Znaleziono 0 artykułów
29.05.2019

Projektowanie to ulepszanie życia

 Kasia Bryze, Małgosia Bernady i Julita Mańczak  (Fot. Luka Łukasiak)

Z dziewczynami z firmy VOX spotykamy się przy okazji premiery publikacji „W domu”. To album, w którym opowieści o ludziach i wnętrzach przeplatane są pięknymi zdjęciami i mądrymi tekstami. Dlaczego firma oferująca elementy wyposażenia domów postanowiła wydać taką książkę, zapytałam najbardziej kompetentne osoby: jej autorki. Kasia Bryze szefuje działowi R&D, który obejmuje obszar od określania kierunków projektowania, przez koordynowanie procesu projektowego, aż po wdrażanie gotowych produktów. Julita Mańczak zajmuje się komunikacją i PR-em, jest przy tym jedną z bohaterek książki i jej redaktorką. Małgosia Bernady nosi zaś miano head of visual concept team i jest autorka merytorycznego i stylistycznego konceptu wydawnictwa „W domu”. Od dyskusji o książce przeszłyśmy płynnie do rozmowy o roli badań w projektowaniu, o tym, dlaczego Polacy boją się wychylać i jak prędko naszym udziałem stanie się sharing economy. 

W czyjej głowie powstała ta książka?

Małgosia: We wszystkich po trochu. Formuła książki dojrzewała w nas od dawna. Pomysł na nią wziął się zarówno z potrzeby podzielenia się naszymi doświadczeniami i obserwacjami, jak i chęci, by zainspirować osoby urządzające wnętrza do wybierania rozwiązań, które będą im rzeczywiście służyć. 

Julita: Dla każdego działania VOX punktem wyjścia jest człowiek. Od lat prowadzimy badania etnograficzne i fokusowe, które pozwalają nam poznać realne potrzeby naszych użytkowników, by następnie odpowiedzieć na nie dobrze zaprojektowanymi produktami i usługami. Nasze obserwacje potwierdziły, że nie sposób podać jednej definicji pięknego i szczęśliwego miejsca do życia. Dlatego w książce „W domu” zdecydowaliśmy się na wielogłos, złożony zarówno z wyników naszych obserwacji, jak i porad zaproszonych ekspertów, a także z historii prawdziwych wnętrz.

 (Fot. Luka Łukasiak)

To nie było briefu „Stwórzmy oryginalny katalog produktowy”?

Julita: Nie myśleliśmy o tej publikacji jak o katalogu.

Małgosia: O powstaniu tej książki zadecydowało wiele rzeczy. Jedną z ważniejszych było to, że jako marka postanowiliśmy odejść od utartych schematów stylów wnętrzarskich, takich jak boho, skandynawski czy minimalistyczny. Podczas rozmów z naszymi użytkownikami zaobserwowaliśmy, że mają oni ogromne problemy, po pierwsze, ze zdefiniowaniem tych kierunków, a po drugie – czują się w obowiązku dopasowana do nich swoich wnętrz. 

Julita: Zamiast tego zdecydowaliśmy się zwrócić uwagę na sposób, w jaki dziś żyjemy. To nasz styl życia i nasze potrzeby, nie moda czy wnętrzarskie etykiety, powinny stanowić pierwsze źródło inspiracji do urządzania miejsc, w których chcemy się czuć swobodnie i bezpiecznie.

Co nastręcza odbiorcom najwięcej trudności?

Kasia: Z badań wiemy, że ludzie odczuwają potrzebę zdefiniowania siebie, jednak istniejące szufladki są dla nich zbyt wąskie. Pojawiają się takie określenia jak „ciepły minimalizm”, a gdy tylko we wnętrzu znajdzie się biel albo drewno jako surowiec, posiłkują się etykietą „styl skandynawski”. Próbują się w ten sposób poruszać podczas wyszukiwania inspiracji do urządzania wnętrz, a są to procesy bardzo trudne, bo odbiorców nikt w tym nie wspiera. Presja związania z podejmowaniem dobrych decyzji rodzi lęki i stres. Ten lęk w dużym stopniu dotyczy oceny. Chcieliśmy więc wyswobodzić ludzi z konieczności oglądania się na to, jak ktoś inny nazywa styl, który im się podoba, a skłonić do myślenia, jak sami żyją, jak spędzają czas i co w związku z tym jest dla nich ważne oraz co sprawi, że ich wnętrze będzie naprawdę ich.

Małgosia: Zaproponowaliśmy sześć najbardziej reprezentatywnych typów zachowań towarzyszących wyborom związanym z urządzaniem wnętrz. Są to domokracja, ekosystem, mikrokosmos, sensual, supernormal i pracownia. To inspiracyjne opowieści o stylach życia, które się przenikają i współistnieją – choćby w urządzaniu poszczególnych przestrzeni w naszych domach. Domokracja, która przeznaczona jest dla rodziny wielopokoleniowej i koncentruje się na odpowiedniej aranżacji przestrzeni wspólnych, może być przecież równocześnie domem ekosystemowym, w którym otaczamy się roślinami i czułym okiem doglądamy zielonych podopiecznych. To, że zaproponowaliśmy sześć kategorii, nie oznacza, że ktoś, kto nie mieści się w żadnej z nich lub mieści się we wszystkich, powinien się poczuć wyrzucony poza nawias. Najczęściej nie jesteśmy w stu procentach czystym przykładem jednego stylu życia. Wynika to zarówno z samego sposobu ich opisania w naszej książce – otwartego i dającego możliwości różnej interpretacji – jak i z tego, że wszyscy jesteśmy istotami o złożonych potrzebach.

Małgosia Bernady (Fot. Luka Łukasiak)

Nie łapiecie się na tym, że chcecie przyporządkowywać siebie i znajomych do typów, które zostały stworzone na użytek książki?

Małgosia: Każdy na początku się w to złapał, ale przecież nie chodzi tu o podporządkowanie się jakimś wytycznym. Style życia, o których opowiadamy, nie powstały po to, żeby zastąpić terminologię wnętrzarską inną, może nieco przyjemniej brzmiącą. Przede wszystkim chcieliśmy ułatwić czytelnikom odnalezienie inspiracji, które pomogą im w procesie urządzania wnętrz, a także pozwolą skorzystać z doświadczeń ludzi na tym samym etapie życia, kierujących się podobnymi wartościami.

Julita: Zależy nam na tym, aby pomóc naszym odbiorcom w zadawaniu sobie dobrych pytań. A jeśli będą potrzebowali pomocy kompetencyjnej przy projektowaniu wnętrza od podłóg aż po artykuły dekoracyjne, to ją od nas dostaną w potrzebnym im wymiarze.

Kasiu, a jak wygląda sam proces badawczo-projektowy?

Kasia: W zależności od projektu może mieć różny charakter. Taki proces potrafi trwać i półtora roku, obejmując badania etnograficzne z udziałem kilkunastu osób, które obserwujemy w ich codziennych czynnościach, poznajemy, spotykamy się z nimi. Potem przeprowadzamy serię warsztatów, w efekcie których powstaje brief dla projektantów, a kolejnym etapem jest projektowanie i modelowanie. Projekty, które powstają podczas tej zespołowej pracy, weryfikujemy w badaniach z udziałem użytkowników. To ważny moment w procesie – nierzadko lekcja pokory. Często właśnie na tym etapie okazuję się, że istnieją zasadnicze różnice między deklarowanymi na początku badań aspiracyjnymi przekonaniami a tym, co dzieje się już w procesie zakupowym. 

Pamiętam, że kiedyś pracowaliśmy nad projektem mebli dla dzieci: zleciliśmy ogromne badania, włożyliśmy w nie wiele wysiłku, zgromadziliśmy bardzo dużo wiedzy. Po miesiącach pracy projektowej stworzyliśmy meble, które miały wspierać rozwój dzieci, byliśmy zachwyceni. Pominęliśmy etap badań z użytkownikami i wdrożyliśmy je do sprzedaży, ale… spodziewanego sukcesu sprzedażowego niestety nie było. W procesie badawczym skoncentrowaliśmy się nadmiernie na potrzebach dziecka i jego rozwoju, pomijając rodzica, który – co dziś już wiemy – odgrywa decydującą rolę. Doświadczenie to nauczyło nas nie tylko tego, jak ważny jest etap konfrontacji z użytkownikiem, lecz także jak ważne jest prawidłowe stawianie pytań w procesach badawczych.

Rozumiem, że przed wydaniem tej książki też przeprowadziliście badania?

Kasia: Ostatnie badania, które przeprowadziliśmy, dotyczyły urządzania nowych mieszkań i domów. Wybraliśmy kilkunastu uczestników – były to zarówno pary, jak i osoby kupujące mieszkania w pojedynkę. Wiedza, którą zdobywamy w toku obserwacji, nierzadko burzy nasze dotychczasowe przekonania. Dla przykładu, niektórzy ludzie deklaratywnie marzą o meblach z naturalnych materiałów. Na etapie planowania wnętrz opowiadają o tym, jak dojrzewają ich gusta i świadomość. Lecz kiedy docieramy do procesu zakupowego, wybierają substytuty, które te naturalne materiały udają, a przy tym są praktyczniejsze. To tylko jedna z historii, ale pokazuje, jak ważne jest dobre zaprojektowanie badań i poświęcenie na nie odpowiedniej ilości czasu, by nie opierać się tylko na deklaracjach. 

Julita Mańczak (Fot. Luka Łukasiak)

Coś tym razem was zaskoczyło?

Kasia: Każde badania nas zaskakują. Tym razem naszą uwagę zwróciło to, że ogromny wpływ na decyzje zakupowe osób wcale nie najmłodszych, bo np. 30-letnich, mają rodzice. 

Małgosia: Badania fokusowe zaskakują nas na wielu polach. Nierzadko się zdarza, że uważamy, że wypuszczamy na rynek coś fantastycznego, świetnie zaprojektowanego, przemyślanego, z wypieszczonymi detalami estetycznymi – a z badań wynika, że nasi użytkownicy nie wybraliby tego produktu. Wówczas decyzja o wdrożeniu nowości jest bezlitośnie negatywna. 

Kasia: Bywa, że na koniec okazuje się, że czegoś nie przewidzieliśmy albo czegoś było za dużo. Że projekt wyprzedza swój czas i potrzebuje chwili, żeby ludzie do niego dojrzeli. Ale widzimy też, jak często odbiorcy nie są świadomi pewnych rzeczy, które robią na co dzień. Wydaje im się, że jakiegoś rozwiązania nie potrzebują, mimo że w procesie obserwacji wynika bardzo silnie, że to coś by im się ogromnie przydało. Ale jest to dla nich na tyle nowe, że nie są w stanie od razu tego zaakceptować. 

Są zamrażarki dla projektów, które się nie przyjęły? Wracacie do zarzuconych pomysłów?

Kasia: Częściej wracamy do pomysłów niż do konkretnych produktów. Najłatwiej z nowymi rozwiązaniami wejść do sekcji mebli młodzieżowych. Bo to nie jest przestrzeń reprezentatywna. Za to salon jest miejscem, gdzie ludzie najbardziej boją się popełnić błąd, bo zostanie on najszybciej wychwycony i oceniony. Salon bardzo rzadko urządza się tylko z myślą o rodzinie. Już inaczej jest z sypialnią; to przestrzeń intymna. Tam łatwiej się przebić z nowatorskimi rozwiązaniami. 

Julita: Jeszcze innym wyzwaniem jest to, że od kilku lat mówimy o całym wnętrzu. Nie ma drugiej marki na polskim rynku, która miałaby tak rozbudowane portfolio produktowe w kategorii wnętrz. Z nami można sobie urządzić dom od mebli, przez drzwi i podłogi, aż po podbitkę dachową. Dlatego musimy stosować całościowe myślenie, a to zupełnie nowa droga. Chcieliśmy też, żeby to kompleksowe podejście – oparte nie tylko na pojedynczych przedmiotach – mocno wybrzmiało w książce. 

Lubicie się też przyglądać globalnym trendom i wyciągać z tego wnioski dla naszego podwórka. Co ciekawego dostrzegłyście ostatnio na poziomie społecznym?

Małgosia: Wiadomo, że nie chodzi nam o doświadczanie trendów na poziomie „w tym sezonie nosimy turkusowy”. Próbujemy przekonywać, że nie chodzi o proste „nadążanie”. Od lat słuchamy Li Edelkoort i Zuzy Skalskiej, które opowiadają nam o makrotrendach, wybiegając do przodu o kolejne 10–20 lat. To daje przewagę w myśleniu o świecie w przyszłości. Próbujemy zamieniać wiedzę o trendach w opowieści o życiu. Na przykład: wciąż jesteśmy przekonani, że żyje nam się źle, że mieszkamy w kraju, gdzie nikogo na nic nie stać. Prawda o polskich wnętrzach jest zupełnie inna. Wszystko musi być nowe, wymienione. Budujemy wielkie domy, których nie umiemy potem zagospodarować. A przecież aktualnie światowym trendem są mikrownętrza, których urządzanie jest prawdziwym wyzwaniem dla coraz większej liczby ludzi w wielu przeludnionych krajach czy w wielkich miejskich aglomeracjach. Opowiadając o wnętrzach w kontekście trendów, staramy się wpisywać pewne szczegółowe przejawy jakichś tendencji w szerszy kontekst. Dla przykładu, w opisywanym przez nas sensualnym domu nastawienie na sensorykę nie wynika tylko z tego, ze ktoś lubi drewno i z tego powodu chce go codziennie dotykać, ale z szerszego zjawiska – naszej chęci powrotu do natury, potrzeby kontaktu z nią tam, gdzie, odpoczywając, tego kojącego kontaktu pragniemy najbardziej. Moich studentów na School of Form staram się przekonać, że wnętrzarstwo to nie jest ustawianie ikon dizajnu w bardziej lub mniej symetrycznym porządku, tylko rozwiązywanie problemów. To walka z niedoborem miejsca, nadmiarem rzeczy, ale i starzeniem się społeczeństwa czy niepełnosprawnościami. Projektowanie wnętrz to ulepszanie i ułatwianie życia.

Kasia: Ostatnie badania instytutu Natalii Hatalskiej i ankieta, którą przeprowadził HomeBook, pokazują, że Polacy potrzebują trochę więcej czasu, by się przystosować do dużych światowych trendów. Dlatego nie można ich przenosić i wdrażać na ślepo.

Z czego to waszym zdaniem wynika?

Kasia: Myślę, że z tego, że mieliśmy osobną drogę, jeśli chodzi o rozwój historyczny i kulturowy. W naszych badaniach najlepiej było to widać na przykładzie trendu mikromieszkań i co-livingu. Te tendencje u nas jeszcze raczkują, choć przecież w dużych miastach na świecie są już bardzo popularne. W Polsce na pytanie, czy chcielibyśmy mieć wspólny salon z obcymi, wciąż odpowiadamy negatywnie. 

Julita: Bardzo ciekawe są również dane dotyczące milenialsów – ponoć nie chcemy już posiadać, a zamiast tego wolimy się dzielić, praktykować „sharing economy”. Jednak w Polsce i krajach wschodnich ta tendencja jest wciąż raczej skromnie reprezentowana.

Kasia: Pół biedy, jeśli chodzi o hulajnogę czy rower. Ale nie o przestrzeń do życia.

Małgosia: Mam kilka przypuszczeń na temat tego, z czego może wynikać nasza „niegotowość” na przyjmowanie niektórych trendów i tendencji, które gdzie indziej przyjmują się łatwiej. Przeważnie obwiniamy komunę i jej wpływ na estetykę, ale to tylko część prawdy. Myślę, że większość naszych kompleksów sprowadza się do braku edukacji estetycznej w naszym kraju. Robimy ostatnio w tym zakresie coraz więcej – organizujemy warsztaty i uczestniczymy w nich i w szkoleniach – to wszystko na pewno pomaga. Generalnie jednak nie mamy organicznego wyedukowania estetycznego, które pozwoliłoby nam na znacznie większą otwartość i zdolność do zabawy wnętrzarskimi trendami. 

Julita: Trzeba jednak podkreślić, że wszystko zmierza w dobrą stronę. Wystarczy spojrzeć na zdjęcia wnętrz, którymi dzielą się użytkownicy naszych produktów na Instagramie czy FB. Wnętrzarskie wybory, których dokonują, są coraz odważniejsze, i co najważniejsze, wynikają z ich własnych decyzji.

 

Katarzyna Bryze

Jest absolwentką matematyki na Politechnice Poznańskiej, a także studiów podyplomowych z zakresu design management i user experience design na Uniwersytecie SWPS. Ukończyła również kierunek zarządzanie projektami oraz studia podyplomowe managerskie w Wyższej Szkole Bankowej w Poznaniu. Z Grupą Kapitałową VOX jest związana od dziesięciu lat. Obecnie zarządza działem rozwoju. W pracy nad nowymi produktami łączy talenty projektantów z wiedzą o człowieku i świecie, działając w oparciu o metodologię design thinking. Jest zafascynowana tematyką UX, czyli badaniem i projektowaniem doświadczeń użytkowników aplikacji i serwisów internetowych. 

Małgosia Bernady

Skończyła historię sztuki na UAM w Poznaniu. Od początku drogi zawodowej związana z wnętrzarstwem i stylizacją. Stworzyła program studiów podyplomowych Aranżacja wnętrz przy School of Form (Uniwersytet SWPS). Od lat jest kierownikiem merytorycznym tego kierunku i wykładowcą z dwoma autorskimi wykładami w zakresie inspiracji i tekstylnego materiałoznawstwa. Pięć lat temu przy współudziale Concordia Design powołała do życia pierwszy w Polsce Festiwal Tkanin. Od 10 lat związana z marką VOX, gdzie od początku jest odpowiedzialna za wizualną stronę marki. Na stanowisku head of Vox visual concept team wypracowuje ze stylistami i studiami fotograficznymi wizualny język firmy. Odpowiada za standardy ekspozycji i dobór całego wnętrzarskiego asortymentu marki VOX.W pracy i w życiu zafascynowana fotografią i jej rolą w komunikowaniu emocji. Coraz częściej, nie znajdując lepszego polskiego określenia, określa się angielskim terminem „visual teller”. Niedawno doceniła rolę światła we wnętrzach. Jak sama mówi, odkrywając światło, odkryła nową jakość życia.

Julita Mańczak

Absolwentka filologii hiszpańskiej na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu oraz studiów podyplomowych w Europejskiej Akademii Dyplomacji w Warszawie. Karierę zawodową zaczynała w dyplomacji, pracując w Ambasadzie RP w Londynie. Od czterech lat związana jest z firmą VOX, gdzie zajmuje się komunikacją marki i kieruje działem public relations. Lubi pracować słowem – słucha, rozmawia i opowiada historie. Jest współtwórczynią i redaktor naczelną magazynu „TUU”. Dom to dla niej miejsce, o którym może sama w pełni decydować.

Zdjęcia zostały wykonane dzięki uprzejmości Big Book Cafe.

Agata Michalak
Komentarze (1)

Małgorzata Kręglewska
Małgorzata Kręglewska29.05.2019, 13:34
Fajne i mądre dziewczyny
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę