Znaleziono 0 artykułów
27.01.2022

Historia jednego zdjęcia: Idris Elba w 2002 roku

27.01.2022
(Fot. Getty Images)

Niemal 20 lat temu – we wrześniu 2002 roku – angielski aktor świętował w Nowym Jorku premierę kolejnego sezonu „Rodziny Soprano”. Sam rozpoczął karierę w serialu „Prawo ulicy”, emitowanym także w HBO. Dziś Idris Elba ma szansę zostać nowym Bondem.

Garderobę Idrisa Elby wypełniają teraz ubrania marek Brioni, Berluti i Zegna. Za jednego z najlepiej ubranych mężczyzn show-biznesu aktor uchodził już na przełomie wieków, gdy zaczynał karierę w Hollywood. Na premierę czwartego sezonu „Rodziny Soprano” we wrześniu 2002 roku zamiast garnituru wybrał tunikę, nawiązującą do jego afrykańskich korzeni, luźne spodnie i skórzane klapki. Ta stylizacja to świadectwo epoki – eklektycznej, odważnej, odrobinę szalonej. Gdy serial o włoskich mafiosach święcił już triumfy, HBO wypuściło kolejny przebój. W „Prawie ulicy” o policjantach, złodziejach i dilerach narkotykowych z Baltimore Elba zagrał Russella „Stringera” Bella, biznesmena spod ciemnej gwiazdy.

Idris Elba: „Nie mam zamiaru nikogo udawać”

Wcześniej pojawiał się w brytyjskich produkcjach, kilka lat zajęło mu wyrobienie sobie marki po drugiej stronie oceanu. Od początku lat 2000. występuje w filmach i serialach po obu stronach Atlantyku. Ukoronowaniem kariery aktora, który w tym roku będzie świętować 50. urodziny, miałby stać się angaż do bondowskiej sagi. Plotki, że Elba ma zastąpić Daniela Craiga jako agent 007, powracają regularnie od kilku lat. Na początku aktor odnosił się do tego sceptycznie, teraz wydaje się otwarty na propozycję. – Gdy po raz pierwszy ujawniono, że mógłbym zagrać Bonda, doświadczyłem hejtu. Przypadkowi ludzie komentowali, że przecież agent Jej Królewskiej Mości nie może być czarnoskóry – mówił w wywiadzie dla „Esquire” kilka miesięcy temu. Ofiarą rasizmu Elba padł jeszcze wielokrotnie – gdy wiosną 2020 roku zachorował na COVID-19, niewierzący w pandemię przeciwnicy obostrzeń uważali, że został wynajęty przez białych rządzących, by przekonać sceptyków o wadze zagrożenia. – Choroba mnie zmieniła. Zaraziłem się covidem, gdy nikomu jeszcze nie śniła się szczepionka. Myślałem, że moje dni są policzone. Gdy wyzdrowiałem, dostałem drugą szansę. Teraz nie mam już zamiaru nikogo udawać – mówił w rozmowie z „Esquire’em”.

Idris Elba: Od potomka emigrantów do gwiazdy kina

Idris wychował się w londyńskiej dzielnicy Hackney w rodzinie emigrantów – jego mama Eve pochodziła z Ghany, ojciec Winston z Sierra Leone. Jako dzieciak przyjaźnił się z rówieśnikami, których rodzice do angielskiej stolicy trafili z najdalszych zakątków świata. Elba nigdy nie wyrzekł się swoich korzeni.

Za najważniejsze filmy w swojej karierze uważa netfliksowy „Beasts of No Nation” z 2015 roku o dzieciach-żołnierzach w Afryce oraz „Mandelę: Drogę do wolności”, gdzie zagrał tytułową rolę afrykańskiego przywódcy. Młodzieńczym marzeniem Elby wcale nie było kino – chciał zostać DJ-em. Pragnienie się spełniło. Po nastoletnich wprawkach na weselach teraz jako Big Driis rozkręca imprezy na Ibizie i Mykonos, na festiwalach Coachella i Glastonbury, był nawet DJ-em na weselu Meghan i Harry’ego (DJ-a zagrał też w netfliksowym serialu „Turn Up Charlie”).

Z trzecią żoną, Sabriną Dhowre, aktywistką, bywalczynią tygodni mody i modelką somalijskiego pochodzenia, prowadzi też podcast o związkach – „Coupledom”. Gdy poznał ją w klubie jazzowym w Vancouver w 2017 roku, zarzekał się, że po dwóch nieudanych małżeństwach (z byłymi partnerkami ma dwoje dzieci) już nigdy nie powie „tak”. Ale w Sabrinie zakochał się od pierwszego wejrzenia. – Gdy spotkaliśmy się po raz pierwszy, przegadaliśmy całą noc i cały dzień. Od tego czasu jesteśmy nierozłączni – mówiła Sabrina w wywiadzie. Para pobrała się w 2019 roku w Maroku, a jej sesję ślubną opublikował brytyjski „Vogue”.

Nawet jeśli Elba nie zostanie Bondem, widzowie zapamiętają go z równie wyrazistej roli Johna Luthera, detektywa indywidualisty, który żyje według własnych zasad, nierzadko pozostających na granicy prawa. Jeszcze w tym roku do kin trafi filmowe zwieńczenie historii bohatera. Tak jak dla pokolenia Elby obecność na ekranie Denzela Washingtona czy Wesleya Snipesa świadczyła o tym, że czarnemu mężczyźnie może się udać w Hollywood, tak dla kolejnej generacji – Daniela Kaluuyi, Johna Boyegi czy Regé-Jeana Page’a (zresztą konkurenta do roli Bonda) – to Elba jest idolem.

Anna Konieczyńska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę