Znaleziono 0 artykułów
12.07.2021

Zobaczyć archiwum, czyli co mówią zdjęcia tajniaków z PRL

(Fot. materiały prasowe)

Album „How to Look Natural in Photos” to tylko pozornie opowieść o przeszłości. Autorzy Beata Bartecka i Łukasz Rusznica, korzystając ze zdjęć zgromadzonych w Instytucie Pamięci Narodowej, odkrywają realia pracy fotograficznej SB. Udowadniają, że totalitarna przemoc zaczyna się od spojrzenia. A to jest bardzo aktualne.

Nie patrzeć w obiektyw, nie robić min, zachowywać się swobodnie: gadać, jeść, mrugać i specjalnie się nie uśmiechać. Tak mógłby brzmieć zestaw uwag dla figurantów, gdyby wiedzieli, że są obserwowani. Taki zestaw nigdy nie powstał, ale funkcjonariusze SB dostawali instrukcje. Wiedzieli, że muszą cyknąć fotkę z zaskoczenia, zanim jeszcze model zacznie pozować, najlepiej w jego naturalnym otoczeniu. Najważniejsze, żeby nie zorientował się, że jest śledzony. Inaczej zdjęcie nie zyska rangi dowodu, nie będzie nadawać się do teczki podejrzanego, wskazanego do rozpracowania.

(Fot. materiały prasowe)

Urzędników Służby Bezpieczeństwa szkolono, jak zrobić fotografię, która będzie służyć inwigilacji. Chcieli czy nie, robili czasem piękne zdjęcia. Po latach Beata Bartecka i Łukasz Rusznica przewertowali archiwa Instytutu Pamięci Narodowej i ułożyli album pod znaczącym tytułem „How to Look Natural in Photos” (Jak wyglądać naturalnie na zdjęciach). W fotografiach operacyjnych zobaczyli przedmiot sztuki, a nie tylko świadectwo historyczne.

(Fot. materiały prasowe)

Album „How to Look Natural in Photos”: Zdjęcia, które mówią więcej, niż widać

W albumie „How to Look Natural in Photos” znajdują się zdjęcia z PRL oraz z czasów II wojny światowej. Służyły, najkrócej mówiąc, inwigilacji. Bezpieka z ich pomocą mogła na przykład manipulować wydarzeniami, w których osoby fotografowane brały udział.

Zbiór zgromadzony w IPN liczy trudne do wyobrażenia 39 milionów fotografii. Autorzy publikacji wybrali 3 tysiące kadrów, z których w książce znalazło się 150. Przewijają się tu obrazy o różnym statusie, uchwycone miniaturową kamerą schowaną w guziku płaszcza, w aktówce, kapeluszu, ale też zrobione jawnie na ulicznych protestach pod przykrywką prasowego fotoreportażu. Czasem aparat ustawiano w oknie i dokumentowano, jak przez cały dzień ludzie wchodzą do budynku i z niego wychodzą. Zdjęć było nieraz tak wiele, że tysięcy klatek nigdy nie wywołano. „Czy da się zobaczyć archiwum?” – pytają Łukasz Rusznica i Beata Bartecka, multiplikując fotografie lub powiększając zdjęcia tłumów przybyłych na spotkanie z papieżem podczas jego pielgrzymki do Polski.

(Fot. materiały prasowe)

Wielu obrazów z tej książki nikt by się nie spodziewał w archiwum IPN. Autorzy bawią się w skojarzenia, grają z naszą wyobraźnią. Lśniąca skórzana torba wygląda jak rekwizyt z filmu o sado-maso, tylko dlaczego ktoś mierzy ją taśmą? Rozwarta paszcza szczupaka chce kogoś pożreć, człowiek – prawdopodobnie martwy – zwisa z głową wbitą w oparcie przewróconego krzesła.

To, co widać na zdjęciach, często jest niejednoznaczne. Łupiny orzechów włoskich albo pojemnik na przemyt zegarków. Tancerz w baletowej bieliźnie, a może grecki uchodźca. Model zgromadzenia wykonany z gliny naprawdę przedstawia makietę pomnika ofiar obozu Gross-Rosen.

(Fot. materiały prasowe)

Autorzy albumu „How to Look Natural in Photos” pytają o istotę zła

Niektóre zdjęcia są pomazane markerem – nie zrobili tego twórcy książki, lecz urzędnicy SB. Skreślali twarz osoby, która w kadrze znalazła się przypadkiem, albo rysowali strzałki i numery, żeby oznaczyć, kto i co jest istotne. Efekt jest niebywale sugestywny. Powstaje wrażenie, jakby zdjęcia ilustrowały wiedzę tajemną albo spiskową teorię, łączącą niepowiązane ze sobą fakty. Wnikanie w to, co oglądamy, dlaczego jeden szczegół łączy się z drugim i kto jest rzeczywistym bohaterem, buduje dramaturgię wizualnej opowieści, która wygląda jak dokument jakiegoś nadprzyrodzonego zjawiska w znajomych dekoracjach PRL. Mistycyzm zbioru leży w tym, czego nie udało się uchwycić. Jakbyśmy oglądali odprysk tajemnicy, do której nie udało się dotrzeć.

Podczas wizji lokalnej świadkowie lub milicjanci odgrywali wydarzenia, przy których pierwotnie nie było aparatu. Wskazywali, gdzie leżał denat, skąd wyłoniła się lufa pistoletu. Kryminalny walor scen toczących się na klatce kamienicy czy peronie dworca podkreślają stroje bohaterów – prochowiec, futro, kapelusz, ciemne okulary – dzięki tym kostiumom zdjęcia wyglądają jak fotosy z nienakręconych nigdy filmów noir. Jednak świat z fotografii wykracza poza znane konwencje, zaskakuje absurdem, urzeka pięknem nagich ciał, szokuje obrazami przemocy i śmierci. Pojawia się także sztuka – nie wystarczyło ustrzelić figuranta, trzeba było zdokumentować jego prywatność, wyobraźnię. Dlatego są tu przedstawienia rzeźb z Ermitażu, puste wnętrza albo sielskie pejzaże.

(Fot. materiały prasowe)
(Fot. materiały prasowe)

Czego naprawdę poszukiwali fotografowie, gdzie ich zdaniem leżało sedno sprawy – tego się nie dowiemy. Autorzy albumu nie dociekają tego. Pytają o istotę zła. Pojętego tak, jak w danej chwili było władzy wygodnie. Album „How to Look Natural in Photos” nie jest prostym wyborem z archiwum, lecz przewrotną grą z widzem, zakładem, co jest prawdziwe. Brak podpisów pod zdjęciami, przetasowanie obrazów, wyjęcie ich z kontekstu, zderzanie ze sobą kontrastowych ujęć budują zagadkę przeszłości.

Album „How to Look Natural in Photos” to tylko pozornie opowieść o przeszłości

Ujęcia z zabójstwa księdza Popiełuszki, z wydarzeń radomskich albo związane z morderstwem Marii Gałuszki (kioskarki, której zwłoki ukryto w wiklinowym koszu) rozrzucone są po całej książce. Dla opowieści wizualnej chronologia zdarzeń nie ma znaczenia. Fakty dostajemy na końcu – w indeksie czytamy archiwalne notki. Beznamiętny, urzędniczy ton szokująco kontrastuje z emocjami, które widzieliśmy na zdjęciach.

(Fot. materiały prasowe)

„Totalitarna przemoc – gdzie się zaczyna? W języku? A może w spojrzeniu?” – pytają Beata Bartecka i Łukasz Rusznica. „How to Look Natural in Photos” to tylko pozornie opowieść w czasie przeszłym. Dziś wprawdzie wiemy, że każdy nasz ruch jest rejestrowany, ale nie wiemy, w jakim celu. Kto na nas patrzy i co z tym robi? W PRL, tak jak teraz, mówiono, że chodzi o dobro kraju i nasze bezpieczeństwo. Czy uspokaja nas, czy mrozi myśl, że ktoś nas obserwuje? I czy wyjdziemy naturalnie na zdjęciach, skoro wiemy, że wciąż ktoś nas widzi?

---

„How to Look Natural in Photos” – fotoalbum Beaty Barteckiej i Łukasza Rusznicy złożony ze zbiorów Instytutu Pamięci Narodowej. Oprócz narracji wizualnej składającej się ze 150 zdjęć w tomie znalazł się esej historyczny Tomasza Stempowskiego, starszego kustosza IPN, szczegółowo rekonstruujący metody, techniki i proces pracy fotografów bezpieki. Projekt graficzny przygotowała Joanna Jopkiewicz (Grupa Projektor), nad jakością wydruku zdjęć czuwał Krzysztof Krzysztofiak. Wydawcami są Ośrodek Postaw Twórczych we Wrocławiu oraz brytyjska oficyna Palm* Studios. Partnerem publikacji jest Arctic Papers.

Adriana Prodeus
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę