Znaleziono 0 artykułów
30.01.2019

Autorytetki, heroiny, superbohaterki

Aleksandra Hirszfeld (Fot. Paweł Fabjański)

Celem projektu Aleksandry Hirszfeld „Entuzjastki” jest stworzenie katalogu kobiet, które inspirują innych do działania. Razem z kapitułą ekspercką wybrała sto niezwykłych osobowości na stulecie odzyskania praw wyborczych przez kobiety w Polsce.

Na liście heroin Aleksandry Hirszefld znalazły się zarówno kobiety znane z pierwszych stron gazet, jak i ciche poruszycielki. Mieszkanki wielkich miast i wsi. Polki z pochodzenia, a także kobiety, które Polskę wybrały na swoją ojczyznę. Różnią się wiekiem, wykształceniem, poglądami politycznymi. Łączy je odwaga zmieniania świata na lepsze. Wszystkie udzielą krótkich wideowywiadów, które zostaną przeprowadzone w specjalnie zaprojektowanej instalacji, a potem będą prezentowane w mediach społecznościowych.

Słowo „entuzjastka” kojarzy się z nadmiarem energii. Trzeba mieć entuzjazm, żeby działać? 

Trzeba mieć energię i jakąś wewnętrzną konieczność, pewien impuls, który pcha nas do działania, niezależnie od sytuacji życiowej czy wykonywanego zawodu.Nazwa „Entuzjastki”dość szybko mi się wykrystalizowała. Szukałam czegoś, co kojarzy się z werwą, a jednocześnie byłoby powiązane z ruchem kobiecym. Pierwsza grupa feministyczna w Polsce założona wokół Narcyzy Żmichowskiej nazywała się właśnie „Entuzjastki”. Nie musiałam więc długo się nad tym zastanawiać.

Zanim jednak powstała nazwa, musiał pojawić się ten wspomniany już impuls do działania. Co skłoniło cię to rozpoczęcia tego, nomen omen, heroinicznego projektu?

Impulsów było kilka. Przede wszystkim jednak zmobilizowało mnie poczucie rozbieżności pomiędzy tym, jaką rolę pełnią kobiety w sferze publicznej, a świadomością społeczną dotyczącą tego tematu. Zarówno z badań naukowych, jak i sond ulicznych wynika, że na pytanie o nasz autorytet odpowiadamy w większości przypadków przykładem wybranego przez nas bohatera mężczyzny. Świadomość społeczna jest budowana poprzez wzorce, których uczymy się chociażby w szkole. Niestety niewiele się mówi tam o kobiecych „autorytetkach”.

Fot. Materiały promocyjne

Mówi się o Marii Skłodowskiej-Curie.

Tylko że na ogół jedynie na lekcji chemii. W Japonii biografia Polki jest na liście lektur obowiązkowych. Poza tym mało kto wie, że jej córka, Irène Joliot-Curie, również dostała Nobla za odkrycie sztucznej promieniotwórczości. Ile jest takich przypadków na świecie, żeby matka i córka dostały Nagrodę Nobla? To jest ewenement na skalę światową, a jednak nie uczymy tego naszych dzieci na lekcjach. W międzynarodowych rankingach prawie nigdy nie wymienia się Polek. Nie dlatego, że nie ma kogo promować, ale dlatego, że nie mamy tradycji mówienia głośno o naszych wspaniałych postaciach kobiecych. Z drugiej zaś strony to, co charakterystyczne akurat dla tego projektu, to szukanie bardzo określonych wzorców postaw. 

Fot. Materiały promocyjne

Co masz na myśli?

Nie skupiamy się na karierze, ale na wartościach, które motywują daną postać do działania. Myślę, że to niezwykle istotne, by zacząć promować osoby, które myślą holistycznie o świecie. O tym, że żyjemy w społeczeństwie. Musimy zmienić zasady gry, by móc przejść do kolejnego etapu rozwoju cywilizacji. Wyścig szczurów nam w tym nie pomoże. Jedynie myślenie o wspieraniu się, o skutecznych rozwiązaniach, a nie jedynie o problemach. Uczenie nowego pokolenia kompetencji miękkich, empatii, współpracy, niezależnie od różnicy poglądów czy zdań, ale również krytycznego myślenia, ma szansę zmienić parametry funkcjonowania w świecie, tak by uniknąć katastrofy. 

Aleksandra Hirszfeld (Fot. Paweł Fabjański)

Wygląda na to, że te sto kobiet to prawdziwe heroiny, które mogą uratować świat przed zagładą. Trudno było skompletować ekipę superbohaterek?

Pomogła nam w tym specjalnie utworzona kapituła ekspercka, w której skład wchodzili m.in. Joanna Mytkowska, Mariusz Szczygieł czy Adam Wajrak. Dobierałyśmy jej przedstawicieli według kompetencji i obszaru tematycznego, w którym się specjalizują. Chcieliśmy, by osoba z kapituły miała świetne rozeznanie w świecie biznesu, w ekologii, ale też w świecie sztuki czy dziennikarstwie itd. Osobiście bardzo zależało mi na tym, by kapituła składała się zarówno z kobiet, jak i mężczyzn. 

