Znaleziono 0 artykułów
23.01.2020

Historia jednego zdjęcia: Madonna na koncercie w 1990 roku

(Fot. Getty Images)

Wczoraj wieczorem Jean-Paul Gaultier pokazał w Paryżu swoją ostatnią kolekcję haute couture. Projektant, który kilka dni wcześniej zapowiedział, że przechodzi na emeryturę, 30 lat temu wykreował wizerunek Madonny. Na trasę koncertową „Blond Ambition” ubrał ją w gorset.

24 lipca 1990 roku Madonna wystąpiła na Feyenoord Stadion w Rotterdamie. To był jeden z 57 koncertów na trasie, podczas której śpiewała w Europie, Stanach Zjednoczonych i Kanadzie, a także w Japonii.

Na liście piosenek znalazły się m.in. „Like a Virgin”, „Like a Prayer”, „Holiday” i, oczywiście, „Vogue”.

Od „Blond Ambition” rozpoczęła się przyjaźń artystki – prywatna i zawodowa – z Jeanem-Paulem Gaultierem. Paryski projektant przez 30 lat oświadczył się jej ponoć trzy razy. Za każdym razem odmawiała, ale nigdy nie bagatelizowała jego wpływu na swój styl. Awangardowe, ekscentryczne i płynne płciowo kolekcje JPG nie przystawały do pełnej przepychu mody lat 80. To dzisiaj coraz chętniej mówi się o modzie, która łamie schematy – genderu, tożsamości etnicznej, klasy społecznej. Wtedy podobały się bogactwo, dyskoteka i seksapil.

A Madonna nosiła bieliźniane koronki, skórę ze złotem, kolorowe rajstopy i patchworkowe żakiety. W teledysku do „La Isla Bonita” ubrała się w falbanki flamenco. W „Like a Prayer” – w sukienkę na ramiączkach i krzyż na nagim dekolcie.

Z gorsetami eksperymentowała już w połowie lat 80. Ale dopiero Gaultier dał jej ten właściwy. Stożkowaty w kształcie, różowy jak z buduaru Marii Antoniny, sztywny niczym zbroja komiksowej superbohaterki. – Wcale nie zaprojektowałem tego gorsetu dla Madonny, tylko dla mojego misia – wyznał Jean-Paul w ubiegłorocznym wywiadzie w brytyjskim talk-show „The Morning”. – W dzieciństwie prosiłem rodziców o lalkę, ale odmówili, mówiąc, że lalki nie są dla chłopców. W zamian dostałem misia Nannę, którego przebierałem jak dziewczynkę. To ona jako pierwsza nosiła gorset.

Odwiedził talk-show, by promować w Londynie swoją kabaretową produkcję „Fashion Freak Show”. Wśród inspiracji do tego projektu wymienia filmy Pedro Almodóvara i Luca Bessona, muzykę Madonny i Kylie Minogue oraz taniec (Régine Chopinot, Angelin Prejlocaj), a z klasycznych odniesień kabaretowych – Josephine Baker, Marlenę Dietrich, Charliego Chaplina. – W moim kabarecie chcę pokazać różnorodność. Piękno można znaleźć wszędzie. Zawsze uwielbiałem dziwaków, świrów, ekscentryków. Gdy zmiesza się ich estetyki, powstaje coś niespodziewanego. Wyzwala się transgresywna energia – opowiadał o „Fashion Freak Show”.

Czy właśnie w przemyśle rozrywkowym Gaultier widzi swoją przyszłość po rezygnacji z projektowania haute couture? Pewne jest, że dzięki pracy z Madonną ma już zapewnione miejsce w historii popkultury. Jego gorset stał się symbolem odzyskanej siły, Madonna – współczesną wojowniczką, a on sam – enfant terrible, którego ubrania służą kobietom.

Niedługo po zakończeniu trasy „Blond Ambition”, 13 maja 1991 roku, na 44. festiwalu filmowym w Cannes premierę miał dokumentujący kulisy koncertów film „W łóżku z Madonną”. Na canneńskich schodach gwiazda pojawiła się w pozornie niewinnym bieliźnianym zestawie projektu swojego przyjaciela. Odwiedziła go też w Paryżu 26 września 1992 roku. Na wybiegu pokazała nagie piersi.

Na przełomie lat 90. i początku XXI wieku zmieniała image wraz z każdym nowym projektem. Bywała inkarnacją Marilyn Monroe, kowbojką z Dzikiego Zachodu, Evitą. Nosiła ubrania Chanel, Dolce & Gabbana i Versace. Do Gaultiera powróciła w 2001 roku. Na trasę koncertową „Drowned World” z 2001 roku zaprojektował wszystkie kostiumy – podarte kilty (również we flagę amerykańską zamiast kraty), sado-masochistyczne paski i mroczne kimono, w którym śpiewała „Frozen”.

Pięć lat później – na trasie „Confessions” z 2006 roku – była dominą, która ujeżdżała publiczność w koronkach, meloniku do jazdy konnej i oficerkach. Na koncertach „MDNA” w 2012 roku nosiła futurystyczny gorset przypominający klatkę.

Na czerwonym dywanie mistrz i Madonna spotkali się na gali MET w 2018 roku. Hasłem przewodnim wydarzenia było „Heavenly Bodies”, czyli związki mody z religią. Wokalistka zasłoniła twarz woalką, głowę przyozdobiła złotą koroną, a na szyi zawiesiła krzyże, które w latach 80. budziły tak wielkie kontrowersje. Gaultier w czarnym smokingu i koszuli z białym kołnierzem przypominającym koloratkę wyglądał jak ksiądz. Ona – oczywiście jak jego Madonna, upadła niebiańska królowa.

Połączyli znów siły w 2019 roku, gdy na Eurowizji wystąpiła jako współczesna Joanna d’Arc. Zaśpiewała z chórem „Like a Prayer”. Miała oko zasłonięte przepaską pirata, koronę i zakonną szatę. Gdy ją zrzuciła, oczom widzów ukazała się srebrna zbroja. Jako że wszystko zostaje w rodzinie, rok temu w kampanii limitowanej kolekcji Gaultier x Supreme wystąpiła córka Madonny, Lourdes Leon.

W ostatnich latach Madonna adoptowała czworo dzieci z Malawi, jednego z najbiedniejszych krajów Afryki. Dołączyły do dorosłych już Lourdes i Rocca, syna z małżeństwa z brytyjskim reżyserem Guyem Ritchiem. Swoją decyzję wytłumaczyła podczas gali GLAAD rok temu, gdy wyróżniono ją tytułem „Advocate for Change” za działalność na rzecz społeczności LGBTQ. We wzruszającej przemowie przypomniała przyjaciół gejów, których w latach 80. zabrało AIDS. Malawi jest jednym z krajów najbardziej dotkniętych wirusem HIV. Adopcja dzieci z tamtego regionu jest dla Madonny swoistą karmiczną pomocą dla utraconych przyjaciół.

Dla Madonny najważniejsza jest dziś rola matki, dla fanów pozostaje jedną z najbardziej wpływowych osób popkultury. Bez niej nie byłoby Britney Spears, Lady Gagi ani Taylor Swift. Z tą ostatnią spotkała się w maju ubiegłego roku na gali Billboard” Music Awards. Na scenie wystąpiły Swift i Madonna, a także bracia Jonas, Ariana Grande i BTS, fenomen K-pop. Wszyscy młodsi od niej już nie o jedno, ale niemal dwa pokolenia. – Zachęcam was do niezależności, do swobodnego myślenia, do wyrażania seksualności bez wstydu. Nie pozwólcie mężczyznom się uprzedmiotawiać. I same siebie nie traktujcie jako obiekt – przekonywała.

Sama przeszła wiele metamorfoz, wcielała się w wiele ról. W wywiadach przyznaje, że dopiero teraz na drodze do samopoznania zdaje się widzieć jasny cel.

Anna Konieczyńska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę