Znaleziono 0 artykułów
06.11.2019

„Projekt X”: Szara strefa

Zuza Golińska i Magdalena Łazarczyk, Sticky Grass, Itchy Rocks, Swollen Tounge, performans (Fot. Milena Liebe)

Performatywna wystawa w Zachęcie zmienia przyzwyczajenia, które wynieśliśmy z przestrzeni galeryjnej i teatralnej widowni.

Sztukę pokazuje się współcześnie w oparciu o white box – białą, neutralną przestrzeń, w której pierwsze skrzypce zawsze gra idealnie oświetlone i ustawione na postumencie dzieło sztuki. Podstawą świata teatru jest natomiast black box, a więc tonąca w czerni scena, na której z mroku wyłaniają się performer i przedstawiana przez niego historia. To pierwsze jest światem bez dodatkowych znaczeń, drugie – gęstwiną kontekstów, uwikłań i powiązań.

Agnieszka Kryst, Topologia pożądania, performans (Fot. Milena Liebe)

„Projekt X” łączy oba pudełka. – Z Gosią Wdowik, reżyserką teatralną, chciałyśmy połączyć nasze doświadczenia – mówi Magdalena Komornicka, kuratorka Zachęty i współtwórczyni projektu. – I sprawdzić, co z tego wyniknie. Szybko doszłyśmy do wniosku, że nie interesują nas formaty, tylko to, co jest pomiędzy i poza nimi. Szara strefa – dodaje Gosia Wdowik.

Z tej potrzeby powstał projekt, który jest jednym z najciekawszych eksperymentów teatralno-galeryjnych w ostatnim czasie. Zmusza widza do napięcia wszystkich intelektualnych muskułów, ale też wyposaża go w tropy do odczytywania otaczającego świata. 

Trop pierwszy: Wszystko przemija, ale i wszystko trwa.

Ivana Müller, Hors-Champ, instalacja performatywna (Fot. Kacper Godlewski)

„Projekt X” to czteromiesięczny projekt efemerycznych działań w przestrzeni Zachęty – Narodowej Galerii Sztuki. Artyści, w tym Michele Rizzo, Agnieszka Kryst i Ramona Nagabczyńska-de Barbaro, przejmują w jego ramach puste sale ekspozycyjne pomiędzy jedną a drugą wystawą albo niewykorzystane akurat zakamarki budynku, by na kilka godzin je ożywić. Działania w ramach „Projektu X” są performatywne, a więc – z definicji – ulotne i efemeryczne, a jednak wpisują się w większą strukturę. Kuratorki konsekwentnie określają swój cykl performensów słowem „wystawa”, które zwyczajowo odnosi się do wydarzeń trwających w sposób ciągły, w jednym miejscu, i niezmieniających zasadniczo swojego kształtu. Wystawa ta składała się więc m.in. z inspirowanego twórczością Louise Bourgeois mikrospektaklu o topologii pożądania Agnieszki Kryst, bokserskich warsztatów zakończonych sparingiem prowadzonych przez Florentinę Holzinger, instalacji-performensu Ramony Nagabczyńskiej-de Barbaro i Aleksandry Borys odegranego z udziałem obiektów technicznych – szuflad, plandek, podestów – na co dzień składowanych w magazynach Zachęty. Kuratorki założyły, że dla jednych wystawa ta może trwać tyle, co jedno spojrzenie, jeden performens, udział w kilkudniowych warsztatach lub całe cztery miesiące. Kryterium trwania nie jest dziś warunkiem tego, żeby można było mówić o ważnej prezentacji sztuki. Z drugiej strony, jeśli ktoś byłby do tego kryterium trwania przywiązany, wystarczy założyć, że poszczególne elementy programu performatywnego zapisują się w głowie widza jak na twardym dysku i tam układają się w trwałą strukturę.

Magdalena Ptasznik, Mikroklimaty II, performans (Fot. Milena Liebe)

Trop drugi: FOMO to realna rzecz.