Dlaczego dla ciebie to takie ważne?

Nasz projekt zakłada promowanie określonego podejścia do życia wcałym społeczeństwie. Entuzjastkąmoże zostać również mężczyzna. Poza tym uważam, że budowanie świadomości społecznej i herstory nie może się odbywać w zamkniętym gronie kobiet. Chcemy, by edukacja objęła swoim zasięgiem również chłopaków, dlatego obecność pierwiastka męskiego w tym projekcie wydałami się oczywista.

Lista stu entuzjastek jest już zamknięta. Znajdzie się wśród nich również mężczyzna?

Na razie nie mogę nic zdradzić. Przyjęliśmy taktykę w zespole, że nie tylko nie ujawniamy nazwisk wcześniej, ale też nie będziemy publikować całej listy. Nie chcemy, by projekt był postrzegany jako ranking. Chodzi w nim raczej o wypromowanie za pomocą tych wspaniałych kobiet pewnych postaw, które każdy z nas może poszukać lub uruchomić w sobie. Bohaterki będziemy sukcesywnie pokazywać w trakcie nagrań. Mężczyzn nie brakuje za to wśród współtwórców projektu. Autorem naszego zwiastuna jest Kacper Zamarło, a instalacji Paweł Paciorek.

No właśnie. Jak będzie wyglądała przestrzeń, do której zaprosicie swoje bohaterki? Zakładam, że zbudowanie jej nie było łatwe, skoro w założeniu instalacja ma podróżować między miastami.

Ma ona kształt czerwonego kryształu i składa się z luster. Inspiracją do jej stworzenia był portret wielokrotny Witkacego. Bardzo zależało mi na tym, by nie robić kolejnych klasycznych gadających głów, żeby nagrania były na tyle charakterystyczne, by łatwo można było jepołączyć z naszym projektem.

Fot. Materiały promocyjne

W czerwonym krysztale na entuzjastkiczekać będzie kwestionariusz filozoficzny. Co to oznacza?

To zestaw ośmiu pytań, które pokazują postawy życiowe. Kwestionariusz jest ogólnodostępny, bo zależy nam na tym, żeby każdy odniósł się do tych najważniejszych kwestii. My, poruszając je z naszymi bohaterkami, chcemy zobaczyć, czy są jakieś cechy wspólne w myśleniu tych kobiet.

„Entuzjastki” ruszają w trasę na początku lutego, ale przygotowania trwają już od kilku miesięcy. 

To jest niezwykle ambitny i pracochłonny projekt. Największym wyzwaniem jest logistyka, no i budżet. Nadal szukamy dodatkowych sponsorów, którzy chcieliby wesprzeć naszą inicjatywę. Od początku mieliśmy też dużo szczęścia. Myślę, że jest to tego typu projekt, który budzi, nomen omen,entuzjazm i wiele osób czy instytucji chce nas wesprzeć. Przede wszystkim Fundacja Feminoteka wzięła nas pod swoje skrzydła. Udało nam się pozyskać wsparcie finansowe od ambasady amerykańskiej i Cisowianki Perlage. Wśród partnerów mamy też np. firmę Leica Camera Poland, która wypożycza nam sprzęt na nagrania. Mamy też bardzo dobry zespół ludzi, którzy traktują ten projekt od serca, wierzą w sens jego powstania i wkładają bardzo dużo energii w jego realizację. Na początku byłyśmy tylko ja i producentka Magda Sobolewska, która jako pierwsza uwierzyła w „Entuzjastki”. To był niezwykle ciekawy i intensywny czas pracy. Magda mieszka w Los Angeles, więc pracowałyśmy po nocach przez telefon. Teraz mamy siedem osób w zespole. Oprócz mnie i Magdy są z nami Nawojka Gurczyńska, Sonja Orlewicz-Zakrzewska, Żenia Aleksandrowa, Aleksandra Magryta i Nikita Grekowicz. 

Zakładam, że to sami entuzjaści. A w twoim prywatnym rankingu, która z kobiet najbardziej zasługuje na to miano?

Heroin, które uwielbiam i cenię, jest wiele. Simone de Beauvoir, Michelle Obama, Magdalena Środa, Naomi Klein, Nadia Murad, Maria Curie-Skłodowska, Narcyza Żmichowska, Paulina Kuczalska-Reinschmit, Alexandria Ocasio-Cortez, Rosa Parks, Susan Wojcicki, Maria Siemionow i wiele innych. Natomiast chyba największy wpływ na mnie miała moja mama, Agnieszka Ściegienna-Hirszfeld. Na jej przykładzie mogłam bezpośrednio zaobserwowaćten imperatyw, o którym wspominałam na początku. Moja mama jest ginekolożką z zawodu. Jest niezwykle dobra w tym, co robi, co wiąże się z tym, że praktycznie jest non stop w pracy. Jednocześnie ten hipokratejski sznyt ratowania życia jest u niej obecny na wielu polach. Mama jest w stanie zawrócić z drogi, by uratować chore zwierzę. I robi to bez chwili wahania. To jest właśnie ta konieczność, która nie przestaje mnie u niej fascynować.

 

Olga Święcicka
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę