Polecie, czyli moment jesiennego przesilenia, to tytuł, a jednocześnie moment otwarcia wystawy Basi Pruszyńskiej w galerii Objekt. Kłosy, warkocze, ręczne wycinanki, ale też faktury dachów pokrywanych gontem stają się motywami prac, a jednocześnie funkcjonalnych mebli, z którymi codzienne życie wydaje się trochę łagodniejsze.
W 2026 roku sztuka ludowa już właściwie nie istnieje, ale jej elementy w postaci charakterystycznych zdobień, naturalnych materiałów, czy ręcznego wykonania wracają jako silny trend w projektowaniu. W rękach twórczyni, która wywodzi się z niewielkiej miejscowości pod Wrocławiem, ale jako projektantka ukształtowała się studiując w Eindhoven, a rozpoznawalność zyskała w Nowym Jorku (NYC x Design Award za kolekcję dyplomową) to zjawisko nabiera już innego znaczenia. Wpisuje się w kategorię „postfolk” – po naiwność i przymilność motywów Pruszyńska sięga świadomie. Infantylizuje i upraszcza, żeby stworzyć bajkę. W jej alternatywnym świecie z nóg stołeczków wyrastają srebrne listki. Kwiatowe wycinanki rzucają na podłogę wzorzyste cienie rozsypując się na łąkę, a wysokie lampy przypominają świetliste chochoły.
Artystka w tej bajce ukrywa ziarenka prawdy. Owszem jej dziadek był kowalem, babcia zajmowała się haftem ręcznym. Razem przekazali jej bezcenną umiejętność pracowania rękoma, a jednocześnie zrozumienie, tego jakimi prawami rządzi się rzemiosło. Owszem, falbanki wycinane w drewnie jej mebli, zostały podpatrzone w XIV wiecznym kościele w Dębnie na Podhalu, ale to tylko powidoki jakiegoś odległego, idealizowanego świata, który w nowej, bardzo czystej i estetycznej formie odlewa z aluminium i wycina z drewna. Bukowego, dębowego, jesionowego, bo każde z nich ma trochę inny kolor i twardość. Basia potrafi czerpać z tej tradycji, potrafi też od niej odejść.
Wystawę „Polecie” można oglądać od 18 września w galerii Objekt, ul. Mikołaja Kopernika 8/18 lok. 105c, Warszawa
Basia Pruszyńska

Zaloguj się, aby zostawić komentarz.