Jednym z kluczowych elementów „Projektu X” staje się publiczność i jej sprawczość. Bo żeby performatywne wystawy w Zachęcie mogły się wydarzać, potrzebne są oko i interpretacja widza. Działania na żywo mają to do siebie, że publiczność wychwyci każde ewentualne potknięcie performera, ale też wywrze wpływ na atmosferę dzieła. To oczywiście stała część współczesnego teatru. „Projekt X” dodaje do niego jeszcze jeden element, a mianowicie świadomą grę z obsesją uczestnictwa i ważności, która dziś trapi niejednego widza – i instagramowych obrazków, i instytucji kultury. Czy pominięcie jednego „odcinka” „Projektu X” skazuje nas na niezrozumienie całości? Kto nam zagwarantuje, że wybraliśmy akurat najciekawsze wydarzenie? A jeśli nie było tak, jak chcemy, może to nasza wina? Raz ominięte omija cię na zawsze – zdają się mówić kuratorki. Widz „Projektu X” czasem jest obserwatorem, czasem przypadkowym świadkiem, czasem aktywnym uczestnikiem, a czasem bez widza nie ma dzieła. Dowodem jest instalacja performatywna Ivany Muller, która w połowie października przyciągnęła do Zachęty kilkaset osób. W rozstawionych w przestrzeni galerii turystycznych namiotach publiczność mogła w przypadkowych parach odegrać zaproponowane przez artystkę role i przy pomocy gotowych scenariuszy porozmawiać o związkach natury ze światem ludzi i popatrzeć sobie w oczy. Raz i tylko na chwilę.

Trop trzeci: Ważny jest czas, nie miejsce. Albo odwrotnie.

Podstawą współczesnego prezentowania sztuki jest ustawianie jej w przestrzeni: projektowanie, co znajdzie się w centrum opowieści, w jaki sposób obiekty będą oglądane, jaki jest kierunek zwiedzania. „Projekt X” zrywa z takim sposobem myślenia o wystawach. Wdowik i Komornicka przyznają, że kluczem jest dla nich przede wszystkim czas: ile trwają poszczególne działania performatywne, w jaki sposób poszczególne prace następują po sobie, jak projekt rozwija się w czasie w ciągu czterech miesięcy jego trwania. Przestrzeń wystawy kuratorki również traktują nietradycyjnie. Zamiast jednej, stałej przestrzeni, kilku galeryjnych sal, „Projekt X” zajmuje to, co akurat jest dostępne: puste sale, zanim rozpocznie się montaż kolejnej wystawy (Michele Rizzo, Agnieszka Kryst, Florentina Holzinger, Anna Karasińska), schody Zachęty (Ivana Muller, Miet Warlop), przestrzenie holu, księgarni czy trwających aktualnie wystaw (Joanna Piotrowska, Zuza Golińska i Magdalena Łazarczyk), sale edukacyjne (Yasmeen Godder, performens 14 listopada o godzinie 19), piwniczne zakamarki (Magdalena Ptasznik) czy konto instagramowe Zachęty (Weronika Wysocka). – „Projekt X” jest jak wirus. W kilka godzin razem z artystami infekujemy naszym sposobem myślenia to, co dostępne. Instytucję i publiczność – uśmiechają się Komornicka i Wdowik. 

Dwa ostatnie wydarzenia performatywne w ramach wystawy Projekt X odbędą się jeszcze w listopadzie:

14.11 (czwartek) godz. 19 
Yasmeen Godder Company
Practicing Empathy #1
po performansie odbędzie się spotkanie z twórcami, które poprowadzi Edyta Kozak
12 i 13 listopada odbędą się również warsztaty prowadzone przez Yasmeen Godder Company.
 
14.11 (czwartek) i 16.11 (sobota) godz. 13–16 
Zuza Golińska i Magdalena Łazarczyk, Sticky Grass, Itchy Rocks, Swollen Tounge

Więcej informacji na stronie zacheta.art.pl
 

Anna Theiss
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę