koloru ścian. Przy projektowaniu wykorzystywaliśmy pozostałości po poprzednich wystawach, by jak najmniej produkować nowych mebli – opisuje Dominika.

Nowej kolekcji można dotknąć, można ją przymierzyć, ale nie można kupić. Takie jest założenie kolektywu. – Jedyne, z czym wyjdziesz, to zdjęcie na Instagramie, które ubierze cię w wizerunek osoby zainteresowanej sztuką i modą – uśmiecha się Kacper. A Sasa rozwija: – Chcielibyśmy, żeby ubrania do końca trwania sklepo-wystawy rozpadły się i nie straszyły nas więcej tragiczną jakością poliestru, z którego zostały wykonane. Żeby nie przypominały nam o tym, jak bardzo źle je uszyliśmy. Po prostu wstyd je sprzedawać.

Wystawę „Dom Mody Limanka. Nowa Kolekcja”, można oglądać w Muzeum Sztuki w Łodzi od 22 lutego do 21 kwietnia.
 

 

Basia Czyżewska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę