Znaleziono 0 artykułów
01.04.2021

Britney Spears przerywa milczenie

(Fot. Getty Images)

W środę piosenkarka po raz pierwszy zabrała głos w sprawie dokumentu „Framing Britney”, który na nowo otworzył dyskusję na temat stanu psychicznego artystki, ruchu #FreeBritney i kontrowersyjnej kurateli jej ojca.

Dwa miesiące temu stacja FX wyemitowała dokument dziennikarzy „New York Timesa” „Framing Britney Spears” (w Polsce pod tytułem „Kto wrobił Britney Spears” pokaże go Canal+). Produkcja przedstawiła mroczne kulisy sławy piosenkarki i jej wieloletnią batalię z ojcem, któremu w 2008 roku, wraz z pogarszającym się stanem psychicznym Britney, sąd przydzielił kuratelę nad córką. Oglądamy tu zaszczute przez media cudowne dziecko diamentowej dekady. Głośne załamanie nerwowe sprzed 14 lat – kolejny powód publicznych docinek – rozłożono na części pierwsze wywołując do tablicy wszystkich, którzy miesiącami żerowali na artystce (w tamtym czasie brukowce rozpisywały się na temat „Łysej i Złamanej” Spears, a na koszulkach drukowano hasła „Skoro Britney przeżyła 2007 rok, to i ty dasz radę”). W efekcie – zaraz po #FreeBritney – powstał hasztag: #WeAreSorryBritney. Justin Timberlake, były partner księżniczki pop przeprosił piosenkarkę za to, że ich rozstanie obrócił w medialną nagonkę, a jej ojciec decyzją sądu utracił monopol na zarządzanie finansami córki.

Wczoraj Britney po raz pierwszy odniosła się do dokumentu. Na Instagramie artystki ukazał się post, w którym zaznaczyła, że choć nie oglądała całego filmu, „fragmenty, które widziała, to, w jaki sposób ją przedstawiono, są zawstydzające” – wyznała. „Płakałam przez dwa tygodnie i cóż... wciąż czasami płaczę! Robię, co mogę, by być szczęśliwą!” „Moje życie od zawsze było oglądane i komentowane. Całe życie występowałam przed innymi. Potrzeba dużo siły, żeby móc zaufać wszechświatowi, kiedy jest się tak wrażliwym, ponieważ od zawsze byłam osądzana, obrażana i zawstydzana przez media i jestem do dziś” – napisała.

Obok wpisu zamieściła wideo z rezydencji w Hollywood Hills, na którym tańczy w rytm piosenki „Crazy” Areosmith. Podobne filmiki ukazują się średnio kilka razy w tygodniu, bo jak podkreśla „Dla własnego zdrowia psychicznego każdej nocy muszę tańczyć do muzyki Stevena Tylera, by móc poczuć, że żyję”.

Pola Dąbrowska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę