Znaleziono 0 artykułów
13.09.2018

Stella McCartney: projektantka z misją

Po pokazie na wiosnę-lato 2017 (fot. Getty Images)

Gdy otwierając własną markę już na starcie zadeklarowała, że nie będzie używać naturalnych skór i futer, cały świat mody kiwał z politowaniem głową. Dziś ekologia stała się trendy, a Stella McCartney idzie o krok dalej – pracuje nad wegańskim jedwabiem, angażuje się w akcje promujące roślinną dietę. Bo, jak przyznaje projektantka, najważniejsze, to być wiernym sobie. 10 grudnia jej inicjatywa zostanie zaprezentowana podczas odbywającej się w Katowicach konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu.

Stella McCartney nieprzypadkowo znalazła się w gronie ekspertów – polityków, przedstawicieli organizacji pozarządowych i naukowców –  zaproszonych do udziału w Szczycie Klimatycznym. Projektantka praktycznie od początku swojej kariery stara się działać tak, by nie szkodzić Ziemi, działa w duchu zrównoważonej i etycznej mody. W jej kolekcjach próżno szukać naturalnej skóry czy prawdziwych futer. Technolodzy związani z jej marką pracują nad wegańskim jedwabiem, Stella nie wykorzystuje do produkcji również tworzyw PVC.

Stella McCartney nagrodzona za innowacje, odbiera statutkę The Fashion Awards 2017 (fot. Getty Images)

Ale nie ogranicza się w swych działaniach do własnej marki, bo od lat angażuje się również w różne akcje, mające między innymi uświadomić szerokiemu gronu odbiorców, że przemysł odzieżowy jest jednym z największych trucicieli na świecie. Ponadto, stara się znaleźć rozwiązanie tego problemu. Stella nie waha się głośno wypowiadać na temat zmian klimatycznych, niszczenia środowiska oraz brutalnego traktowania zwierząt przez branżę modową. W Katowicach zaprezentowana zostanie inicjatywa McCartney, której celem jest walka z fast fashion. O tym, że nadprodukcja ubrań, tworzenie nowych kolekcji w zastraszającym tempie przyczyniają się do nieodwracanych zmian w środowisku naturalnym. Olbrzymia ilość surowców naturalnych potrzebnych do uprawy włókien, stosowanie toksycznych barwników, wytwarzanie wielkiej ilości zanieczyszczeń, transport z krajów azjatyckich oraz ogromna ilość odzieży wyrzucanej każdego roku na wysypiska ta tylko część piętna, jakie przemysł modowy odciska na Ziemi. Projektantka w wywiadach wielokrotnie podkreślała, że tym, co najbardziej liczy się w dzisiejszej modzie, nie są kolory i trendy sezonu, ale realne działania, które zahamują drastyczny w skutkach system produkcji odzieży. Sama w marcu tego roku wykupiła 50% udziałów swojej marki od odzieżowego giganta Kering. Dzięki temu uzyskała pełną kontrolę nad procesem produkcji oraz możliwość wprowadzania kolejnych zmian w zgodzie z jej przekonaniami. Podczas konferencji VOICES zorganizowanej 29 listopada przez serwis The Business of Fashion, Stella McCartney opowiedziała o Karcie Przemysłu Mody, którą stworzyła we współpracy z ONZ oraz ogłosiła start organizacji non-profit, dedykowanej zrównoważonej i odpowiedzialnej modzie. Karta Przemysłu Mody ma zostać publicznie zaprezentowana właśnie podczas wystąpienia Stelli w Katowicach. Obecność McCartney na Szczycie Klimatycznym to ważny krok dla mody i ochrony środowiska, ale też naturalna konsekwencja całej drogi projektantki. Bo o ile w przypadku wielu domów mody bycie eko jest jedynie chwilową modą i sposobem na zwiększenie sprzedaży, ale Stelli zawsze było sposobem na życie.

Ambasadorka mądrej kobiecości

Obok ekologii, znakiem rozpoznawczym Stelli McCartney są od lat zwiewne materiały i niewymuszona kobiecość. W jej projektach łatwo dostrzec inspirację stylem jej matki – zmarłej w 1998 roku na raka piersi fotografki i aktywistki na rzecz praw zwierząt, Lindy Eastman. Nie tylko suknia ślubna Stelli była odświeżoną wersją tej, w której Linda powiedziała Paulowi w 1969 roku sakramentalne „tak”. Projektantka przyznaje, że to dzięki rodzicom w jej kolekcjach zacierają się podziały na to, co tradycyjnie kobiece i męskie. Linda Eastman była znana z zamiłowania do męskich, klasycznych garniturów, zamawiała szyte na miarę egzemplarze na londyńskiej Savile Row. Z kolei Paul na scenie często nosił zwiewne, kolorowe koszule, które z powodzeniem mogłyby zostać uznane za element damskiej garderoby. I tak jest też w kolekcjach Stelli – zaproponowane przez nią na początku kariery połączenie mocnych, „męskich” marynarek ze zwiewnymi haleczkami i sukienkami w stylu vintage, subtelna gra przeciwieństw świetnie sprawdza się do dziś. Projektantka przyznaje jednak, że od kilku lat coraz lepiej sprzedają się sukienki. Cieszy ją to, bo uważa, że to znak, iż kobiety przestały wreszcie uważać, że muszą upodabniać się do mężczyzn, aby zostać zauważone i docenione. Mogą przyjść do biura w sukience bez obawy, że nagle staną się seksualnymi obiektami. Projektantka angażuje też do swoich kampanii modelki czy gwiazdy, którym daleko do tradycyjnej definicji klasycznego piękna i kobiecości. Pojawiły się w nich m.in. piosenkarka Grimes, czy córka Madonny Lourdes Leon. Stella chce, aby jej ambasadorkami były kobiety, które reprezentują sobą więcej, niż tylko powierzchowne piękno – takie, jak jej największa inspiracja, czyli matka.

Alasdhair Willis i Stella McCartney (fot. Getty Images)

Eko-aktywistka

Linda Eastman przekazała Stelli nie tylko mądre podejście do kobiecości i niepowtarzalny styl, ale też wrażliwość na krzywdę zwierząt i losy Ziemi. Wychowana przez ekologiczną aktywistkę, była wegetarianką w czasach, kiedy nie było to jeszcze modne. Od początku swojej kariery deklarowała, że nie będzie w swoich kolekcjach wykorzystywać skór ani naturalnych futer, pomimo że wie, iż powstałe z nich buty i torebki przyniosłyby jej dużo więcej zysku. Aby móc mieć decydujący głos w tej i innych kwestiach, projektantka wykupiła w marcu tego roku 50 proc. udziałów swojej marki od modowego giganta, koncernu Kering.  Tym samym stała się jednym z najważniejszych niezależnych głosów w świecie mody.

Choć kiedy zaczynała, inni projektanci kiwali z politowaniem głowami, przekonani, że z tak zaangażowanym podejściem po prostu nie da się prowadzić marki przynoszącej zysk, Stella po raz kolejny postawiła na swoim, pokazując swoją siłę. Dziś, kiedy ekologia stała się modna, jej wegańskie buty i torebki sprzedają się świetnie, a McCartney idzie o krok dalej. Pracuje nad wegańskim jedwabiem, czynnie wspiera organizację PETA, nie używa również tworzyw PVC. Jako zdeklarowana weganka, promuje zapoczątkowaną przez Jamiego Olivera akcję Meet Free Monday, mającą na celu zachęcenie ludzi, by choć na jeden dzień w tygodniu zrezygnowali z mięsa. Nie wszystkim podoba się ideologia McCartney, uważana przez niektórych nie za wierność sobie i własnym przekonaniom, a za skrajny fanatyzm. Stella jest więc na cenzurowanym, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto wytknie jej każde potknięcie. Tak jak w 2015 roku, kiedy wybuchła afera wokół moheru, który projektantka sprowadzała z Patagonii. Okazało się, że zwierzęta na tamtejszych farmach są przetrzymywane w tragicznych warunkach. Co prawda McCartney natychmiast, kiedy się o tym dowiedziała, zerwała kontrakt z dostawcą, ale niesmak pozostał. Dla wielu bardzo niewygodny jest fakt, że Stella otwarcie krytykuje świat mody i to, jak zgubny wpływ ma związany z nim przemysł na Ziemię. Projektantka wystąpiła nawet w głośnym dokumencie „The True Cost”, gdzie narzekała m.in., że jedynie 1 proc. ubrań i akcesoriów jest poddawanych recyclingowi, a reszta trafia na śmietnik. Jak łatwo się domyślić, nie zaskarbiła sobie w ten sposób sympatii konkurencji. Z nieoficjalnych informacji wynika jednak, że Kartę Zrównoważonej Mody, którą stworzyła wraz z ONZ, podpisały jedne z największych marek fast fashion. Jeśli okaże się to prawdą, Stella przyczyni się do prawdziwego przełomu, bo dokument zobowiązuje do stosowania bardziej ekologicznych metod produkcji.

Miley Cyrus i Stella McCartney (fot. Getty Images)

Mama z misją

Swoją ideologię Stella stara się przekazać nie tylko swoim klientom i konkurencji, ale też czwórce swoich dzieci – córkom Bailey i Reiley oraz synom Millerowi i Beckettowi. Choć cztery pociechy małżeństwa McCartney-Willis – mężem projektantki jest Alasdhair Willis, dyrektor kreatywny marki Hunter – wychowują się w londyńskiej dzielnicy Notting Hill, rodzice dbają o to, by miały stały kontakt z naturą. Wolne dni spędzają w posiadłości w hrabstwie Warwickshire, gdzie całą rodziną uprawiają sport i spacerują po lesie. Stella podkreśla, że wiele z tego, co robi zawodowo, robi również z myślą o swoich dzieciach.

Sama wspomina, że jako dorastająca dziewczyna padła ofiarą zgubnego wpływu przedstawiających wyidealizowaną, nierealną wizję kobiecości reklam, przez co nigdy nie czuła się dość ładna czy szczupła. Chcąc oszczędzić tego swoim dwóm córkom, dba o to, jaki przekaz płynie z promocji jej marki. W 2010 roku projektantka uruchomiła linię Stella McCartney Kids. Ubranka dziecięce, które oferuje linia, są nie tylko śliczne i słodkie, ale też wykonane z materiałów takich jak organiczna bawełna, i, co nie bez znaczenia, są stosunkowo tanie – ceny zaczynają się już od 15 funtów. Projektantka chce, aby dobrej jakości moda dziecięca była dostępna dla szerszej rzeszy klientów.

Królowa modowych kolaboracji

Stella McCartney ubiera też gwiazdy. Fankami jej projektów są m.in. Annie Lennox i Madonna, które występują w nich tak na scenie, jak prywatnie. Jest też autorką kostiumów dla Jude’a Law i Gwyneth Palthrow do filmu „Sky Kapitan i Świat Jutra”.  Ale Stella to prawdziwa królowa modowych kolaboracji. Jej współpraca z H&M, dla którego w 2005 roku stworzyła sygnowaną swoim nazwiskiem kolekcję okazała się wielkim sukcesem.

Stella McCartney i Anna Wintour (fot. Getty Images)

Prawdziwym przełomem w świecie sportowej mody były ubrania, które McCartney zaprojektowała w 2004 roku dla Adidasa. W czasach, kiedy moda sportowa kojarzyła się z rozciągniętym dresem i bezosobowym T-shirtem, Stella stworzyła rzeczy, w których nie wstyd było się pokazać w drodze z siłowni do domu nawet w najbardziej ekskluzywnej dzielnicy. Sukces pierwszej kolekcji sprawił, że współpraca z Adidasem trwa do dziś.

Na tym jednak nie kończą się powiązania McCartney ze sportem. Projektantka zaprojektowała też stroje dla brytyjskiej reprezentacji na Letnie Igrzyska Olimpijskie oraz Paraolimpiadę w Londynie w 2012 roku. Również ta współpraca okazała się strzałem w dziesiątkę. Stella została jeszcze w tym samym roku odznaczona Orderem Imperium Brytyjskiego. Cztery lata później poproszono ją, aby znów ubrała reprezentujących Anglię sportowców, tym razem na Igrzyska w Rio de Janeiro. Na stworzonych we współpracy z Adidasem, utrzymanych w barwach brytyjskiej flagi strojach pojawił się motyw herbu z koroną i lwami, zaprojektowany przez Collage of Arms. Całość, utrzymana w stylistyce vintage połączonej z nowoczesnymi materiałami sprawiła, że Brytyjczycy byli jedną z najlepiej ubranych drużyn w Rio.

47-letnia Stella Mc Cartney w wywiadach mówi, że nie boi się zestarzeć, a z wiekiem zyskała większą mądrość i pewność siebie. Z czasem zrozumiała też, że najważniejsze, to być wiernym sobie. Pozostaje mieć nadzieję, że jej wiedza i zdobywane przez lata doświadczenie wpłynie na inne marki i sprawi, że światowa moda stanie się bardziej ekologiczna.

Natalia Jeziorek
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę